czwartek, 12 lutego 2015

Słodko-słodkie i... za słodkie

Test obciążenia glukozą za mną. Ale co to w zasadzie za dziwny twór? Badanie krwi? Nieee... Trzy badania krwi - takie combo. Ale od początku.
Między 24 a 28 tygodniem ciąży przeprowadzany jest ów test obciążenia glukozą (50g lub 75g w zależności od decyzji lekarza prowadzącego). Ma on za zadanie wykryć lub wykluczyć mogącą pojawić się w ciąży cukrzycę, która dotyka ponoć ok 3% ciężarnych. Na badanie trzeba oczywiście stawić się na czczo ale nie to jest najgorsze. Po pierwszym pobraniu krwi dostajemy do wypicia obrzydliwie słodką miksturę i... czekamy godzinę. Po godzinie ponownie pobierają nam krew i... ponownie czekamy godzinę. Przez cały ten czas oczywiście nic nie jemy. Wspominałam już o tym, że słodycze nie są moją ulubioną przekąską w ciąży? A o tym, że jadam co 1,5 lub 2 godziny bo w innym wypadku zaczynam trawić się sama?
Przyznam, że strasznie panikowałam przed tym testem. Nic nie jeść? I to takie słodkie? Na szczęście jednak diabeł nie okazał się taki zły i całkiem nieźle zniosłam ten czas siedząc sobie na wygodnej kanapie w punkcie pobrań. Niemniej jednak cieszę się, że mam to już za sobą. A wyniki przyszły jeszcze tego samego dnia i wygląda na to, że jest bardzo dobrze. Dzisiejszy tłusty czwartek chyba jednak sobie daruję.
Ponadto wybraliśmy się wczoraj z M. na drobne zakupy. Na najbliższej szkole rodzenia mamy mieć zajęcia z ubierania i kąpania dzieciaczków i mamy przynieść ze sobą jakieś ubranka. Zatarłam więc łapki i ruszyliśmy na żer. W pierwszej kolejności odwiedziliśmy pobliskie Tesco bo nie raz przeglądałam tamtejszą ogromną kolekcję ubranek wyczekując dnia aż coś w końcu z tego wybiorę dla Fasolki. Skończyło się jednak na tym, że weszliśmy i... wyszliśmy z niczym. Jednak spotkania, na które zdarzyło nam się pójść i posłuchać na nich mądrych ludzi na coś się przydały. Bo może i ubranka w Tesco są przesłodkie ale kompletnie niepraktyczne. A nam bardzo zależy aby wszystkie ubranka były rozpinane po całości a takich niestety nie mają. Poszliśmy więc do znajdującego się w tym samym pasażu Świata Dziecka i tutaj dopiero dostaliśmy to czego szukaliśmy. I może nie były to ubranka równie słodkie lecz na pewno zdecydowanie praktyczniejsze.
Z resztą oceńcie je sami:
No i staraliśmy się celować w dość uniwersalne kolory. Nie wiem czy misie lub wieloryby są przeznaczone specjalnie dla chłopców czy dziewczynek. Liczę w skrytości ducha, że nie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz