poniedziałek, 5 stycznia 2015

Kilka powodów dla tórych ciąża zniszczy mi życie

Od czasu do czasu zdarza mi się przeglądać rozmaite fora internetowe i portale dotyczące ciąży i macierzyństwa. A co, dokształcam się. Pisałam już w pierwszych postach, że przez zajściem w ciążę, jak się szybko okazało, nie wiedziałam o niej kompletnie nic. Dlatego też chętnie czytam na temat rozwoju Fasoli, co tam się u niej dzieje i rozmaite relacje mamuś, które już to przeszły szukając podobieństw i różnic do tego jak wszystko przebiega u mnie.
Nie raz jednak zdarzało mi się natrafić na wyjątkowo pejoratywne komentarze dotyczące zarówno matek w ciąży jak i samego stanu ciężarności. To czego się dowiedziałam to przede wszystkim to, że wszystkie przyszłe mamusie zachowują się jak święte krowy i zrobiły sobie dziecko żeby móc się wepchnąć w kolejkę w kasie supermarketu. Bo jak już mają siły iść do sklepu to chyba mogą też wystać w kolejce jak wszyscy inni, nie? No i czego się taka pcha w autobusie? Ma siły rodzić, to może też postać kilka przystanków. A nie daj boże żeby weszła taka do banku albo na pocztę. Trzeba będzie jędzę przepuścić albo ustąpić jej krzesełko w poczekalni. O komentarzach dotyczących mam z wózkami lub małymi dziećmi nie wspomnę bo samą mnie przeraża brak ludzkiej empatii i nawet nie chcę o tym myśleć.
Na szczęście, pomijając te kilka potwornych tygodni na początku ciąży, gdzie ledwo egzystowałam, osobiście czuję się już całkiem dobrze i nie czuję potrzeby wpychania się w kolejki czy wymuszania na kimkolwiek dogadzania mi w ten czy inny sposób. Mam też tego farta, że autobusy, którymi jeżdżę, zwykle nie są zapchane po brzegi i mogę sobie zawsze spokojnie usiąść. I też właśnie na samym początku, gdzie nie było szansy nawet dostrzec brzucha, nie czułam się na siłach aby stać w autobusie w drodze do szkoły lub z powrotem do domu. I nie wiem nawet jak miałabym to ubrać w słowa, gdybym miała kogoś prosić o ustąpienie mi miejsca. Większość ludzi (ja też tak robiłam!) myśli chyba, że to wielki zwalisty brzuch jest dla ciężarnej takim problemem, że jest jej tak ciężko, że nie daje sobie z niczym rady. Ale jest cała masa innych dolegliwości, które dużo bardziej uprzykrzają życie w ciąży i mogą nie wiązać się w ogóle z dodatkowym balastem. Za bardzo jednak odchodzę od tego o czym chciałam pisać.
Tak więc dowiedziałam się również, że ciąża była dla mnie absolutnie najgorszą możliwą życiową decyzją. Bezapelacyjnie zostaną mi potem paskudne rozstępy na brzuchu, udach, pośladkach, piersiach, ramionach, szyi, czubku nosa i piętach. Kobiety, które twierdzą, że ich nie mają KŁAMIĄ. Po karmieniu dziecka mój biust będzie paskudny i obwisły i mój mężczyzna już nigdy ale to nigdy nie będzie chciał się ze mną kochać albo już zaczął sobie szukać jakiejś flądry na boku bo obrzydza go sama myśl o moim ciele po porodzie. Absolutnie nie mam też szansy na odczuwanie przyjemności z seksu po porodzie i najlepiej żeby stało się coś co zmusi bezdusznych lekarzy do zrobienia mi cesarskiego cięcia. Na pewno też już zaczęłam mieć problemy z hemoroidami, które zostaną do końca mojego nieszczęsnego żywota a dojdzie do tego jeszcze nietrzymanie moczu i wstyd w ogóle się ludziom pokazać na oczy bo zaraz zaczną mi garściami włosy wypadać. Obwisły brzuch i żylaki, są tak oczywiste, że nie będę się o nich rozpisywać. Powinnam się nacieszyć tym basenem na który chodzę bo po ciąży już NIGDY nie będę mogła założyć kostiumu kąpielowego i pokazać się ludziom.
Co do samego dziecka, to już może być tylko gorzej. Mogę zapomnieć o tym, że będę mogła się dalej jakkolwiek rozwijać, czy poświęcać czas na moje hobby. Dziecko to 100% poświęcenia przez 24h na dobę przez co najmniej 30 pierwszych lat jego życia. A w ogóle to jestem potworną egoistką bo robię sobie dziecko tylko po, żeby ktoś mi zmieniał pieluchy na starość. Nie ma mowy o podróżach, imprezach, moje życie towarzyskie runie w gruzach i w ogóle to trochę umrę dla społeczeństwa. Parszywie będę tylko wychodzić z maluchem i w godzinach szczytu wpychać się we wszystkie kolejki.
Eh, przepraszam jak wyszło ze mnie trochę jadu ale musiałam gdzieś to wyrzucić. I powtórzę raz jeszcze: przeraża mnie brak empatii wśród ludzi.
Co do wszystkiego co wypisałam powyżej - oby się nic nie sprawdziło i zarówno sobie jak i mojemu lubemu życzę, aby człowiek siedzący mi w brzuchu był dla nas tylko wielkim szczęściem.
Wyłączam ponadto wszelkie fora i strony mając w głowie mądre słowa wypowiedziane przez pewnego lekarza. Zapytany, czy komputer może szkodzić kobietom w ciąży odpowiedział tylko: "Owszem, gdy jest podłączony do internetu".

A na koniec najnowsze zdjęcie Fasolki:

1 komentarz:

  1. Pięknie to opisałaś :-) sposób jest prosty, na te fora faktycznie nie zaglądaj, a jeżeli wśród znajomych takie głosy się zdarzają, to znak, że Ci znajomi jeszcze dzieci nie mają. Bo w momencie gdy się pojawia dziecko, to światopogląd ulega zmianie. Oczywiście potwierdzeniem reguły są zawsze wyjątki, ale tych "wyjątkowych" warto pozostawić samych sobie, szkoda czasu.

    OdpowiedzUsuń