środa, 29 października 2014

Krągłości i Pan Wałek

Zaczynam czuć się względnie lepiej, niemniej jednak jakoś nie chce mi się wierzyć, że nadejdzie taki czas, że poczuję się całkowicie dobrze. Ze smutkiem stwierdzam, że przyzwyczaiłam się do mdłości i wymiotów i nie potrafię sobie nawet przypomnieć, jak to jest móc jeść wszystko tak całkiem normalnie i czuć się po tym dobrze. Wiem już za to przynajmniej mniej więcej po czym nie czuję się niedobrze lecz trudno mi jeść w ciągu dnia tylko te rzeczy. Szczególnie gdy jem na uczelni i niestety muszę brać co dają. Nadal nie zaczęłam gotować znów sama w domu i nie bardzo chcę w ogóle myśleć o garach i tych wszystkich kuchennych zapachach. Mój luby śmieje się, że z moim węchem można by mnie teraz na trufle puścić, jednak jak się okazało w Polsce są wszystkie pod ścisłą ochroną.
Jeśli chodzi o zajęcia to staram się chodzić na wszystkie kulturalnie i bardzo rzadko zdarza mi się coś opuścić. Ponadto wykładowcy w większości wiedzą już o moim błogosławionym stanie i przymykają oko na to, że coś zdarzy mi się podjeść czy uciekam do łazienki w czasie zajęć. Jeśli chodzi o moją grupę to nikomu nie mówiłam. Ciekawa jestem czy skądś to wycieknie i wszyscy się dowiedzą czy nie. Chciałam przeprowadzić eksperyment, kiedy ciąża staje się na tyle widoczna, że już nie sposób tego nie zauważyć. Czy faktycznie można donosić ciążę tak żeby otoczenie się nie zorientowało? Ciekawa jestem jak to będzie u mnie.
Fasola za to zdaje się rosnąć chociaż brzuch nadal bardzo skromny. Przeglądam się w tych lustrach i pacze i niewiele widzę. Chociaż zauważyłam też, że stojąc zawsze mam lekko napięte mięśnie brzucha z czego nawet nie do końca sobie zdawałam sprawę. Gdy dziś rano w łazience pozwoliłam sobie się rozluźnić, to faktycznie jakby okrąglej troszkę. No i jedna para spodni już mnie gniecie w pasie więc chyba w najbliższym czasie będę już mogła wybrać się na "pierwsze, ciążowe zakupy".
Dodatkowo, przerażona wizją wielkiego brzucha postanowiłam zacząć działać na rzecz lepszego wyposażenia sypialni. I w ten oto sposób pojawił się u nas... Pan Wałek! (I mój chłopak chyba jest o niego trochę zazdrosny. :)) Pan Wałek to długa, podłużna poducha, która pomaga ułożyć się w wygodnej pozycji do snu. Ja przez absolutnie całe życie spałam tylko w jednej pozycji – na brzuchu – i sama myśl o tym, że już niedługo będę musiała z tego zrezygnować, przyprawia mnie o bezsenność. Niemniej jednak pan wałek spisuje się póki co znakomicie i jestem w stanie znaleźć sobie u jego boku wygodną, nienabrzuchową pozycję. Mam nadzieję, że będzie naprawdę wystarczająco wygodny, żeby pomóc mi spać z bęcolem. Próbowałam w prawdzie wykorzystać w podobny sposób chłopaka ale niestety za bardzo się kręci, jest mniej elastyczny i miękki i zabiera kołdrę. Przykro mi, na razie będę tulić się do Pana Wałka.
A wracając do fasoli to ponoć wszystkie organy ma już na swoim miejscu i teraz będą tylko rosnąć przez najbliższe miesiące. Nie mogę się doczekać następnego USG (już za tydzień!!!) bo powinien na nim już wyglądać jak człowiek. Podobno też już macha rączkami i kręci się w kółko ale za mały jest żeby to wyczuć. Wyczytałam, że jak się popuka w brzuch to będzie go to łaskotać i się poruszy więc mu pukam od czasu do czasu. Puszczałam mu też ostatnio muzykę ale mój chłopak nie był przekonany czy Linkin Park puszczony na cały regulator jest dobrym pomysłem. Mnie się podobało a ponoć jak mama szczęśliwa to i fasola się cieszy więc pozostałam przy swoim stanowisku :).

3 komentarze:

  1. Oczywiście, że szczęśliwa Mama to szczęśliwe Dziecko. A co teraz porabia Pan Wałek? Od porodu minęło już wiele czasu.
    Też uwielbiam spać na brzuchu, to straszne gdy nagle okazuje się ta naturalna czynność zakazaną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Pan Wałek został potwornie zdegradowany. Robi teraz za izolację pod oknem.

      Usuń
    2. Może jeszcze kiedyś wróci do łask :-)

      Usuń