niedziela, 11 stycznia 2015

Półmetek!

Jakoś na Nowy Rok przypadał 20 tydzień więc to już półmetek ciąży. Bliżej nam do końca niż do początku i z czasem wydaje mi się to coraz dziwniejsze. Coś więcej więcej pojawi, coś będzie tutaj płakać, gaworzyć, łazić. Wokół czegoś trzeba będzie chodzić, sprzątać po tym, bawić to i uczyć. No i najfajniejsze! Trzeba będzie temu czemuś kupić wyprawkę a potem całą masę rozmaitych przeuroczych cosiowych ubranek i osprzętu! Przyznaję się, że z przyjemnością oglądam cosiowe działy w sklepach i jakieś to dziwne się wydaje, że zaraz będę brała coś z tamtych półek.
Jeśli chodzi o samą Fasolę to jej hiperaktywność wcale nie spada i tłucze się po moich trzewiach jak oszalała. Coraz częściej zarabia mój biedny pęcherz i czasem aż boję się na samą myśl o dłuższej jeździe autobusem czy wypadzie do hipermarketu. Czasem jak się Fasolka przekręci to nawet jak niewiele mi się zebrało w pęcherzu to czuję tak nieprzyjemny ucisk, jakbym nie załatwiała się od 10-ciu godzin. Staje się to coraz bardziej uciążliwe a dziś w nocy mam wrażenie, że wstawałam do łazienki co pół godziny :/ . Bardzo niefajne. Ważne jednak, że człowiek w brzuchu ma się dobrze. Na ostatnim badaniu wyszło, że ma teraz ok 400g. Długości nie da się już niestety dokładnie określić i lekarz nawet nie próbował. Moja waga w tym tygodniu się w końcu wyzerowała, choć brzusio jest już troszkę widoczny. Tzn., gdyby było lato to nie byłoby już siły go ukryć. Pod bluzami jeszcze wyglądam na zwyczajnie spasioną :).
A po świętach wyglądamy tak:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz