wtorek, 24 lutego 2015

Coś się jednak zmieniło

Wspominałam kilka razy już, że odkąd zaszłam w ciążę niewiele się w moim życiu zmieniło. Niewiele ale jednak coś. W skrócie postaram się więc napisać co i dlaczego.

1. Zaczęłam pić.
Jakkolwiek dramatycznie by to nie zabrzmiało to jest całkowicie zgodne z prawdą. :) Przedtem piłam bardzo niewiele. Czasem, szczególnie gdy jadłam sporo owoców, potrafiłam wypić może jedną szklankę wody/soku/herbaty na nawet dwa dni. Sama o sobie mówiłam, że jestem jak wielbłąd i nie mogłam zrozumieć, że naprawdę da się wypić 1 czy 1,5 litra wody (płynów) dziennie. Po prostu nigdy tego nie potrzebowałam jakoś specjalnie i wystarczyło mi to co dostarczam organizmowi w jedzeniu. Zaczęłam jednak pić dla Fasolki. To z jednej strony, żeby mieć pewność, że dobrze się rozwija a z drugiej, żeby zapobiec zatrzymywaniu wody w organizmie co w ciąży tym bardziej byłoby mało przyjemne.

2. Przestałam spać...
... na brzuchu. Już o tym wspominałam wcześniej, lecz jest to dla mnie wielka rewolucja. Całe życie spałam na brzuchu i naprawdę trudno zasnąć mi w innej pozycji. Męczę się nocami i dodatkowo bardzo często budzę się, bo muszę iść do toalety. Noce są teraz dla mnie bardzo przykrymi porami.

3. Zmieniłam nawyki żywieniowe.
Wcześniej z reguły jadłam trzy posiłki dziennie, starając się nawet nie podjadać między nimi. Trzy wystarczyły mi całkowicie i nie ograniczałam się przy nich jakoś specjalnie. Zawsze lubiłam zjeść dużo i dobrze. Teraz jem jakieś... 10 posiłków dziennie więcej. No może przesadzam ale średnio co 1,5 - 3 godziny muszę coś zjeść. Z tego ze dwa posiłki są obiadowe. Z niezadowoleniem też odkryłam, że strasznie mało jest knajpek gdzie dania obiadowe podawane są od 10-tej. Ja uważam, że to idealna pora na pierwszy obiad i Fasolka jest tego samego zdania.

4. Basen.
No właśnie. Zaczęłam coś robić więcej dla siebie i dla swojego ciała. Nie mogłam się długo zebrać, żeby zacząć robić cokolwiek po zajęciach i zwykle tylko jęczałam, że coś bym zrobiła, bo M. ma chociaż swoje treningi a ja nic popołudniami nie robię. To teraz już robię i bardzo się z tego powodu cieszę. Liczę na to, że zostanie mi nawyk chodzenia na basen przynajmniej raz w tygodniu, także po porodzie. Na pewno planujemy chodzić z Fasolką na basen, na zajęcia dla dzieciaczków już od 3-go miesiąca.

5. Zaczęłam czytać babskie fora.
I właśnie to jest to, co akurat uważam za złe w tej całej sytuacji. Z początku była to ciekawość, bo co tydzień sprawdzałam w rozmaitych ciążowych kalendarzach co tam się zmienia u Fasolki. Dość szybko odkryłam też, że kobitki uwielbiają fora i na każdym z nich istnieje po tysiąc najrozmaitszych wątków dotyczących nie tylko ciąży ale i... w zasadzie wszystkiego. A mnie jakoś tak wciąga czytanie życiowych historii, dramatów, internetowych kłótni i dyskusji na kompletnie bezsensowne z reguły tematy. Osobiście się nie udzielam lecz i tak stanowczo za dużo czasu poświęcam na tego typu strony.

To chyba top 5 z tego co akurat przychodzi mi do głowy. Pewnie przypomnę sobie coś jeszcze, lecz jak widać nic z tego nie jest wielką i dramatyczną zmianą mającą nie wiadomo jak ogromny wpływ na moje życie. Może trochę zdrowych nawyków więcej. Może kilka, które są nieco uciążliwe lecz nadal mam wrażenie, że wszystko jest praktycznie tak jak było.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz