czwartek, 22 stycznia 2015

Nie mogę spać

No, nie mogę spać i akurat to nie trwająca sesja spędza mi sen z powiek. Po prostu nie mogę znaleźć sobie pozycji do spania.

"Będziesz się budzić w nocy, brzuch będzie ci przeszkadzał w znalezieniu wygodnej pozycji. Jeśli sytuacja będzie ci się wydawać beznadziejna, pamiętaj, że z czasem będzie coraz gorzej."

Taką poradę znalazłam na jednym portalu i jeszcze bardziej mnie ona dobiła. Nawet nie chcę wiedzieć co oznacza jeszcze gorzej. Przez calutkie swoje życie spałam na brzuchu i teraz czuję się naprawdę zrozpaczona gdy muszę z tego zrezygnować. Jasne, Pan Wałek nieco pomaga ale ja po prostu... nie umiem spać inaczej. Próbuję znaleźć jakąś pozycję pomiędzy leżeniem na brzuchu i na boku.

Zwykle przyjmuję pozycję jak ta środkowa na zdjęciu i udaje mi się tak przespać przynajmniej część nocy. Oczywiście bez głowy na poduszce bo potwornie nie lubię poduszek. Nigdy nie spałam z poduszką (chyba, że miałam się do niej przytulić) i chyba to też jest teraz moim dużym problemem. Śpiąc na brzuchu nie potrzebna jest do niczego poduszka, ale śpiąc na boku głowa opada jakoś tak dziwnie i niewygodnie. A jak już nawet próbowałam podłożyć sobie poduchę pod głowę i zasnąć na boku to potem budziłam się ze strasznie bolącym uchem... No i co zrobić z rękoma? Leżąc na brzuchu mogę je porozwalać jak mi się żywnie podoba a leżąc na którymś boku jedna ręka pozostaje zawsze trochę zgnieciona. To nie fajne. To takie nie dla mnie.
Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze ograniczenia co do pozycji jakie mogą przyjmować ciężarówy podczas snu. Nie wolno spać na brzuchu (z oczywistych przyczyn), nie wolno na plecach (bo macica uciska aorty, czy coś tam i się może Fasola udusić) i nie powinno się na prawym boku (z podobnych przyczyn co jak przy leżeniu na plecach ponoć). Najlepiej spać sobie bardziej lub mniej wygodnie na lewym boku.

W efekcie tego wszystkiego bardzo źle mi się śpi. Nie dość, że budzę się prawie co godzinę, żeby pójść do łazienki (naprawdę aż do 5-8 razy w ciągu nocy), to w pewnym momencie jestem już tak zmęczona spaniem w jakichś dziwnych pozycjach, że zwykle budzę się długo przed budzikiem i czekam na ranek, żeby można było już nie leżeć w łóżku. No niby mogę wstać i zacząć coś robić, ale nawet zwykle leżenie (nawet jeśli bardzo się przy tym kręcę) jest choć trochę relaksujące i może stanowić drobną namiastkę snu. Do tego oczywiście dochodzą dziwaczne sny, w których coraz częściej pojawia się Fasolka. Chociaż ze wszystkich moich snów, te z Fasolką są chyba nawet najciekawsze i najprzyjemniejsze.

Ponadto skończyłam już 23 tydzień ciąży a to dość ważny termin. Wcześniaki urodzone w szóstym miesiącu (czyli jakoś tak od 22-23 tygodnia właśnie), mają już szansę przeżycia. Szansa ta będzie teraz bardzo gwałtownie rosła z każdym kolejnym tygodniem i to jest już bardzo uspokajające. Broń boże nie planuję wcześniaka, lecz sama myśl o tym, że w razie czego już Fasolka jest wstanie przeżyć poza moim brzuchem jest bardzo pocieszająca. 

Chociaż ja nadal widzę swoje palce...

1 komentarz:

  1. Nie miałam pod ręką Pana Wałka, ale faktycznie przykazanie dotyczące spania na lewym boku sumiennie wykonywałam mimo wielkiej niechęci. Niestety nadal spanie na brzuchu jest w zasięgu mojej wyobraźni, bo wciąż karmię mojego maluszka, a koleżanka mi kiedyś wspomniała, że właśnie poprzez spanie na brzuchu straciła pokarm, więc jeszcze się wstrzymuję... Niestety i w czasie ciąży i po ciąży może to być długo niezalecane.

    OdpowiedzUsuń