środa, 4 marca 2015

29 tydzień ciąży - Wychodzę z ukrycia

Zdejmuję bluzy! Inaczej, nadal wiele osób nie zauważyłoby, że jestem przy nadziei, choć może trudno w to uwierzyć, bo to już siódmy miesiąc. Spotykając jednak inne ciężarowy, zarówno na szkole rodzenia jak i na basenie, tylko utwierdzam się w przekonaniu, że mam naprawdę mały brzuszek. I dobrze! I oby tak do samego końca. Żadnych opuchlizn, żadnych żylaków, żadnych rozstępów i Bóg jeszcze wie czego. Jestem ciągle się bardzo sprawna i nie odczuwam nadmiaru kilogramów. Nie czuję, żeby zmienił mi się środek ciężkości, bez problemu się schylam, kucam... no ok, nie daje się już tylko założyć nóg za głowę (naprawdę próbowałam tylko M. mi powiedział, żebym przestała miażdżyć Fasolę). Jem już prawie normalnie, tylko nie mogę faktycznie cały czas ruszać pieczywa. A szkoda. Kanapki to naprawdę wygodny sposób na przekąskę na uczelni. A właśnie. Na uczelni zaczynam powoli umawiać się na moje zaliczenie egzaminów. Chciałabym zrobić to, jak już pisałam, przed rozwiązaniem, czyli koniec kwietnia/początek maja, żeby było trochę luzu. I wygląda na to, że nie będzie z tym problemu. Wszyscy wykładowcy (ci którzy się nie zorientowali sami to już im powiedziałam) podchodzą bardzo życzliwie do mojego brzuszka i w ogóle tak kameralnie i rodzinnie u nas. Tak więc jedyne co mi pozostaje to być dalej pilną studentką, chodzić dzielnie na zajęcia i skończyć elegancko pracę licencjacką. A potem już czekać na Fasolkę i cieszyć się wakacjami. No żyć nie umierać.
Jedyną rzeczą która naprawdę mnie wykańcza to... muszę napisać to po raz setny - sen. Nie mogę spać i nie wygląda na to aby cokolwiek miało się zmienić. Dalej budzę się obolała i zmęczona od spania na boku. Dalej ciężko mi zasnąć w tej pozycji i trudno mi już leżeć pół na brzuchu. Pan Wałek i M. są bardzo kochani i starają się pomóc i przyznaję, że bez nich to już dawno umarłabym pewnie na bezsenność ale żaden niestety nie jest złotym lekarstwem. Cieszę się ogromnie jak udaje mi się ciągiem przespać ze trzy godziny. To naprawdę dużo. Zwykle budzę się najpóźniej po jednej lub dwóch teraz niestety już ciężko mi zasnąć z powrotem. Wcześniej nie było z tym problemów. Coraz częściej muszę sobie ucinać drzemki w ciągu dnia, żeby jakkolwiek zregenerować siły.
Niemniej jednak, jeśli do końca ciąży ma to być moja jedyna niedogodność to zniosę ją cierpliwie!
A na koniec nasz brzuszek na dzień dzisiejszy:

 
I wiosna u nas na osiedlu!

2 komentarze:

  1. och, agni! to naprawdę duży brzuszek jak na ciebie! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No moze duzy ale na szczescie nie przeszkadza specjalnie :)

      Usuń