wtorek, 10 lutego 2015

Masaże i przemeblowania

W tym tygodniu na szkole rodzenia uczyliśmy się robić masaże. Tzn. uczyli się nasi mężczyźni bo masowane mają być ciężarówy. Bo bóle pleców, nóg, barków, skurcze... Ktoś musi o nas dbać w końcu. Miły pan fizjoterapeuta pokazywał jak zrobić prosty masaż, który może złagodzić niektóre nieprzyjemne objawy ciąży. A może źle się wyraziłam. Chodziło o masaż, który może złagodzić nie tylko nieprzyjemne objawy ciąży ale też bóle spowodowane złą postawą czy nadmiernym przeciążaniem mięśni. Myślę, że mój mężczyzna nie będzie się specjalnie rzucał gdy i ja będę chciała zrobić mu czasem masaż. I skurcze! Miły pan pokazał nam również jak szybko można z czyjąś pomocą poradzić sobie ze skurczem łydki.
Siedząc w sali pomyślałam sobie: "E, ja to sobie sama daję radę jak tylko czuję, że może mnie złapać i wcale nie zdarza mi się to często".
Dziś rano gdy szybko zerwałam się do wyjącego budzika i poczułam potworny ból w nodze pomyślałam: "Ratuj człowieku, widziałeś jak to się robi!" A M. złapał mnie w pełni profesjonalnie za nóżkę i po kilku sekundach wszystko ustąpiło jak ręką odjął. Dla mnie magia...
Więc jeszcze raz muszę przyznać, że szkoła rodzenia, to naprawdę fajny wynalazek. Cieszę się, że mamy jeszcze trzy weekendy przed sobą.
Jeśli chodzi jednak o moje dolegliwości to nie jest źle. Ostatnio w prawdzie czasem zaczynają mnie pobolewać plecy gdzieniegdzie lecz chyba zwaliłabym to na przymus spania na boku (do czego nie jestem kompletnie przyzwyczajona) niż na niewyobrażalne przeciążenie kręgosłupa. Nie czuję kompletnie dodatkowych kilogramów. Chwała bogu wcale nie ma ich dużo i jak dla mnie - niech tak pozostanie.
Bardziej martwię się o starzejącego się pieska pod moim dachem niż o siebie. No niestety, w ostatnich tygodniach bardzo pogorszył się stan stawów biodrowych u Hermesika i trzeba go często asekurować gdy podnosi się z podłogi czy chodzi po czymś śliskim. Do tego, najprawdopodobniej spowodowane jakąś alergią strupki pojawiające się na całym ciele. Codziennie wieczorem leki i smarowanie maściami. Ale mam teraz ferie to staram się poświęcać mu więcej czasu i dać jeszcze dużo radości z życia.
Jeśli jednak chodzi o przemeblowanie, to akurat Hermesowi chyba najlepiej nie zrobiło. Staramy się już zacząć podporządkowywać M6 pod nowego lokatora i w końcu udało nam się zrobić miejsce na łóżeczko. Z sypialni wyleciał nasz wielki materac i zagościła tam dużo węższa kanapa. Psu z chorymi stawami trudniej się wspiąć na kanapę ale jakoś sobie dajemy radę póki co. Więcej miejsca zrobiło się też nagle w salonie a będzie jeszcze lepiej bo to nie koniec naszych działań. Trochę nie mogę się doczekać efektu końcowego. Myślę, że będzie naprawdę fajnie. I przyjaźnie zarówno dla zwierząt jak i dzieci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz