środa, 30 grudnia 2015

Zeszłoroczne - Tegoroczne - Noworoczne!

Dużo się ostatnio naczytałam o postanowieniach noworocznych. O dziwo (albo i nie) mówi się o nich często bardzo negatywnie. Czyżby słomiany zapał był naszą domeną narodową? Której z resztą jak widać, strasznie nie lubimy? Ja postanowienia noworoczne robię. Ba! nawet się z nich potem rozliczam. Zaraz się rozliczę się z zeszłego roku i przedstawię plan na rok przyszły, który w zasadzie będzie taki sam jak miniony. I nie, nie będzie nic w stylu "zacznę ćwiczyć", "będę wstawać godzinę wcześniej" czy "zapiszę się na jogę". Moje postanowienia noworoczne to pewne niepozorne wyzwanie. 

poniedziałek, 28 grudnia 2015

"Nie wiem kim jesteś ale proszę - to dla Ciebie."

Pamiętacie klasowe losowania mikołajkowe i kupowanie prezentów kolegom i koleżankom z klasy? Miało być sekretnie, miało być symbolicznie, miało być miło i przyjemnie a każdy wie jak zwykle się to kończyło. Każdy wiedział kto kogo ma już kilka minut po losowaniu, każdy się między sobą wymieniał imionami, ktoś dostał wypasiony prezent a ktoś tylko symboliczny breloczek i było głupio... Doskonale rozumiem dlaczego tak wiele osób nie lubiło tego zwyczaju. Szkolnym losowaniom mikołajkowym zwykle wiele brakuje do ideału. A mnie zawsze marzyły się taki idealny Sekretny Mikołaj.


sobota, 19 grudnia 2015

Minister zdrowia ostrzega - Dziecko szkodzi Tobie i osobom w Twoim otoczeniu!

Czyli o tej gorszej stronie rodzicielstwa, o której mówi się baaardzo rzadko :)
Zaczęłam ostatnio na międzynarodowym forum rodzicielskim temat dotyczący krzywd jakie dzieci potrafią rodzicom wyrządzić. Odzew był całkiem spory i ciągle rośnie! Jesteście gotowi na mrożące krew w żyłach opowieści o tym co tak naprawdę dzieje się w domowym zaciszu gdy nie patrzą sąsiedzi? Ostrzegam, że niektóre historie są tylko dla ludzi o mocnych nerwach i słabej wyobraźni.



poniedziałek, 14 grudnia 2015

BLW w naszym domu?

Nie tak dawno (a może już dawno?) pisałam o naszym pierwszym posiłku (TUTAJ). I tak nam to wtedy pięknie i zgrabnie poszło, że nie przypuszczałam, że z rozszerzaniem diety może być jakiś kłopot. Żeby Kopernik, który próbuje zjeść cały świat, który go otacza (absolutnie cały) miał opory przed normalnymi posiłkami? A jednak. I nawet nie planowałam go karmić metodą BLW. A przynajmniej jeszcze nie teraz. O wprowadzeniu BLW do naszego rozszerzania diety zdecydował jednak sam Kopernik.


czwartek, 10 grudnia 2015

Dlaczego ateiści obchodzą święta?

Uwielbiam Święta Bożego Narodzenia. Tak, wpadam w świąteczną gorączkę, śpiewam kolędy jeszcze przed 1 listopada (M. ma już chyba trochę dosyć), lepię pierogi i pilnuję, żeby tradycjom stała się zadość. Boże Narodzenie jest dla mnie czasem naprawdę wyjątkowym. Ale zaraz, chwileczkę. Przecież nie jestem chrześcijanką. Czy w takim razie mam w ogóle prawo do tego wszystkiego? Czy jest to jedynie objaw mojej skrajnej hipokryzji?

czwartek, 3 grudnia 2015

Języków ci u nas dostatek

W 1922 roku, filozof Ludwig Wittgenstein powiedział "Zakres mojego języka to zakres mojego świata." Ucząc się nowych języków uczymy się szerzej patrzeć na świat.

Szacuje się, że większość światowej populacji jest dwujęzyczna lub wielojęzyczna. I pod tym względem akurat Europa zdaje się być daleko w tyle. Z wyjątkiem kilku zaledwie europejskich krajów, w większości z nich pojawia się znany nam schemat - we Francji mówi się po francusku, w Niemczech po niemiecku, w Polsce po polsku, itp. Wielu Europejczyków nie zna biegle żadnego języka oprócz swojego rodzinnego. Z drugiej strony za to, uznaje się, że przeciętny Afrykanin posługuje się co najmniej trzema językami (co najmniej!). A dziś skupię się na dwujęzyczności wśród dzieci i na tym, jaki ma na nie ona wpływ.


sobota, 28 listopada 2015

Akcja "Translokacja"

Trochę się pospieszyłam pisząc post Dziecko 0.5 (TU). Powstał tak naprawdę na sześć dni przed naszym okrągłym półrokiem, ale sądziłam, że nic nie zdąży się przez te kilka dni zdezaktualizować, a tu o! - Miki zaczął dwa dni później pełzać! I stało się to tak nagle!

Nie rozumiem Mama. Jak to "tym" chodzę do przodu? 

środa, 25 listopada 2015

Sen niemowlaka. Co jest normalne, a kiedy powinniśmy zacząć się martwić? (część III)

Po raz kolejny bierzemy pod lupę to, co siedzi w małych, dziecięcych, śpiących główkach. W poprzednich częściach (Część I TUTAJ - Część II TUTAJ) przyglądaliśmy się temu, dlaczego dzieci się budzą i co jest dla nich normalne. W końcu dochodzimy jednak do tego co normalne nie jest i co w takiej sytuacji zrobić.

niedziela, 22 listopada 2015

Dziecko 0.5

Dziecko wersja 0.5 (zwana potocznie "półroczniakiem") to dalej produkt testowy, niezdolny do samodzielnego funkcjonowania. Twórców czeka jeszcze wiele pracy i czasu aby ulepszyć produkt do bardziej ineraktywnych i nowszych wersji. Póki co, Diecko 0.5 nadal pozostaje systemem głównie wewnętrzym z dość ograniczonymi możliwościami rozpowszechniania go do większego grona.
Skupmy się jednak na szczegółach technicznych urządzenia.



czwartek, 19 listopada 2015

Blogarium.pl - nowa strona polskiej blogsfery


13.11 (tak, dokładnie w piątek trzynastego) ruszała nowa strona skupiająca polskie blogi - Blogarium (LINK). Wiem że jest ich już kilka w sieci, lecz z chęcią wytłumaczę zaraz dlaczego powstało i czym Blogarium różni się od wszystkiego, co do tej pory zaistniało na blogowym rynku.



Chyba każdy kto zaczynał przygodę z blogowaniem, doskonale wie jak trudno jest na początku dotrzeć do szerszego grona. Zakładamy stronę na Facebooku, logujemy się w serwisach typu Zblogowani czy Blogsfera i wklejamy na swoje strony tysiące banerów a w końcu sami próbujemy dotrzeć do innych podobnych blogów i zostawić na nich swój ślad. Proces zwykle trwa dość długo, jest żmudny i może frustrować, przynosząc efekty bardzo powoli. Niektóre strony, skupiające blogi tematyczne, często w ogóle nie przyjmują nowych blogów, blokując te nowo powstałe i tylko umacniając te wypromowane już całe wieki temu.

Blogarium nie wymaga logowania a swoją bazę blogów aktualizuje i powiększa na bieżąco. Przeszukujemy internet w poszukiwaniu nowych blogów i przyjmujemy zgłoszenia nadesłane przez samych zainteresowanych. Zależy nam na prostym i łatwym dostępie do wszystkich blogów, niezależnie od tego jak dużą popularność zyskały do tej pory.

Oferujemy przeglądanie blogów według ich kategorii tematycznych. Na starcie mamy ich siedem (kulinarne, parentingowe, książkowe, planszówkowe, fitness, handmade i modowe) i planujemy dodać ich jeszcze więcej.

Każdą kategorię można przeglądać w trzech trybach:
- gorące - aktualne wpisy, które przyciągnęły szczególną uwagę czytelników
- nowe - wszystkie najnowsze wpisy z blogów w naszej bazie, aktualizowane na bieżąco
- losowe - przypadkowo wybrane wpisy z blogów skupionych w naszej bazie.

W przeciwieństwie do wielu innych stron tego typu, Blogarium ma prostą, lekką formę oraz łatwe i szybkie przeglądanie. Nie zobowiązujemy do niczego właścicieli blogów, które prezentujemy na naszej stronie. Nie wymagamy logowania ani umieszczania na blogu banera oraz oferujemy łatwy i szybki kontakt.

Zależy nam na łatwym i przejrzystym dostępie do polskich blogów jak również na możliwości wypromowania się tym, którzy piszą ciekawie i nadal mają problem z dotarciem do większego grona odbiorców - nawet jeśli dopiero zaczynają przygodę z blogowaniem.

Startujemy z bazą ponad 4000 blogów i mamy nadzieję, że dzięki Wam, będzie ich coraz więcej. Twój blog zapewne też już tam jest!

Co sama najbardziej lubię w Blogarium? 

Jakkolwiek myślałam, że będzie to dla mnie głównie uproszczenie w dotarciu do innych blogów parentingowych, to przede wszystkim zakochałam się w kategorii blogów kulinarnych. Wygląda to trochę jak niekończąca się, przecudowna książka kucharska, z tysiącami niesamowitych przepisów (szacujemy, że jest ich ok 60 000).

Jeśli natomiast chodzi o blogi parentingowe to również się nie zawiodłam. Udało mi się dotrzeć do ciekawych blogów, których nie widziałam na innych podobnych portalach (ze względu na ich nieodświeżanie lub trudny dostęp do bazy blogów). I w zasadzie o to właśnie chodziło. Żeby w prosty sposób dotrzeć do innych i dać innym szansę na dotarcie do siebie. Nie zawiodłam się.

Pozostałe kategorie były dla mnie dość dużym zaskoczeniem, lecz i tam można znaleźć masę ciekawych wpisów. Myślę, że każdy bez problemu zajdzie coś dla siebie. 

I chociaż na razie jeszcze nie mamy funkcji wyszukiwania to pracujemy nad tym i już niedługo, wszystkie posty będzie można przeszukiwać według pożądanej frazy (np. 30 tydzień ciąży, ząbkowanie, ryba po grecku, makowiec japoński, ćwiczenia na mięśnie brzucha itp.)


 Jeśli prowadzisz bloga i sądzisz, że jeszcze nie mamy go w swojej bazie, koniecznie daj nam o tym znać. Można się z nami skontaktować na blogarium@gmail.com lub poprzez naszą stronę na Facebooku (TUTAJ). Jeśli masz ciekawe pomysły na to co jeszcze moglibyśmy dodać do strony aby ułatwić korzystanie z niej, bądź jakiekolwiek uwagi, również czekamy na wiadomość.          

wtorek, 17 listopada 2015

Jak nauczyć dziecko płakać w kilku prostych krokach, czyli "Każde dziecko może nauczyć się spać."

Za sprawą Inoue, która także boryka się z pewnymi... nocnymi komplikacjami latorośli, trafiłam na książkę, która miała być naszym wybawianiem.
"Każde dziecko może nauczyć się spać." autorstwa Anette Kast-Zahn i Hartmut Morgenroth.
Książka wyraźnie tłumaczy jak wygląda sen i jego fazy nie tylko u niemowląt, ale i u dorosłych ludzi, pokazuje, dlaczego niektóre dzieci mają problem z samodzielnym zasypianiem i daje wyraźne wskazówki co do tego, jak można nauczyć je przesypiać całą noc. Tego dokładnie szukałam. I nie ukrywam, że miałam po jej przeczytaniu wiele nadziei na to, że u nas też  w końcu może się wszystko jakoś zacząć normować. Trochę się zawiodłam. Tylko nadal nie mogę się zdecydować czy na sobie, na książce czy na pierworodnym.



sobota, 14 listopada 2015

A może walki w błocie?

W domu pojawia się nagle mały człowiek. Wraz z nadejsciem tego wzniosłego momentu, w większości domów następuje mała rewolucja. Początkowo subtelna i z pozoru niezauważalna. Jednak z czasem, gdy latorośl dorasta, z coraz większym zapałem staramy się stworzyć jej jak najlepsze środowisko do rozwoju i zabawy. Chcemy odpowiednio dbać o bezpieczeństwo. Zabezpieczamy rogi, szafki, kontakty a przede wszystkim - sprzątamy. No bo jak to tak, żeby w cywlizowanym kraju, w XXI w. dziecię się po brudnej podłodze tarzało? A może jednak te tarzanie się po brudnej podłodze, to nie taki zły pomysł?

piątek, 6 listopada 2015

Nasze chustonoszenie

Historia naszego chustonoszenia jest dość krótka, choć wcale nie miało tak być. Miały być długie spacery, miały być wyprawy na miasto, miały być piesze wędrówki do lasu czy szybkie wyskoki z samego rana na spacer z psami i do piekarni po świeże bułki. Miało być dużo chustotulenia i aktywnego uczestniczenia Kopernika w codziennym życiu rodziców. Co z tego było? Niestety niewiele.


wtorek, 3 listopada 2015

Sen niemowlaka. Co jest normalne, a kiedy powinniśmy zacząć się martwić? (część II)

Kolejne pytania i odpowiedzi dotyczące snu niemowląt i tego co jest normalne dla małego dziecka. 

A u nas bez zmian:
"- Co jesteś taka zła od rana?
- Bo wstałam dziś lewą nogą... piętnaście razy..."
 

niedziela, 1 listopada 2015

W co by się pobawić? (+ Halloween)

Nawiązując do posta Zabawy z niemowlakiem (KLIK!) postanowiłam kontynuować temat - tym razem dla 5-cio miesięcznego szkraba. Bo jak to jest? Nie chodzi (ba, nie siedzi jeszcze nawet), nie gada, ledwo zaczyna pełzać i domaga się dość sporo uwagi. I jak mu tu czas zorganizować, żeby móc jeszcze jakoś zająć się sobą i domem? I jakie zabawki są w ogóle w stanie przyciągnąć jego uwagę na dłużej? A wbrew pozorom różnica w porównaniu z tym co było dwa miesiące temu a teraz, jest znacząca.

piątek, 30 października 2015

Cudowny eliksir - mleko matki

Lucknow, Indie - a co gdyby znalazło się lekarstwo, które mogłoby uratować więcej dziecięcych istnień, spośród tych umierających masowo na malarię i AIDS? Cudowna substancja zarówno lecząca zapalenie ucha jak i podnosząca IQ o te kilka punktów? Dostępna nawet w najbardziej oddalonych wioskach, niewymagająca elektryczności i lodówki? I skoro już pozwalamy tak sobie pomarzyć, to jeszcze niech będzie za darmo.

Ta magiczna substancja już w zasadzie istnieje. To kobiece mleko.



poniedziałek, 26 października 2015

"Nie rozmawiaj z obcymi!" - Czemu ten zakaz nie ma sensu.

 Nakładamy na dzieci pewne zakazy, bo chcemy je przed czymś ochronić. Bo jesteśmy starsi, mamy większe doświadczenie i wiemy co mogłoby być niebezpieczne a z czego dziecko może nie zdawać sobie sprawy. Oczekujemy więc od dziecka iż będzie nasze zakazy respektować. Gdy tak się nie dzieje, często zaczynamy się złościć. Z troski oczywiście. Dziecko nas nie posłuchało - wystawiło się na niebezpieczeństwo - coś mogło się stać. Powinno nas było słuchać.
Jednak czy wszystkie zakazy, które powtarzamy dzieciom, tak jaki nam powtarzano je w dzieciństwie, mają na pewno sens? I w końcu, dlaczego uważam, że powiedzenie "nie rozmawiaj z obcymi" go nie ma.  

sobota, 24 października 2015

Pierwszy posiłek!

Nadszedł w końcu ten długo wyczekiwany przeze mnie dzień. Kopernik dostał dziś swój pierwszy posiłek. Zbiega nam się to z ukończeniem przez niego piątego miesiąca. Chciałam w prawdzie zaczekać do końca szóstego, lecz syn wszystkimi kończynami i całym otworem gębowym od jakiegoś czasu domagał się więcej. Postanowiliśmy więc zareagować, zanim zaczął polować na psa. Wbrew pozorom lubimy psa.

czwartek, 22 października 2015

Sen niemowlaka. Co jest normalne, a kiedy powinniśmy zacząć się martwić? (część I)

Z oczywistych względów zgłębiam temat. Kopernik śpi jak spał do tej pory, czyli nasza noc to jedna, wielka, ciągnąca się w nieskończoność pobudka. (Nasz syn naprawdę lubi spać. Robi to po kilkanaście razy na noc.) Chcę mieć pewność, że na pewno wszystko jest w porządku i po prostu faktycznie, ten typ tak ma. Tym samym prezentuję informacje, które w tym temacie udało mi się znaleźć. Dla każdego rodzica, który również chciałby rozwiać swoje wątpliwości.


poniedziałek, 19 października 2015

Po co i dlaczego? Kolczyki u niemowlaków.

Idę sobie spokojnie przez centrum handlowe, park lub po prostu ulicą przez miasto, zajęta jestem swoimi sprawami i bezwiednie tylko przeskakuję wzrokiem po mijanych ludziach. Nagle jednak coś drobnego i błyszczącego wpada mi w oko. A mnie od razu zaczyna burzyć się krew w żyłach i święty spokój ucieka gdzieś daleko, daleko. Bo czy ktoś jest mi w stanie odpowiedzieć na jedno bardzo proste pytanie: Po co przekłuwa się uszy małym dziewczynkom?

środa, 14 października 2015

Wpływ nowych technologii na dzieci

Po ostatnim, dość subiektywnym wpisie dotyczącym szkodliwości technologii (Jak technologia niszczy dzieci), postanowiłam przyjrzeć się sprawie bardziej obiektywnie. Chciała bym przedstawić problem od strony naukowej i jasno i wyraźnie nakreślić, jaki (zgodnie z najnowszymi badaniami) technologia może mieć wpływ na dzieci i co możemy zrobić, aby ustrzec je przed jej ewentualnym szkodliwym działaniem. 

wtorek, 13 października 2015

Cała rodzina w jednym łóżku!

Elizabeth Boyc - matka piątki w wieku od 1-11 lat - opublikowała na Facebooku zdjęcie ich wspólnej, rodzinnej sypialni. A nawet więcej niż sypialni. Opublikowała zdjęcie ich wspólnego, rodzinnego łóżka.


sobota, 10 października 2015

Ta melodia

Słyszysz ją w radiu i zaczynasz się do siebie uśmiechać. To Wasza piosenka. Wasza bo słuchaliście ją na weselu, bo towarzyszyła wam podczas cudownych wakacji, bo macie z nią masę miłych wspomnień lub po prostu oboje bardzo ją lubicie. Niezależnie od tego skąd się wzięła, jest tą jedną jedyną Waszą piosenką i zostanie nią już pewnie na zawsze. A Wy będziecie się już zawsze lekko do siebie uśmiechać, za każdym razem gdy przypadkiem gdzieś ją usłyszycie, przypominając sobie miłe chwile razem spędzone.

czwartek, 8 października 2015

Jak technologia niszczy dzieci

Przeglądam otchłanie polskiej blogsfery, czytam uważnie jakie tematy poruszają inne matki i po raz kolejny z rzędu trafiam na to samo: "technologia niszczy dzieci!". Sprawdzam więc jak to ta technologia niszczy nasze dzieci, czytam jeszcze uważniej i nadal nie potrafię zrozumieć w czym dokładnie ta biedna technologia zawiniła. A na znalezieniu odpowiedzi przecież bardzo mi zależy. Jestem w końcu matką i chciałabym dziecko uchronić przed wszystkim co może na nie źle wpłynąć. Która matka by się nie przejęła?

Uwaga! Niniejszy wpis jest tekstem przedstawiającym mój punkt widzenia na temat kontaktu dzieci z technologią. Jeśli chcesz przeczytać o tym jak nowe technologie wpływają na dzieci, z naukowego punktu widzenia, zapraszam do wpisu Wpływ nowych technologii na dzieci.

poniedziałek, 5 października 2015

Mama na uniwersytecie!

Wracam na uczelnię. Dziś miałam pierwsze zajęcia pierwszego roku drugiego stopnia moich kochanych studiów. Rano jak zwykle wstałam, wykąpałam się, zjadłam śniadanie. Później poszłam jeszcze z synem i M. na spacer, po czym zabrałam plecak z zeszytem i ucałowawszy Kopernika, wyszłam z domu. Wróciłam po sześciu godzinach.

piątek, 2 października 2015

Lepsze dzieciństwo to lepsze rodzicielstwo

Matki, od których w dzieciństwie wymagało się bardzo wiele i nie pozwalano im po prostu "być dziećmi", zdają się być mniej czułe na potrzeby własnych dzieci. Badania, przeprowadzone przez Uniwersytet Stanowy Michigan, dowodzą, że osoby wychowywane w ten sposób, nie rozumieją prawidłowego rozwoju dzieci. Zwykle potem sami wychowują swoje pociechy w podobny, krzywdzący sposób, którego doświadczyli w dzieciństwie.

środa, 30 września 2015

O tym, dlaczego mama nie spi,czyli moja mała rozpacz

"Czteromiesięczne dziecko powinno mieć już wyrobiony bardziej regularny tryb spania i czuwania. Większość dzieci między czwartym a szóstym miesiącem będzie w stanie przespać nawet 8-12 godzin, bez pobudki. Jeśli jednak Twoje dziecko nadal budzi się w nocy, to nie jesteś jedyna. Bardzo wiele dzieci nadal może budzić się raz lub kilka razy na jedzenie."
Ok, a co jeśli dziecko budzi się na jedzenie nie raz ale kilkanaście razy?


niedziela, 27 września 2015

Po co czytać dziecku na dobranoc?

Czy tradycja czytania dzieciom do snu zanika? Według ekspertów, może być ona poważnie zagrożona, zarówno przez brak czasu rodziców, którzy z trudem próbują wyważyć czas na pracę i życie rodzinne, jak i przez zbyt wczesne z niej rezygnowanie.


czwartek, 24 września 2015

W końcu kolorowe marzenie staje się szarą rzeczywistością

Myślisz o nim jeszcze na długo zanim się pojawi. Wyobrażasz sobie tego małego człowieka, którego chciałabyś nosić pod sercem, a potem ściskać w ramionach. Widzisz oczami wyobraźni jak stawia pierwsze kroki, zaczyna mówić i prowadzisz go do szkoły. Widzisz jak się śmieje i bawi i poznaje świat. Aż przychodzi taki moment, że trudno jest Ci myśleć o czymkolwiek innym. W twojej głowie zaczyna mieszkać mały człowiek. Twoje małe marzenie, którego tak bardzo chciałbyś na tym świecie.


poniedziałek, 21 września 2015

Miki mówi!

Zapytajcie mnie jak długo pracowałam ze zwierzętami. Śmiało, zgadujcie ile ze swoich 24 lat spędziłam w zoo a potem w ośrodku szkolenia psów. Osobiście uważam, że całkiem sporo. I cudownie ten czas wspominam. Zapytajcie mnie dalej, czego o zwierzętach przez ten czas się nauczyłam. Więcej niż kiedykolwiek wcześniej przypuszczałam, że w ogóle można się o nich dowiedzieć. A najważniejsze z tego wszystkiego - to co najbardziej pomaga w pracy ze zwierzętami (a już szczególnie przy tresurze) - to to, że zwierzęta mówią.
No dobrze, ale jaki to ma związek z moim czteromiesięcznym synem?


sobota, 19 września 2015

Basen z niemowlakiem!

Poszliśmy na basen! Długo wyczekiwałam tego dnia i cieszę się, że w końcu się zebraliśmy w sobie i poszliśmy. Miki niedługo skończy 4 miesiące więc jest już wystarczająco duży, żeby zacząć pływać.
Nie udało nam się wcześniej zapisać na zajęcia dla maluszków więc poszliśmy sobie sami (z samego rana, żeby zdążyć do małego basenu zanim zaczną się zajęcia i żeby nie było dużo ludzi).
Miki nie bardzo wiedział co się dzieje i nie był pewien czy mu się podoba czy nie ale obyło się bez płaczu, na szczęście. Tylko zmarzł trochę. W domu kompany zawsze w 37 stopniach, przeżył lekki szok gdy wniesiono go do zaledwie 30-stopniowej wody. Ale dał dzielnie radę.
Zobaczcie sami!



No i od razu złapałam organizatorkę zajęć dla maluszków i okazało się, że jednak znajdzie się dla nas miejsce w grupie. Więc od 3 października zaczynamy regularnie chodzić na basen!

czwartek, 17 września 2015

Ashley Madison czyli banda frajerów

Głośno było całkiem niedawno o ataku hakerskim na portal dla zdradzających, Ashley Madison. Paskudni hakerzy opublikowali wykradzione z portalu informacje i poznaliśmy wiele nazwisk niewiernych mężów i żon. Ujawniono dane, szukających przygody na boku, milionów kobiet i mężczyzn. Ale czy na pewno? Jaka jest okrutna prawda o Ashley Madison?

Mapa użytkowników AM

wtorek, 15 września 2015

Zabawy z niemowlakiem

Nie bardzo wiedziałam jak "wygląda" małe dziecko, zanim się jednego nie dorobiłam. Niewiele miałam kontaktu z niemowlakami i nawet nie miałam pojęcia kiedy to się w ogóle robi rozumne na tyle, żeby móc się z nim/nią bawić i jak wiele tej zabawy i uwagi potrzebuje.
Wszystkie nasze zabawy odkrywaliśmy stopniowo, sprawdzając co się Mikiemu podoba a co nie. Pozwolę sobie więc wymienić naszą listę najlepszych zabaw.


niedziela, 13 września 2015

Wkręć go!

Pojawia się na świecie mały człowiek. Chcesz dla niego jak najlepiej i wychowujesz go najlepiej jak potrafisz. Dbasz o jego zdrowie, naukę, dobre wychowanie. Jesteś dorosłym, odpowiedzialnym człowiekiem. Owszem, nie raz bawisz się z maluchem i są chwile gdy pozwalasz sobie na odrobinę infantylności lecz na co dzień jesteś już poważną i rozważną osobą... Co, co? Nie. Wróć. Zacznijmy od nowa i zatrzymajmy się na tym, że pojawia się mały człowiek.

czwartek, 10 września 2015

15 tydzień życia - They see me rollin'

To już. Już zaczął się ten moment, kiedy nie można dziecka zostawić bezpiecznie samopas. Dziecko zaczęło wędrować. Miki nauczył się... turlać po domu.

wtorek, 8 września 2015

niedziela, 6 września 2015

Pierwsze dziecko - Pierwsza matka

Wśród moich bliskich znajomych jestem pierwsza, która zaszła w ciążę i urodziła dziecko. Taki ze mnie pionier macierzyństwa! Jednak trochę dziwnie się z tym czasem czuję. Z jednej strony wszystko po kolei sama odkrywam i jest to takie nowe i niesamowite. Z drugiej jednak, wiele rzeczy tak nagle mnie zaskoczyło i nigdy wcześniej o nich nie słyszałam. O ciąży i małych dzieciach dowiadywałam się wszystkiego na bieżąco. Nie specjalnie interesowałam się tym wcześniej bo i po co? Teraz jednak, jakkolwiek otoczona znajomymi i przyjaciółmi czuję się trochę osamotniona w tym wszystkim.

piątek, 4 września 2015

Migusie - Czy Twoje dziecko może nauczyć się mówić przed ukończeniem 12. miesiąca?

Tiffany spieszyła się, przygotowując swoją córeczkę Molly do wyjścia z domu Nałożyła jej już koszulkę, spodnie i skarpetki i jak dotąd obyło się bez większych problemów. Gdy przyszła kolej na buty, Molly postanowiła wykazać się samodzielnością. Tłumacząc konieczność pośpiechu, Tiffany szybko wsunęła stópki Molly w buciki i postawiła ją, aby założyć płaszczyk. Molly natychmiast z powrotem klapnęła na pupę i zaczęła płakać. "A niech to!" Pomyślała Tiffany. "Jest zła, bo nie pozwoliłam jej samej nałożyć butów." Lekko poirytowana już miała upomnieć małą, gdy zauważyła, że Molly dotyka czubkami palców do siebie pokazując znak "BOLI". Zorientowawszy się, że coś musi być nie tak, Tiffany zdjęła córce buciki i, ku swojemu zdziwieniu, wyjęła z nich zwinięte skarpetki. Nic dziwnego, że bolało! Zamiast więc irytować się zachowaniem Molly, Tiffany przytuliła ją przepraszająco, szepcząc w duchu: "Co za szczęście, że są Migusie!"

środa, 2 września 2015

Cesarskie cięcie a dziecko

Chociaż w Polsce, cesarskie cięcie jest operacją przeprowadzaną tylko ze wskazań medycznych to chyba nie jest dla nikogo tajemnicą, że owe wskazania za odpowiednią kwotę zawsze mogą się znaleźć. Kobiety często nie ukrywają nawet, że miały cesarkę robioną na żądanie bądź taką planują. "Bo każda kobieta powinna mieć prawo wyboru co do sposobu w jaki chce rodzić." "Bo mamy XXI wiek i możemy sobie pozwolić na bezpieczniejszą formę porodu." Jednak poród to przeżycie i doświadczenie nie tylko rodzącej kobiety lecz także dziecka i z jakiegoś powodu matka natura zaprogramowała go w ten a nie inny sposób.

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Żyjemy na podłodze

Poszliśmy ostatnio na obiad do restauracji. Dawno nie jedliśmy na mieście. Trochę mi tego brakowało. Usiadłam zadowolona przy stole, wózek postawiłam obok siebie, lecz jakoś tak dziwnie mi się siedziało z Mikim tak po prostu leżącym w wózku. Pomyślałam sobie, że chociaż na chwilę wezmę go na ręce, zanim nie dostaniemy jedzenia. Podniosłam go jednak i trochę zgłupiałam. Jak to się trzyma? Jak trzyma się dziecko siedząc na krześle? Przez kilka minut próbowałam znaleźć jakąś sensowną pozycję, aż w końcu się poddałam. No po prostu się nie da.

piątek, 28 sierpnia 2015

środa, 26 sierpnia 2015

Stop Szowinizmowi!

Przeglądam sobie spokojnie kolejną ulotkę, jednego z niezastąpionych produktów dla mojego dziecka.
Droga mamo!
Przed tobą nowy, ważny etap w życiu Twojego maluszka. Ponieważ ważne jest aby dobrze go zacząć przygotowaliśmy dla Ciebie spec...”
- Na co się patrzysz? - pytam zaglądającego mi przez ramię M. - Nie widzisz co tu jest napisane? „Droga MAMO”. A co z ciebie za mama? Idź lepiej zobacz czy cię w garażu nie ma? A jak się nudzisz to może jakiś rów byś w ogródku wykopał, co? Rany, tak to się pałęta po domu...

I choć przedstawiona sytuacja jest jedynie wytworem mojej wyobraźni, to widzę ją w głowie za każdym razem, gdy tego typu ulotki, artykuły o dzieciach czy książki czytam. I mówię głośno i otwarcie: STOP SZOWINIZMOWI! 

wtorek, 25 sierpnia 2015

Jedyna słuszna metoda wychowawcza

Lata 50-te - dziecko musi wiedzieć kto tu jest szefem. Nie możesz dać się zmanipulować tej małej, słodkiej istotce i już od pierwszych dni powinieneś wprowadzić twardą rutynę, która jasno i wyraźnie uporządkuje wasz dzień. Bo czemu, przez pojawienie się dziecka, cokolwiek miałoby się zmieniać w twoim życiu? I nie słuchaj płaczu. Przecież dbasz o nie dobrze; krzywda mu się nie dzieje.
Lata 60-te - nie ma czegoś takiego jak "za dużo miłości". Powinieneś pieścić, dotykać i tulić swoje dziecko tak często jak to tylko możliwe. I zaufaj swoim instynktom. Nie ma dwóch takich samych matek i dzieci. Kto wie lepiej niż, ty czego wam potrzeba? Zaufaj sobie i nie przejmuj się innymi. To twoje dziecko i wasze wspólne życie. I niech będzie w nim jak najwięcej miłości.
Lata 70-te - powrót do natury. Zapomnij o wózku i łóżeczku. Dziecko powinno być cały czas przy matce, słyszeć bicie jej serca i bliskość. Jest z tobą w chuście przez cały czas i śpi z tobą. Masz stale kontrolę nad tym co się z nim dzieje i od pierwszych dni aktywnie uczestniczy ono w życiu rodziny. Twoje dziecko nie będzie miało powodów do płaczu, będzie ci ufać i szybko się zacznie usamodzielniać. Przekonaj się sama; zaufaj swoim pierwotnym instynktom.

niedziela, 23 sierpnia 2015

Wyprawka udana!

Bycie rodzicem po raz pierwszy nie jest łatwym zadaniem. Trudno zdobyć doświadczenie do tej roli, a przyszykowanie wyprawki dla nowego człowieka jest naprawdę trudne. Zewsząd zalewani jesteśmy milionami rzeczy idealnymi dla naszego maleństwa, które musimy mieć i bez których nie możemy się obejść! A Co biedny, ogłupiony człowiek, nie mający pojęcia o co w ogóle chodzi ma zrobić i którym ekspertom ufać? Przyznam, że my próbowaliśmy w tym wszystkim postawić na minimalizm i racjonalizm. A oto kilka rzeczy, które uważam za absolutny strzał w dziesiątkę, w naszym eksperymentalnym szale zakupów.

piątek, 21 sierpnia 2015

Dieta Gofrowa

Wiem, wiem, pisałam wcześniej, że nie jestem zwolennikiem diet i za bardzo kocham jedzenie, żeby się jakimiś katować. Kim jest więc tajemniczy Gofrow i jak przekonał mnie, że jego sposób odżywiania, pozwoli mi się zarówno porządnie najeść jak i stracić kilka kilogramów? No ok, żadna tajemnica to to nie jest, a ponadto według niektórych jest to jedyny sposób na racjonalne gubienie wagi.

środa, 19 sierpnia 2015

Masaż niemowlaka

My z tych rytuałowych. Nasze wieczory przebiegają wedle z góry ustalonego planu i trzyma się go cała rodzina. Obiad, zabawa z Mikim, masaż, kąpiel, jeść i spać. I na jednym z tych punktów się dziś zatrzymam na dłużej. Na tej cudownej, relaksującej chwili, za którą pewnie każdy z nas dałby się czasem pokroić. Masaż. Owszem, moje dziecko ma codziennie w dużym pokoju małe spa, a dziś zdradzę jego tajemnice.



niedziela, 16 sierpnia 2015

Dzieci Mongolii

Po ostatnim poście trochę natchnęło mnie na wspominki z Mongolii. Przeglądając zdjęcia z wyjazdu postanowiłam podzielić się tymi kilkoma, przedstawiającymi żyjące tam dzieci. Wychowują się one głównie w rodzinach koczowniczych i żyją często z dala od tego co nazywamy "cywilizacją". Inny świat i zupełnie inne dzieciństwo niż to, które znamy z własnych podwórek.



piątek, 14 sierpnia 2015

Kiedy to się stało?!

Nastał kolejny dzień. Dzwoni budzik, wstaję, idę się wykąpać, szykuję śniadanie, ubieram się, wychodzę z psem na dwór, M. zbiera się do pracy, ja zabawiam jeszcze chwilę Mikiego... Niby nic nowego. Poranek jak każdy inny, jednak na chwilę zatrzymuję się w tym wszystkim i rozglądam dookoła. Widzę nasze mieszkanie (małe bo małe ale własne), widzę mężczyznę mojego życia, widzę swój dyplom ukończenia studiów (jeszcze nie odłożony na półkę), w końcu widzę małego chłopca, który całkiem niedawno odkrył, że ma nogi i właśnie im się uważnie przygląda. I jest w tym obrazku coś czego kompletnie nie mogę pojąć i dociera to do mnie po krótkiej chwili. Czy to już? Czy to wszystko dookoła mnie oznacza, że już dorosłam?

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Każdy normalny rodzic, przynajmniej raz dziennie...

"Każdy normalny rodzić, niezależnie od tego jak bardzo kocha swoje dziecko, przynajmniej raz dziennie ma ochotę rzucić nim o ścianę."
Tak, to jedna z tych życiowych mądrości, które zdarzyło mi się przeczytać gdzieś kiedyś w odmętach internetu.
- Człowiek ma problem ze sobą - pomyślałam. - Ktoś naprawdę nie radzi sobie z dzieckiem. Jakie to smutne. Ja na szczęście potrafię panować nad swoimi emocjami. No i kocham go tak mocno, że nigdy nie pozwoliłabym sobie na taką myśl!
Aż nadszedł dzisiejszy poranek...

sobota, 8 sierpnia 2015

Neska z Mikim

Kolejny filmik załączam. Tym razem, wspomniane przeze mnie w niedawnym wpisie nadstawianie się Neski pod wierzgającego Mikiego. Taka maszynka do głaskania :)


piątek, 7 sierpnia 2015

Szczepić czy nie?

Dla tych którzy się jeszcze zastanawiają i rozważają wszelkie za i przeciw:


 
Czym są szczepionki i jaki mają związek z autyzmem

8 argumentów najczęściej używanych przez przeciwników szczepień

czwartek, 6 sierpnia 2015

Zostałam oszukana

A dzisiejszy post będzie wielkim wyrzutem do matki natury. Krótko na temat kilku kłamstw i niedopowiedzeń na temat tego co po porodzie być miało. Bardzo fizjologicznie i mało filozoficznie. Ach, no i z góry zaznaczam: wiem, że każda z nas jest inna i ciążę, połóg i wszystko inne każda kobieta przechodzi inaczej, ale to mój blog i mogę na nim wymyślać na co tylko zechcę - nawet jak jest to paskudna natura. A teraz do rzeczy.

wtorek, 4 sierpnia 2015

Znów pies i dziecko

Pisałam już o tym jak psy zareagowały na Mikiego w pierwszych dniach. A raczej jak nie zareagowały na niego. A jak jest teraz?
Neska została jedynym czworonogiem w domu i jakkolwiek szukała na początku Hermesa, to teraz zdaje się, że spodobało jej się bycie jedyną do głaskania i rozpieszczania. Jednak nie znaczy to, że pozbawiona jest zupełnie konkurencji bo... no właśnie, bo jest jeszcze Miki.

czwartek, 30 lipca 2015

Jak tak można?

Pamiętam, że po śmierci taty nie mogłam zrozumieć jednej rzeczy. Jak można przejść do czegoś takiego na porządku dziennym? Jak można się "przyzwyczaić" do tego, że już go nie ma? Jak można tak po prostu zaakceptować coś co tak ogromnie wpływa na nas i nasze życie?

poniedziałek, 27 lipca 2015

Najlepszy sposób na zgagę - nie tylko w ciąży!

W związku z tym iż na wielu blogach czytałam o tym jakim strasznym dla przyszłych mam problemem jest zgaga postanowiłam podzielić się moim - najlepszym, najprostszym i najszybszym - sposobem pozbycia się jej. A odpowiedź to cytryna.

sobota, 25 lipca 2015

Wolność!

Na wstępie, zanim przejdę do tego o czym chciałam pisać, oświadczam, że dziś nastał ten dzień, który sobie tak pięknie imaginowałam przed porodem. Miki zjadł wczoraj o ósmej po kąpieli, następnie o 24, 3 i 6 rano. Wspaniała noc!
Dalej, skoro jesteśmy w temacie karmienia, to wreszcie czuję się wolna!

czwartek, 23 lipca 2015

Spontaniczność przy małym dziecku

Doprawdy, nie wiem skąd biorą się teorie jakoby przy małym dziecku umierała wszelka spontaniczność. Mam czasem wrażenie, że nigdy wcześniej nie byłam tak spontaniczna. Nasz plan dnia nie jest w żaden sposób regularny a już szczególnie drzemki Mikiego. Czasem śpi pół dnia, czasem zaledwie godzinę przez cały dzień. Więc gdy w końcu zasypia staję się istną boginią spontaniczności.

poniedziałek, 20 lipca 2015

Bardzo egoistyczna matka, czy tylko troszeczkę?

Pamiętam jak kiedyś, dawno temu, przyjechała do mojego taty w odwiedziny moja siostra cioteczna ze swoim kilkumiesięcznym synkiem. Dzieciaczek był przeuroczy, lecz był z nim jeden problem. Panicznie bał się zostawać bez mamy. Musiał mieć ją cały czas na oku i nawet gdy ktoś inny chciał go tylko na ręce wziąć to wybuchał histerycznym płaczem. Cały czas na rękach. Cały czas na rękach mamy. Ta scena bardzo wyraźnie wbiła mi się w pamięć. W tamtej chwili postanowiłam sobie, że jeśli będę miała kiedyś dzieci to od samego początku będę je przyzwyczajać do innych, żeby nie dopuścić do takiej sytuacji.

sobota, 18 lipca 2015

Moje hobby - część I

Potężna, mongolska armia, nieubłaganie brnie przed siebie, prosto na Marokańskie imperium. Ahmad al-Mansur niczego się nie spodziewa. Nie bierze pod uwagę takiej zdrady. Jest nieprzygotowany na inwazję. Jego wojsko to zaledwie kilka garnizonów łuczniczych stacjonujących w miastach. Wojna jest okrutna. Lecz wie to też sam Czyngis, prowadzący wojsko na Fes i Rabat. Wie, że nie można jej prowadzić w nieskończoność.
Już zaczyna brakować pieniędzy i jedzenia. Ludzie w Turfanie głodują, zmuszeni do morderczej, ciężkiej pracy przy zbrojeniach. Szlaki handlowe zostały splądrowane a odbudowanie ich zajmie bardzo wiele czasu. Zagoniono do pracy nawet artystów. Uniwersytety pustoszeją. Nie ma czasu na naukę i kulturę gdy w grę wchodzi wielka wojna. Ludzie zaczynają się buntować i w miastach wybuchają zamieszki, lecz Czyngis wie, że wszystko kiedyś minie i warto podjąć cały ten trud i ryzyko. Że z czasem ludzie zrozumieją jego wielki plan i pokochają go na nowo. Ałma Ata to rozumie. Przesyła do Karakorum nowe jednostki, które posłużą do opanowania zbuntowanego ludu.

Oto ja, po raz tysięczny próbująca doprowadzić do zwycięstwa militarnego w Cywilizacji.

czwartek, 16 lipca 2015

Czas się wziąć za siebie

Od porodu minęło półtora miesiąca, prawie dwa. Ze względu na cesarkę nie mogłam wrócić do ćwiczeń od razu ale byłam już u lekarza, zbadał mnie i stwierdził, że wolno mi już wszystko. Więc koniec wymówek. Tylko jak tu teraz ćwiczyć?

poniedziałek, 13 lipca 2015

Ładną mamy synkę?

Dzieciństwo i młodość mojej babci przypada na czas gdy to chłopcy ubierani byli na różowo (bo to przecież pochodny od czerwonego) a dziewczynki na błękitno - nie odwrotnie. Dlatego też dostajemy od niej piękne różowe ubranka dla Mikiego.

piątek, 10 lipca 2015

Więcej zabawek

Ja: Kup mi drut jak będziesz w tesco.
M: Ale jaki, drut?
Ja: No taki, żeby dało się go powyginać, jakiś.
(...)
M: I co będziesz robić z tym drutem?
Ja: Jeszcze nie wiem ale coś zrobię.

środa, 8 lipca 2015

Dziecko i psy

Wychowywałam się bez zwierząt. W domu nie mieliśmy nigdy nawet rybek. Tata był stanowczym przeciwnikiem trzymania zwierząt w domu. Mnie jednak, jak na złość jemu, zawsze ciągnęło do wszystkich czworo-, dwu-, i beznogów i zostanie mi już tak chyba na zawsze. W końcu, po przeprowadzce, doczekałam się swojego wymarzonego, dużego, czarnego psa. I od niego się zaczęło. Bo to, ile zwierząt później przetoczyło się przez nasze skromne progi, to chyba trudno byłoby już zliczyć (w tym miejscu chciałam podziękować mojej kochanej rodzinie za cierpliwość i wyrozumiałość względem mojej osoby i wszystkich moich obecnych i minionych podopiecznych). Wiedziałam też, że chcę aby moje dzieci wychowywały się ze zwierzętami, no a już na pewno z psami. Chciałam przede wszystkim, żeby mój wymarzony, duży, czarny pies doczekał moich dzieci bo widziałam jak cierpliwie zawsze zachowuje się przy innych, które robiły z nim co chciały i wiedziałam, że będzie idealnym psem rodzinnym.
Jeszcze zanim urodził się Mikołajek zastanawialiśmy się jak psy (wymarzony, duży, czarny i niespodziewana, mała, czarna) zareagują na niego. Spodziewałam się, że Hermes będzie raczej ignorował dzieciaczka lub ewentualnie udawał, że nie istnieje, gdyby dzieciaczek próbował nawiązać jakąś interakcję. No i ostatecznie czekałby cierpliwie aż interakcja się skończy, gdyby już do jakiejś doszło. Co do Neski to sądziłam, że będzie jednym z tych psów, u których po pojawieniu się dziecka w rodzinie wybucha instynkt macierzyński. Myślałam, że będzie go pilnować i lecieć do niego na każde jego piśnięcie. Cóż, jeśli chodzi o Hermesa to niewiele się pomyliłam. Neska za to bardzo mnie zaskoczyła.
Oba psy zachowywały się w zasadzie tak samo. Udawały, że nic się nie zmieniło i kompletnie ignorowały Mikołaja od samego początku. Powąchały, zobaczyły, że niejadalne i zakończyły temat. "My z tym nie mam nic wspólnego. Sami zrobiliście to sami się tym teraz zajmujcie."
W zasadzie nie ma w tym nic złego. Przynajmniej wiem, że żadne z nich nigdy nie zrobiłby Mikiemu krzywdy, nawet gdyby im zaczął oczy wydłubywać. Moja babcia twierdzi, że głupie mam psy, bo każdy mądry to by się bronił jak mu krzywdę robią, ale ja chyba wolę w takim razie głupie psy. Nie, żebym w jakikolwiek sposób tolerowała pod swoim dachem jakiekolwiek znęcanie się nad zwierzętami, ale też nigdy nie tolerowałam żadnego, nawet najmniejszego, przejawu agresji psa w stosunku do człowieka. Szalka ma być wyrównana i zgoda w stadzie.
Jednak nic nie trwa wiecznie. Gdy w moim życiu pojawił się Hermes obróciło się ono o 180 stopni. Gdy pojawił się w nim Mikołaj nastąpił kolejny zwrot o 180 stopni. Wróciłam więc w pewnym sensie do punktu wyjścia. Do punktu bez wymarzonego, dużego, czarnego psa.

Hermes 12 VII 2005 - 08 VII 2015



niedziela, 5 lipca 2015

Piknik!

- Mikołajku, rodzice potrzebują jeszcze godziny snu.
- To dlaczego rodzice nie położyli się spać godzinę wcześniej?
- Nie chodzi o to, o której się położyli tylko kto ich budził w nocy.
- To dlaczego rodzice nie położyli się spać dwie godziny wcześniej żeby uwzględnić nocne budzenie?
- Bo rodzice chcieli coś jeszcze porobić.
- Tata, to poróbmy coś teraz razem.
- Mam pomysł, zagrajmy w "kto cisze prześpi godzinę?".
(Po półtorej minucie cichego leżenia.)
- Tata, obudź się. Chyba wygrałem.

Mikołajek był w prawdzie dubbingowany przeze mnie ale wyszło bardzo spontanicznie i zabawnie. Lubimy się z M. bawić w podkładanie głosu Mikiemu a on sam często robi bardzo adekwatne do "swoich" wypowiedzi miny.

***

Byliśmy dziś na pikniku! I powiem szczerze, że był to chyba pierwszy w moim życiu prawdziwy piknik. Wzięliśmy plecak piknikowy (który M. dostał ode mnie na gwiazdkę), przygotowaliśmy trochę jedzenia, zabraliśmy kilka gier i mojego brata i poszliśmy do parku, niedaleko naszego domu.
Było naprawdę fajnie a Miki większość tego czasu w zasadzie przespał. Było naprawdę gorąco, ale w cieniu panował przyjemny chłodek i dało się te kilka godzin tam spędzić.
Mamy w bardzo sensowny sposób zdejmowaną gondolkę z wózka i mogliśmy położyć w niej Mikiego koło nas.
 Gdy potem wyjęłam go na chwilę, żeby go przewinąć i zobaczyła, że mimo wszystko nieco zapocił plecki to przełożyłam go na chwilę na brzuch. Ale zasnął w tej pozycji i pozwoliłam mu tak poleżeć.
 Miki lubi bardzo leżeć na brzuchu ale kładę go tak tylko gdy ćwiczymy podnoszenie główki lub gdy mogę mieć go cały czas na oku. Boję się trochę zostawiać go w tej pozycji do spania bo jednak bałabym się, że może mieć przez to utrudnione oddychanie. A instynkt samozachowawczy u małych dzieci działa czasem trochę wadliwie i chyba mógłby się Miki nie zorientować, że już czas przekręcić głowę i wziąć głębszy oddech.
W prawdzie ja i mój brat ponoć od przyjazdu ze szpitala byliśmy kładzeni na brzuchu i jak widać żyjemy cali i zdrowi ale ja należę do osób, które wolą dmuchać na zimne. Za kilka miesięcy z pewnością zacznę usypiać Mikiego na brzuchu ale na razie się jeszcze wstrzymam.
A piknik koniecznie trzeba będzie powtórzyć!

piątek, 3 lipca 2015

Obroniona!

Oto ja i moje wyższe wykształcenie!
Pojechałam dziś na obronę. Bardzo chciałam jechać z Mikołajkiem ale M. uparł się, że to głupi pomysł, wziął wolne i postanowił spędzić dzień z synem. Zostawiłam im więc jedzenie, zabrałam brata pod pachę i pojechałam na uczelnię. I nawet się nie stresowałam. Za daleko i za długo już chyba jestem myślami od uczelni. Nie mogłam się skupić na obronie i cały czas wybiegałam gdzieś myślami. Przeczytałam tylko jeszcze swoją pracę, żeby przypomnieć sobie wszystko o czym w niej pisałam i tyle. A sama obrona poszła całkiem nieźle chyba, choć nawet już tam na sali z komisją byłam trochę myślami gdzie indziej i pytania jednak dochodziły do mnie z pewnym opóźnieniem. Ale przynajmniej wszystko w miłej atmosferze. To duża zaleta tak kameralnych studiów. Cokolwiek by nie było to jednak trochę rodzinnie się robi. Wszyscy wszystkich znają i wszystko o wszystkich wiedzą.
A jak poradzili sobie moi mężczyźni w domu beze mnie? Całkiem nieźle. W prawdzie po powrocie zastałam Mikołajka usadowionego przed telewizorem gdy tata akurat brał prysznic ale przynajmniej bez krzyku i płaczu. A wieczorem? A wieczorem gigantyczne zaskoczenie. Najpierw standardowo kąpiel, karmienie i do łóżka. Jednak już przy jedzeniu widzę, że maluch nie chce spać. Oczy otwarte, ogląda się, kręci, poznaje świat. No to ciężko będzie - myślę. Jednak widzę, że się najadł to odkładam go do łóżeczka czując, że zaraz będzie rozpacz, bo przecież nie chce się spać. Rozpaczy nie ma. Robię więc burritokid, żeby jeszcze ułatwić mu zasypianie ale oczy dalej szeroko otwarte i Miki wcale na śpiącego nie wygląda. No ok, nie będę go na siłę usypiać. Leży spokojnie to zostawiam go, nawet jeśli nie śpi. Kręcił się jeszcze oglądając łóżeczko dookoła przez jakieś 10 minut po czym... zasnął. Zasnął! Tak po prostu! Leżał sam w łóżeczku, kręcił się po czym bez słowa grzecznie zasnął.
Powiedziałam M. że w takim razie to ja od poniedziałku idę do pracy a on zajmuje się dzieckiem. Nie ma zmiłuj, jak tak dobrze im razem.
Nie, no naprawdę byłam pod wrażeniem.Oby już tak zawsze.

A jakby ktoś się interesował o czym pisałam pracę to... oczywiście o grach :). O mongolskich grach kościanych. A na załączonym obrazku, ułożona z kości żaba.

środa, 1 lipca 2015

Zabawki dla niemowlaka

Dziecko jest doskonałą wymówką... żeby obudzić dziecko w sobie.
Przyznam, że kompletując wyprawkę dla Mikiego, przed porodem, nie zastanawiałam się nawet nad kupnem zabawek dla niego. Nie sądziłam, że w pierwszych miesiącach będzie jakichś potrzebował i mam wrażenie, że niespecjalnie się pomyliłam. Mikołaj póki co bardzo wybiórczo zwraca uwagę na otoczenie. Interesują go rzeczy, które dla mnie, z perspektywy osoby dorosłej, wcale dla dziecka nie powinny być interesujące. Jak na przykład poduszka w kropki, o której pisałam wcześniej. Żadne pluszaki ani inne dzieciowe rzeczy kompletnie nie przykuwają jego uwagi. Jednak jakieś "zabawki" mu zorganizowaliśmy.

Przede wszystkim karteczki ze wzorami. Nie ważne w zasadzie co na nich jest (nie chodzi o to, żeby noworodka uczyć alfabetu), ważne, żeby były proste i kontrastowe. Miki lubi skupiać na nich wzrok tak jak na swojej ulubionej poduszce.
Samolocik zawieszony nad gondolką wózka. Jest żółty, więc nie od razu przyciąga jego uwagę. Fajniejsze są rzeczy o bardzo intensywnych barwach, najlepiej ciemnych, lecz gdy jesteśmy na spacerze i samolot lata mu tuż nad głową to też można się na niego pogapić.

I w zasadzie to główne nasze atrakcje. W domu Miki sam sobie wybiera co chce właśnie oglądać. Może to być ściana, ręka mamy, okulary taty czy otwarte drzwi od kuchennej szafki. Poznaje świat po swojemu lecz lubi gdy bodźce się zmieniają. Ciemno - jasno, wysoko - nisko, ogródek - dom. No i telewizor. Bardzo lubi patrzeć na to co się rusza na tej dziwnej ścianie.
Rękoma jeszcze niczego nie chwyta (chyba, że mu się na siłę wciśnie w dłoń palec i potrzyma go tam wystarczająco długo - po pewnym czasie można w końcu zacząć krzyczeć "Patrz! Patrz! Złapał mnie!"). Na dźwięki też reaguje bardzo wybiórczo i raczej trudno w ten sposób skupić jego uwagę. Puszczam mu w prawdzie jakieś pioseneczki na you tube ale dużo fajniejsze są animacje do nich.

Jednak jak już pisałam wcześniej - dziecko jest doskonałą wymówką. Bo trochę skłamałam pisząc, że nie kupowaliśmy Mikiemu zabawek. Miki ma już bowiem cudownego pluszaka Kthulhu, zestaw naprawdę ciekawych książek, drona, jeszcze kilka książek i zapewne niebawem trzeba będzie mu kupić jakąś grę komputerową lub planszową. Kiedyś w końcu z tego skorzysta, nie? A do tego czasu my się tym wszystkim zaopiekujemy.

Tymczasem muszę kończyć bo M. uczy się pilotować drona, żeby mógł pokazać potem jak to się robi, Mikołajowi. A dopóki M. się nie nauczy, trochę boję się o swoją głowę.

P.S.
Żartowałam z tymi zabawkami. Tak naprawdę to Miki cały dzień kosi w Wiedźnima III.

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Moro - czyli co spędza nam sen z powiek

Moro i noc doskonale idą ze sobą w parze gdy mówimy o wojskowych manewrach czy obozie harcerskim. Moro, noc i małe dziecko kompletnie ze sobą nie współgrają.
Pisałam wcześniej o odruchu moro u niemowlaków. Polega on na wyrzuceniu ramion i powolnym przygięciu ich, jakby dziecko chciało coś objąć. W naszym wypadku, trochę rujnuje nam to sen. Nie mamy problemu z położeniem Mikołaja do łóżka wieczorem. Po kilku dniach walki, zaraz po powrocie ze szpitala, udało nam się przyzwyczaić juniora do tego, że godzina ósma jest godziną spania i teraz zasypia praktycznie bez krzyku i problemu. Trochę wystarczy przy nim jeszcze posiedzieć i pośpiewać mu czy coś i idzie w kimę na najbliższe dwie, trzy godziny. Osobiście dla własnej wygody przyjęłam zasadę, że jak już  się znajdzie w łóżeczku to wyjść może z niego tylko na przewijanie czy karmienie. Tata go czasem nosi i lula, mnie się nie chce. Na szczęście M. odkrył kiedyś, że Miki szybko się uspokaja, gdy położy mu się rękę na klatce piersiowej więc nie ma nawet potrzeby wyjmować go gdy się nawet zacznie rozbudzać.
 Problemy pojawiają się po nocnym karmieniu. A wygląda to tak: Miki budzi się, wstaję go nakarmić po czym chcę go położyć z powrotem i teoretycznie powinno być wszystko w porządku. Dziecko najedzone, śpiące, kładę go do łóżeczka i wygląda na to, że zasnął ALE... ale czekam jeszcze chwilę przy nim, żeby mieć pewność i nagle bach! MORO! I Miki się na powrót rozbudza i  skwierczy niepocieszony. I znów czekanie aż zaśnie. I skąd to przeklęte moro? Wg. wikipedii odruch pojawia się w odpowiedzi na gwałtowną zmianę położenia ciała noworodka, nagły hałas lub ostry dźwięk. No i co to ma z nami wspólnego? Środek nocy, ciemno, głucho, on już prawie śpi, to czemu mu te ręce lecą na boki?!
Zaczęłam czytać i jedyne co znalazłam, to to, że dzieci często czują się bezpiecznie gdy szczelnie się je opatuli kocem i dobrze wtedy zasypiają. Patrzyłam na to dość sceptycznie bo Miki zawsze śpi w pozycji na żabę, ze wszystkimi kończynami rozwalonymi na boki. W akcie desperacji jednak którejś nocy postanowiłam go w końcu nieco skrępować. Mimo wielkiego oburzenia i próby walki owinęłam go szczelnie, żeby nie miał szansy się nawet ruszyć. Cóż, jak nie będzie mógł wystrzelić rękoma to niby moro nie będzie, nie? Bardzo mu się to nie podobało ale tylko przez pierwsze... trzy sekundy. Serio, zrobiłam z niego burritokid i zasnął natychmiast. Niemniej jednak korzystam z tego raczej rzadko bo, często nocą jest po prostu gorąco albo gdy przez sen Miki próbuje się uwolnić a ja nie wystarczająco szczelnie go owinę to zakłada sobie koc na twarz. No i on raczej tego nie lubi, nawet gdy go to uspokaja gdy jest bardzo śpiący.
Niestety nie jest to jedyny problem, który pojawia się w nocy. Czasem się zapluwa i dławi jak na każdego Rozkosznego Ulewaczka przystało. Trzeba go też przewijać i potwornie przy tym protestuje bo go to rozbudza. I tak zwykle wstawanie do niego w nocy przeciąga nam się do około jednej godziny z czego zaledwie 10 - 15 to samo karmienie.
I robię co mogę, żeby faktycznie nie obudzić przy tym M., który rano wstaje do pracy. Ja niby mogę  potem w dzień odespać, nie?
Choć czasem, gdy to się przeciąga w nieskończoność a ja jestem naprawdę zmęczona mam cichą nadzieje, że M. jednak wstanie i mi pomoże. I słyszę jakiś ruch na łóżku. Obudził się.
M.: Co to za dźwięk?
Ja: To twój syn. Mikołaj - tata, tata - Mikołaj. Poznajcie się. (Tylko tak myślę, przecież mu tak nie powiem).
Ja: Nic, nic. Idź spać.
M.: Mogę twoją poduszkę?
Ja: Jasne.
I zakłada ją sobie na głowę, żeby nie słyszeć skwierczącego syna.
I jak mam się na niego złościć? Ma prawo się wyspać do pracy. A mnie w zasadzie coraz mniej przeszkadza wstawanie w nocy do Mikiego. Bo  naprawdę z każdym tygodniem jest lepiej.

niedziela, 28 czerwca 2015

Matka Polka Niechlujna

Wychodzę z psem na dwór i dopiero zauważam wielką plamę na ramieniu mojej kurtki, którą zrobił mi na jednym spacerze kilka dni temu Mikołaj. Wracam do domu i w lustrze zauważam, że bluzka, którą mam na sobie też jest upaprana plujkami syna. O, i jeszcze jakaś plama na spodniach. Cóż, uroki posiadania w domu Rozkosznego Ulewaczka. Ale nie oszukujmy się. Włosy też aż proszą się o jakieś lepsze uczesanie czy może nawet wizytę u fryzjera, a w ogóle to co ja mam na sobie? A z resztą, to tylko krótki spacer z psem, może nie spotkam żadnego sąsiada.
No przyznaję, że nie specjalnie  mam czas ani nawet motywację, żeby przejmować się na chwilę obecną jakoś wyjątkowo swoim wyglądem. Myślę, że do póki rano jestem na tyle przytomna, żeby nie wychodzić z Hermesem w samej piżamie na spacer to i tak jest dobrze. Przy Mikim niektóre dni to trochę jak walka o przetrwanie a kto podczas apokalipsy przejmowałby się jakąś plamą na ubraniu?
W domu udaje nam się utrzymać całkiem niezły porządek. Jakoś łatwiej mi znaleźć czas na dopieszczenie mojego otoczenia niż siebie. No i odkąd oddaliśmy babci sunię okazało się, że nawet nie trzeba codziennie odkurzać. A ja myślałam, że te wszystkie kłaki to Hermesa były. Ponadto człowiek przy noworodku nabywa niezwykłą odporność na wszelkie wydzieliny. Jak to powiedział M. w rozmowie z dziewczyną mojego brata: "Człowiek myślał, że to babranie się pieluchami to najgorsze przy małych dzieciach a okazuje się, że przewijanie akurat to najmniejszy problem i może być nawet zabawne". A owszem, może. Osobiście zawsze myślałam, że fontanny, które robią mali chłopcy to kolejny wymysł filmowców i "oczywiście zawsze się musi pojawić w scenie przewijania". Cóż, nie wiem jak to bywa u innych małych chłopców, ale u nas jest to faktycznie bardzo popularny motyw w scenach przewijania. Ze względu na wspomniane wcześniej ulewanie, zwykle też przebieramy się kilka razy dziennie. Zarówno Miki jak i ja... no i M. też czasami. Jednym słowem, regularnie jest coś zasikane lub zaplute. Do tego dochodzi moja nieuregulowana jeszcze laktacja i budzenie się w mokrych plamach wyciekającego bezczelnie przez sen mleka. Śpię na ręczniku bo aż żal mi i tak już mocno sfatygowanego łóżka.
Liczę na to, że faktycznie będzie coraz łatwiej z każdym kolejnym miesiącem. W końcu Miki jest już niemowlakiem a to do czegoś zobowiązuje.

czwartek, 25 czerwca 2015

Miesiąc po porodzie

Jutro mija pierwszy miesiąc życia Mikiego. Już nie jest noworodkiem. Już jest niemowlakiem. Czas leci niesamowicie szybko w porównaniu do końcówki ciąży, która wlekła się w nieskończoność. I mam czasem wrażenie jakby Mikołaj był tu od zawsze. Przyzwyczaiłam się do niego. I absolutnie go uwielbiam. I to też dla mnie zaskakujące jak silna więź się wytwarza między matką a małym dzieckiem. Czysta chemia i biologia naszych organizmów, która ma za zadanie zwiększyć szansę na przetrwanie naszego gatunku, jednak... Jednak sporo się słyszy na temat matczynej miłości. A ja jestem zaskoczona odczuwając to na własnej skórze. Bo zastanawiając się nad tym ostatnio powiedziałam sobie, że w zasadzie chyba nigdy nikogo nie kochałam tak mocno jak tą małą istotkę. Ale po chwili naszła mnie szybka refleksja, że w zasadzie jestem  wielkim błędzie. Prawidłowo powinnam była raczej uznać, że nigdy nikogo nie kochałam w ten sposób jak kocham tą małą istotkę. Bo mam wrażenie, że faktycznie jest to zupełnie inne uczucie niż to, którym darzę M. czy resztę mojej rodziny. Kompletnie nieporównywalne. Niemniej jednak czuję bardzo silną więź z Mikołajkiem. Cały czas mam tylko wrażenie, że to w większości jakiś pierwotny instynkt, który każe mi zajmować się potomstwem, podkręcany hormonami i Bóg wie czym jeszcze.
Ale zostawmy na razie w tyle biologię. Po prostu uwielbiam trzymać go na rękach. Lubie gdy nad ranem, kiedy zabieram go do naszego łóżka, zasypia na mnie lub leży obok i coś tam kwęka pod nosem oglądając swoją ulubioną poduszkę w kropki. Lubię gdy leży na podłodze oglądając uważnie mieszkanie dookoła, lub gdy pokazuje mu się mieszkanie a on skupiony ogląda wszystko marszcząc przy tym śmiesznie czółko. Lubię gdy podnosi głowę leżąc na brzuchu i stara się ją utrzymać prosto, co wcale nie jest łatwe, biorąc pod uwagę stosunkowo słabe jeszcze mięśnie karku. Przypomina wtedy pieska z kiwającą się główką. Lubię gdy się tak szeroko uśmiecha, nawet jeśli jeszcze nie jest to uśmiech świadomy. I w zasadzie lista rzeczy, które w nim lubię jest zadziwiająco długa i mogłaby się tak jeszcze ciągnąć. Na drugiej szalce jest w zasadzie tylko zmęczenie (z którym jednak mój organizm zaczął sobie jakoś radzić) i brak czasu dla siebie. I nie tylko dla siebie. Jakaś znajoma M.z pracy powiedziała mu dziś, że przy dzieciach trzeba nauczyć się dzielić czas na trzy: dla dziecka, dla siebie i dla drugiej połówki. No właśnie, jeszcze o drugiej połówce trzeba pamiętać. Bo niestety jestem w stanie wyobrazić sobie, że faktycznie jak pojawia się dziecko to jakoś się traci nie tylko na intymności co na... całym związku. Mam jednak wrażenie, że z M. całkiem nieźle znosimy na razie ten trudny okres. Mimo wszystko spędzamy razem chyba dość sporo czasu, mimo iż on wraca często padnięty z pracy a ja kładę się spać dużo wcześniej. No i naprawdę czuję, że jesteśmy świetnie zgrani charakterami co też ułatwia nam wspólne życie nawet w tak kryzysowej sytuacji jak: BOOM! Jesteście rodzicami! Deal with it!