wtorek, 9 grudnia 2014

Czytamy i słuchamy

"Maleńkie kosteczki w uszach płodu są już na swoim miejscu, co sprawia, że dziecko może usłyszeć twój głos, kiedy mówisz lub śpiewasz." 
Mnie nie trzeba dwa razy powtarzać. Skoro Fasola już słyszy jak ją obgaduję to czemu nie miałaby posłuchać i czegoś przyjemnego? Tak więc postanowiłam, że czas najwyższy zacząć ją oswajać nie tylko ze swoim pięknym głosem (i nie tylko jak zawodzę pod prysznicem czy szprecham po mongolsku na zajęciach) i zaczęłam czytać na głos. Postanowiłam wybrać coś przyjemnego i w miarę lekkiego, żeby i mnie się miło czytało i Fasoli dobrze słuchało. Wybór padł na:


A niech rośnie młody fan fantastyki!
Próbowałam też puszczać jakiegoś Mozarta, ale zwykle jak już siedzę przy komputerze, to albo coś oglądam, albo muszę się skupić i niespecjalnie nam to wychodzi. 
Jeśli chodzi o mnie to brzucho już zaczyna się ładnie zaokrąglać, lecz widzę to ja i mój luby, jak chodzę po domu. Na dworze, w ciepłych ciuszkach nadal raczej nie sposób się domyśleć a to już przecież koniec czwartego miesiąca. I dobrze. Nie pogardziłabym małym, zgrabnym brzuszkiem do końca ciąży. Poza tym, rano jak wstanę, nie ma go prawie wcale i dopiero wieczorami robi się taki nieśmiały księżyc. 
Zaczęłam się czuć też trochę lepiej i mdłości są coraz rzadsze (czyt. ze 100 na dobę spadły do ok 85 na dobę). Nieśmiało zaczynam próbować rozmaite produkty, które do tej pory mi szkodziły i liczę na to, że do świąt będę czuła się co najmniej dobrze na tyle aby się specjalnie nie ograniczać. Za radą mojego lekarza zaczęłam też pić len co faktycznie pomogło na mój bolący żołądek i chociaż to mam już z głowy. 
Tymczasem zbliżają się święta i choć przesądy mówią, żeby przed narodzinami nie kupować dziecku niczego, to zdaje się, że i dla Fasolki znajdzie się coś pod choinką :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz