niedziela, 14 grudnia 2014

Przesądy

Zbliżają się wielkimi krokami święta! Jak już wspomniałam wcześniej i Fasolce coś kupiłam pod wpływem impulsu. Zobaczcie sami i zdecydujcie czy Wam się podoba.
To maskotka/pacynka Cthulhu i uważam, że jest przeurocza. Poza tym ruszają jej się macki na mordce więc będzie mogła cudownie opowiadać bajki. Nie sądzicie?
No ale jak to w końcu jest z tym kupowaniem dzieciom rzeczy jeszcze przed ich narodzinami? 
Przedstawiam Wam dziś kilka przesądów dotyczących tego błogosławionego stanu:

- Niczego nie powinnyśmy smażyć, bo tam gdzie tłuszcz upadnie dziecko będzie miało znamię. 
- Nie powinnyśmy nosić łańcuszków ani korali, nie przechodzić pod kablami i sznurami z bielizną żeby maluchowi nie owinęła się na szyi pępowina.
- Nie zalecane jest obcinanie włosów, żeby zapobiec głupocie dziecka.
- Nie wolno patrzyć na krwawe rzeczy lub kalectwo, by się nie zapatrzyć i nie urodzić przez to chorego dziecka.
- Nie powinnyśmy kochać się z mężem 2 miesiące przed rozwiązaniem, by dziecku nie ropiały oczka.
- Nie możemy się nawet przestraszyć, bowiem jeśli w bezmyślnym odruchu dotkniemy swojego brzucha lub jakiejkolwiek innej części swego ciała to dziecko będzie miało tam "myszkę " (znamię ).
- Nie powinnyśmy patrzeć na księżyc, żeby dziecko nie było łyse, na słońce by nie zanosiło się płaczem, przez wizjer w drzwiach i żadną inną dziurkę by nie było zezowate, na nikogo brzydkiego, żeby nie było brzydkie i na mężczyzn innej rasy by dziecko nie urodziło się z innym kolorem skóry. Nie wolno też patrzeć na ogień by dziecko nie miało czerwonej plamy na głowie i słuchać zapowiedzi przedślubnych aby nie było głuche. 

Wynika z tego mniej więcej, że dziecko będzie miało całą masę znamion, będzie chyba trochę głupie bo regularnie obcinam grzywkę, o jego stanie zdrowia nie będę może wspominać choć może urodzi się Mongołem, bo niemal codziennie widuję się z naszym Byambą na Uniwerku i to go może uratować, bo oni raczej nie bywają cherlakami. Idąc dalej śmiem jednak przypuszczać, że będzie to łysy, płaczliwy, zezowaty i brzydki Mongoł. Trochę szkoda. Chwała bogu raczej nie grozi nam owinięcie się pępowiny i "myszki".
Co jednak, jeśli chodzi o płeć?

- Jeśli mamy mdłości wieczorem to urodzimy chłopca, jeżeli mdli nas z rana – to będzie dziewczynka.
- Jeśli brzydniemy, to będzie córa - to dziewczynka zabiera urodę.
- Jeśli się roztyłyśmy, szczególnie w ramionach i pupie - będzie dziewczynka, jeśli zaś mamy tylko duży brzuch - będzie chłopczyk.
- Jeśli jemy ostre rzeczy to urodzimy syna, jeśli pochłaniamy duże ilości słodyczy to urodzimy dziewczynkę.
-  Jeśli brzuch jest wysoko - chłopak, jeśli zaś jest nisko - dziewczynka.

U mnie 4:2 wygrywa chłopak. Zobaczymy ile się z tego sprawdzi.
No ale po co mi ta wiedza skoro:

- Nie mogę kupić maluchowi ubranek, wózeczka, łóżeczka ani nie przygotuję mu pokoju bo wszystko to grozi pechem i nieszczęściem.

Ponadto:

- Każdy kto poklepie nas po brzuchu będzie miał szczęście.
- Ominą nas wszystkie wesela – nikt nas nie zaprosi w obawie, że przyniesiemy mu ze sobą ciężar na głowę.
-Nie zostanę też niczyją chrzestną, bowiem ciężarna chrzestna matka to ogólnie katastrof.

Za to na osłodę nikt nam niczego nie może odmawiać, bo zalęgną mu się w domu myszy. :)


 

1 komentarz:

  1. Co do przesądów to oczywiście podchodziłam do nich z wielkim humorem, ale ten ostatni wykorzystywałam nagminnie w okresie ciąży. I szczerze mówiąc dzięki mojemu "brzuchowi" udało mi się z sukcesem pozamykać wiele trudnych spraw w życiu, nawet urzędniczki były dla mnie nie tylko milsze, ale też uczynne. Trzeba wykorzystywać swój stan, no bo kiedy. Warto straszyć myszami, bo przynosi to efekty.

    OdpowiedzUsuń