niedziela, 4 stycznia 2015

Święta - Sylwester - Nowy Rok

Po dość długiej przerwie wracam, z brzuchem pełnym lecz niewiele większym niż poprzednio. Pozwoliłam sobie trochę na świąteczne obżarstwo i rada jestem, że i Fasola mi na nie pozwoliła. Wszystko ze względnym umiarem naturalnie. Było rodzinnie, kolorowo i chociaż odrobinę zimowo. Osobiście lubię śnieg i niskie temperatury więc ucieszyłam się na te kilka dni mrozu. Pilnuję jednak, żeby się zawsze ciepło ubierać i absolutnie uwielbiam ciążowe spodnie które są diablo wygodne i zakrywają calutkie nerki, co zawsze było dla mnie problemem. Odpukać, do tej pory nie złapałam żadnego choróbska ani przeziębienia i aby tak pozostało. Może faktycznie ten rok w Mongolii mnie zahartował. Jakby nie było, czuję się dobrze i oby tak już zostało, bo niestety lista leków, które mogę zażywać, jest dość krótka.
Sylwester, kameralnie i planszówkowo zrobiliśmy u nas. Wyszliśmy o północy popatrzeć na fajerwerki lecz trochę się obawiałam, czy nie jest za głośno dla Fasolki i bardziej się skupiałam na szczelnym opatulaniu brzuszka niż podziwianiu. Chyba jednak się nie przejęła tym specjalnie bo cały czas, jak zwykle się wierciła, kopała i skakała na wszystkie strony po swojemu.
A propos tego wiercenia się to już mnie trochę zaczyna męczyć to skakanie po pęcherzu. W łazience pojawiam się jeszcze częściej niż zwykle a czasem to czuję, że mogłabym stamtąd w ogóle nie wychodzić. Już pal licho jak kopnie w pęcherz ale jak się na nim uwali cały to mało przyjemne. A cały jest już chyba całkiem duży bo ma ponad 15 cm od czubka głowy do pośladków a jakby wyciągnął się cały to z 10 cm więcej.
Kontynuujemy także edukację muzyczną Fasolki, choć tym razem w bardziej... po maluszkowemu. Tak więc polecam wszystkim do posłuchania najpopularniejszych rockowych kawałków poprzerabianych na kołysanki dla dzieci. Sama słucham tego z ogromną przyjemnością i nadaje się świetnie do puszczenia sobie jako muzyka w tle:

Rockowe kołysanki

Jeśli chodzi o studia to mimo iż mam teraz świąteczną przerwę to planowałam w końcu na dobre zabrać się za pisanie pracy. Niestety stało się tak, że padł mój ukochany laptop i nadal nie udało się go wskrzesić. Wiem, że to absolutnie idealna wymówka, żeby nic nie robić, niemniej jednak spadły mi morale i motywacja. Im dłużej jednak nic nie robię tym bardzie spadają oba wskaźniki. Błędne koło... Niemniej jednak jest jedna rzecz, która trochę daje mi natchnienie. Mój promotor zapowiedział mi, że postaramy się zrobić wszystko aby obronić pracę i zaliczyć sesję na początku maja abym nie martwiła się niczym już po porodzie. Byłoby świetnie gdyby się tak dało i naprawdę chcę się zebrać w sobie i zrobić to. A potem cieszyć się długimi miesiącami tylko z Fasolką.



2 komentarze:

  1. Fajne te kołysanki, nigdy na nie nie trafiłam, ja za to polecam muzykę dla dzieci przerobioną przez Raimond'a Lap. Podobne klimaty, ale jeżeli chodzi o kołysanki to hitem numer 1 jest u nas duet: Kołysanki-utulanki Grzegorz Turnau & Magda Umer. Polecam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem wielkim fanem Turnaua. Też często go słuchamy.

      Usuń