niedziela, 15 marca 2015

Odliczanie i postrzeganie

A i owszem. Zaczynam odliczać dni. Nie z niecierpliwości czy w wielkim napięciu tylko już chyba trochę ze zmęczenia. Sen mnie wykańcza. Brak snu mnie wykańcza. Na myśl o tym, że muszę położyć się spać i męczyć kolejną noc trochę tracę... motywację. Nie pamiętam już jak to jest położyć się spać wieczorem i obudzić się dopiero rano. I to nie o pierwszej rano tylko gdy słońce już wstanie i w ogóle. Och tak, to takie miłe było kiedyś jak człowiek się budził w nocy a to dopiero była pierwsza. Miał jeszcze całą noc spania przed sobą! Ja mam wrażenie, ze jest to bardziej "jeszcze cała noc do przetrwania".
No dobra, ale kończę narzekania. Jestem w końcu w stanie błogosławionym i radować mi się nie płakać.
Tak więc, moja ciąża jest już ogólnie wiadoma wśród znajomych. Najczęściej spotykam się z dwoma różnymi postawami, jakie przyjmują ludzie gdy ze mną rozmawiają.

1. Troskliwy Miś
- "Jak się czujesz? Wszystko w porządku?"
- "Trzeba cię jakoś rozpieszczać teraz. W czymś ci pomóc?"
- "A jak ojciec dziecka? Wiesz, z mężczyznami to różnie bywa."
- "Niczym się nie przejmuj, wszystko zrobimy tak, żeby było dobrze. Tobie to się teraz należy."
- "Czy jest coś co mogę dla ciebie zrobić? Jakbyś potem potrzebowała pomocy z dzieciaczkiem to pamiętaj o mnie."
A na każdą wiadomość, że wszystko jest ok Troskliwy Miś reaguje szczerym uśmiechem.

2. Taktowny Milczek
Taktowny Milczek zwykle unika patrzenia na mój brzuszek, patrzenia na mnie, absolutnie nie wspomni o moim stanie i najchętniej nie wchodziłby w żadną interakcję. Gdy jednak musi będzie taktownie ignorował wszystko co związane z moją ciążą. Nie jest przekonany czy mi współczuć bo naprawdę żal mu jest tego "skrzywdzonego dziecka", które nie zdążyło zakosztować na dobre życia i już będzie się musiało babrać pieluchami czy boi się poruszać ten temat, żeby nie dobijać mnie jeszcze bardziej, czy nigdy w życiu wcześniej nie widział ciężarówki z tak bliska i po prostu panikuje. Część Taktownych Milczków ma to też zapewne kompletnie w poważaniu a część zdaje się być jakoś tak... zniesmaczona.
Niemniej jednak taktowny milczek zrobi wszystko aby nie wspomnieć o moim brzuszku.

Oczywiście nie są to jedyne postawy z którymi się spotykam a te występujące najczęściej. Część ludzi przyjmuje postawę pośrednią miedzy obydwoma wymienionymi.
-"Och, gratuluję! To naprawdę cudownie. Jakbyś czegoś potrzebowała to daj znać. Niczego nie potrzebujesz i czujesz się dobrze? Świetnie, więc nie poruszajmy już tego tematu..."

Jeśli chodzi o mnie to w zasadzie nie wiem czego sama mogłabym od ludzi oczekiwać. W zasadzie to jest mi wszystko jedno kto jak zareaguje, choć miło jest usłyszeć kilka życzliwych słów. Nie oczekuję jednak i raczej nie chciałabym być jakoś przesadnie w centrum uwagi. Sama nie wiem jaką postawę przyjęłabym osobiście gdybym miała ciężarówę wśród bliskich znajomych. Myślę, że teraz musiałabym się powstrzymywać się przed byciem "chodzącą dobrą radą" i "a u mnie to było...".

Kolejne wielkie odliczanie to czas jaki pozostał mi do obrony. Ustaliłam już z częścią wykładowców, że chciałbym zdawać egzaminy wcześniej i zgodzili się bez problemu, żebym zrobiła to już pod koniec kwietnia. Kurcze, naprawdę niewiele czasu zostało.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz