czwartek, 4 grudnia 2014

Fasola się rusza!

Jak w tytule. Na samym początku 15-tego tygodnia (dokładnie tydzień temu) poczułam, że coś tam jest. I to było... dość dziwne na początku. Naturalnie od razu musiałam zasięgnąć rady wujka googla, o co chodzi? W większości książek, które do tej pory przejrzałam i z mądrości ludowych dowiedziałam się, że pierwsze ruchy czuje się jakoś od połowy ciąży, czyli ok 20-tego tygodnia. Czyli powinno mnie to spotkać dopiero za miesiąc, a ja wyraźnie czuję, że Fasola się kręci! Zgłębiając temat wyczytałam na wielu stronach poświęconych ciąży, że tak naprawdę pierwsze ruchy można poczuć między 14-tym a  23-cim tygodniem (różnie wg różnych źródeł). Wcześniej, jeśli nie jest to pierwsza ciąża. Różnice na pewno też są bardzo indywidualne bo, jak już wiem, każda ciąża jest inna i każda kobieta może przechodzić kompletnie inaczej każdą kolejną. Czytając też komentarze innych przyszłych mam przekonałam się, że faktycznie wyczuwanie pierwszych ruchów dziecka, zdarza się czasem i w pierwszej ciąży dość wcześnie, co potwierdzają też ginekolodzy. Jakby nie było Fasolki szaleją w brzuchach już od drugiego miesiąca więc jest tylko kwestią czasu, kiedy zaczniemy tego wyraźnie doświadczać.
Niemniej jednak nie mam większych wątpliwości co do tego, czy "ruchy", które czuję należą do Fasoli czy przypadkiem nie pomyliłam ich z "wzdęciami czy pracą jelit, którą w ciąży odczuwa się zupełnie inaczej". Może niedługo chodzę po tym świecie ale jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby wzdęcia czy pracujące jelitka było czuć przez trzymaną na brzuchu rękę. Bo jak to właściwie czuć? Nie wiem czy można to nazwać kopaniem, bo niby nóżki są jeszcze za słabe, żeby czuć ich kopnięcia tak wyraźnie i ponoć to tylko przekręcanie się Fasolki i jej zmiana pozycji jest tak odczuwalna. Niemniej jednak, żeby opisać to co czuję osobiście najwygodniej byłoby mi właśnie nazwać... kopaniem. Wiele kobiet mówi o pierwszych ruchach jako o "bąbelkach w brzuchu" czy "trzepotaniu skrzydeł motyla". Ja bym prędzej powiedziała, że Fasola sprawdza gdzie najłatwiej będzie przebić się na zewnątrz. Zupełnie jakby dźgał mnie od środka (więc raczej kopanie). I te właśnie dźgnięcia można spokojnie wyczuć też dłonią, gdy trzymam ją na brzuchu. Oczywiście gdy tatuś kładzie na brzuchu rękę maluch kończy swoje wygibasy, ale co począć? No i dodatkowo mogę określić godziny, w których Fasola jest najaktywniejsza i czuć ją na pewno. Są to przede wszystkim okolice godziny 10-tej rano (czyli zwykle w trakcie zajęć) i koło 8-mej wieczorem. Poza tym sporadycznie jeszcze w ciągu dnia.
Jest to uczucie bardzo ciekawe i chyba nawet całkiem przyjemne. Na pewno bardzo uspokajające, bo skoro tak tam harcuje to pewnie też dobrze się czuje. Niech więc skacze tam do woli, bo na razie przynajmniej, kompletnie mi to nie przeszkadza a zaczynam się przekonywać, że to wszystko naprawdę się dzieje!

1 komentarz:

  1. Zaczynam żałować, że nie zaczęłam prowadzić bloga w ciąży. Tyle rzeczy z tamtego okresu już nie pamiętam, tyle wspomnień gdzieś umknęło.

    OdpowiedzUsuń