wtorek, 31 marca 2015

Matemtyka ciąży

Dziś trochę o liczbach, jakie się najczęściej pojawiają gdy mówimy o ciąży.

Przede wszystkim czas trwania ciąży. Mówi się, że cała ciąża trwa 40 tygodni (+/- 2 tygodnie). W Polsce, zdaje się, że dwie najbardziej powszechne metody obliczania terminu porodu to:
- obliczenie 40 tygodni od daty rozpoczęcia ostatniej miesiączki (co w zasadzie daje nam ciążę trwającą ok 38 tygodni, nie 40),
- dodanie siedmiu dni do ostatniej daty miesiączki i odjęcie trzech miesięcy.
Wynik w zasadzie jest ten sam. Jednak jak wyżej wspomniałam przyjmuje się możliwe odchylenie 2-óch tygodni od tak wyliczonego terminu. Znaczy to że dzieci urodzone między 38 - 42 tygodniem uznawane są za dzieci urodzone w terminie. W moim przypadku oznacza to,że mogę urodzić jakoś między 6 maja a 3 czerwca (dokładny termin mam na 20 maja). Dość spora rozpiętość.

Ciąża trwa 9 miesięcy (każdy to wie, prawda). Jednak co specjalista to pojawiają się rozbieżności co do tego jak te 9 miesięcy liczyć. Skąd ten problem? Bo 40 tygodni nie do końca pokrywa nam się z 9 miesiącami kalendarzowymi. Niektórzy idą na łatwiznę i liczą po prostu 10 miesięcy księżycowych (1 miesiąc = 4 tygodnie). Ja jednak przyjęłam niżej podany schemat obliczania miesięcy:
1 miesiąc - 0-4,5 tyg.
2 miesiąc - 4,5-9 tyg.
3 miesiąc - 9-13,5 tyg.
4 miesiąc - 13,5-18 tyg.
5 miesiąc - 18-22,5 tyg.
6 miesiąc - 22,5-27 tyg.
7 miesiąc - 27-31,5 tyg.
8 miesiąc - 31,5-36 tyg.
9 miesiąc - 36-40 tyg.
Wszystko jasno i wyraźnie. Jeden miesiąc to 4,5 tygodnia. W innych tabelkach zwykle wychodziło, że niektóre miesiące mają pięć tygodni inne cztery i nie było to niczym uzasadnione a niektóre były w ogóle od czapy a tu przynajmniej takich wątpliwości nie ma. 

Kolejny problem to tygodnie. Tutaj też pojawia się mnóstwo dyskusji na forach internetowych. A w czym problem? Bo czy np. 20 tydzień ciąży i 3 dni to naprawdę 20 tydzień (jako skończony) czy już 21 (jako rozpoczęty)? Z tego co widziałam to podział między tymi dwoma metodami jest mniej więcej równy. Ja dostosowałam swoje obliczenia do swoich lekarzy czyli liczę skończone tygodnie (czyli przeciwnie do miesięcy). I tak mówię, że ciąża ma 20 tygodni ale jestem w piątym miesiącu. W zasadzie można by to odwrócić i powiedzieć, że jestem w 21 tygodniu ciąży i ciąża ma 4 miesiące. Jak kto woli, da się to jeszcze pomieszać na kilka sposobów ale sens zostaje ten sam. Ja jednak liczę tygodnie już skończone.

Waga. Och, jakże to jest sporny temat. I nic dziwnego. Tutaj nie ma żadnych reguł. Każda kobieta i każda ciąża jest inna. Niemniej jednak jakieś cyferki i w pod tym względem można podać. Przede wszystkim przyjrzyjmy się temu co i ile w ciąży waży:
- dziecko ok. 3,5 kg
- macica ok. 1 kg
- zwiększona ilość krwi i dodatkowe płyny ok. 3 kg
- płyn owodniowy (wody płodowe) ok. 1 kg
- łożysko ok. 1 kg
- piersi ok. 0,5 kg
Razem ok. 10 kg. Cała reszta to tkanka tłuszczowa (po części niezbędna i szybko spalana w czasie karmienia piersią).

Więc ile można przytyć? Można przytyć oczywiście ile się chce. W końcu kto ciężarnej zabroni zjedzenia tortu czekoladowego gdy ma na niego ochotę... raz dziennie... ew. cztery.
Co jednak podają mądre tabelki? W zależności od twojej wagi sprzed ciąży:
- w przypadku niedowagi można przytyć do 16 -17 kg
- przy wadze normalnej 12 - 15 kg
- przy nadwadze 7 - 10 kg
- przy otyłości nie więcej niż 7 kg.

Podane przeze mnie liczby starałam się uśredniać po zaczerpnięciu informacji z różnych źródeł.
Jeśli chodzi o mnie to chyba tych 10 kg nie przekroczę. Na razie stanęłam na 5~6 i dobrze się z nimi czuję. Chociaż widzę, że przez mdłości na początku ciąży trochę wyszczuplałam więc chyba dobrze rokuje to na moją sylwetkę po porodzie. Fasola może mieć już pod 2 kg ale naprawdę nie obraziłabym się, jakby do porodu uzbierało jej się nie więcej niż trzy. Ja sama urodziłam się ważąc ponoć jakieś 2600 g. A teraz te dzieci takie wielkie wychodzą...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz