wtorek, 17 lutego 2015

7 miesiąc ciąży

To już. Od tego tygodnia oficjalnie zaczynam trzeci trymestr! Niesamowite jak ten czas leci. A co przynosi? Pokorę.
A no tak. A bo w swojej pysze, z niewiadomych mi obecnie powodów, sądziłam, że w zasadzie to jakoś mi się upiecze. Bom młoda, sprawna, aktywna i w ogóle. Brzuszek niewielki i do tej pory żadnych szczególnie dokuczliwych dolegliwości - poza karmieniem rybek na początku. Tak sobie myślałam, że taka fajna jestem i nie do zdarcia. A bóle pleców? Phi, to może dla kogoś kto faktycznie przytył znacząco a nie ja, ze swoimi dwoma kilogramami więcej. A jednak. Nie zauważyłam u siebie lordozy, charakterystycznej dla ciąży i też nie czuję, żeby mnie brzuch ciągnął specjalnie do przodu lecz bóle pleców pojawiają się i są bardzo mało przyjemne. Lecz występują tylko w momentach gdy długo siedzę lub leżę w konkretnych pozycjach. Niestety co do leżenia to nie mam alternatywy. Muszę spać na boku, niezależnie od tego jak bardzo by mnie to męczyło, dokuczało i jak często budziłabym się przez to w nocy i błagała o to, żeby już było rano i żeby można było wstać i zacząć dzień. A budzę się nieustannie co pół godziny lub godzinę. Nie mam potem najmniejszych problemów z zaśnięciem i nie przeszkadza mi się to wysypiać ale często bolą mnie po tym mięśnie.
Druga sprawa to siedzenie na krześle. I to mnie niepokoi. Bo jak sobie siedzę teraz w domu i mam ferie to z krzeseł prawie nie korzystam, pomijając posiłki. I jakie było wczoraj moje zaskoczenie, gdy usiadłam do pracy twórczej przy lapku i wstałam po dwóch godzinach naprawdę cierpiąc. Od razu złapałam youtube w panicznym poszukiwaniu ćwiczeń, które mogą pomóc i chwała bogu znalazłam je bez problemu. Tak więc chyba daruję sobie na razie moje codzienne kardio i skupię się na ćwiczeniach rozciągających. W zasadzie dla mnie to ważne, żeby w ogóle się ruszać. Ale co będzie potem na zajęciach?
No i grzechem byłoby nie wspomnieć o kochanym M., który dzielnie robi mi masaże pleców, których nauczyliśmy się na szkole rodzenia. Gdzie ja bym drugiego takiego znalazła?
To tyle o mnie a co u Fasoli? Dawno o niej nie wspominałam.
Fasola może mieć już nawet 30cm i ważyć ok kilograma. Wszystkie zmysły w zasadzie już działają więc może sobie wąchać wody płodowe i otwierać oczy. I cóż, ono naprawdę "oddycha" wodami płodowymi. To dla mnie trochę magia ale dziecko ćwiczy oddychanie na wodach płodowych. Płuca natomiast zaczynają wytwarzać  surfaktant czyli substancję, która zapobiega zapadaniu się i sklejaniu pęcherzyków płucnych po porodzie. Więc jakby Fasola postanowiła wyjść na światło dzienne teraz to w zasadzie mogłaby już sama oddychać. Glutek jakoś niedługo powinien też obrócić się główką w dół i pozostać tak już do porodu. Zobaczymy niebawem co o tym myśli bo między 28 a 32 tygodniem ciąży będziemy mieć ostatnie ciążowe USG na którym będzie można podejrzeć jak Fasolka jest ułożona.
Tymczasem u nas koniec ferii i od jutra znów uczelnia. Chyba jednak nie powinnam marudzić bo przynajmniej dla mnie ten semestr będzie chyba najkrótszym z możliwych.
surfaktant

http://www.poradnikzdrowie.pl/ciaza-i-macierzynstwo/ciaza-miesiac-po-miesiacu/kalendarium-ciazy-ii-trymestr-13-26-tydzien-ciazy_35865.html?page=4&

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz