czwartek, 2 kwietnia 2015

Nie myślę o dziecku

Nic dziwnego, że nie specjalnie mam czas nad rozpatrywaniem mojego przyszłego macierzyństwa. Złapałam się na tym, że w zasadzie coraz mniej nad tym rozmyślam. Szkoła rodzenia odhaczona, książki przeczytane, wyprawka w zasadzie skompletowana. Czuję się już oswojona z myślą, że to naprawdę się dzieje i już niedługo będzie nas +1 i jakoś przeszłam z tym chyba do porządku dziennego. No i śpię już normalnie więc w zasadzie mam wrażenie, że moje życie wróciło już w jakimś sensie na kompletnie zwyczajne tory, gdzie człowiek raczej tylko codziennością się przejmuje.
Poza tym im bliżej rozwiązania tym jeszcze bliżej mojej obrony i to ona jakoś zaczęła spychać na drugi plan wszystko pozostałe, łącznie z Fasolą. Bo w zasadzie powinnam skończyć pisać swoją pracę jakoś w przeciągu najbliższych dwóch, trzech tygodni. I bardzo chcę to zrobić. Trochę mi utrudnia życie fakt, że nie mogę na dłużej usiąść i napisać konkretnego fragmentu. Muszę zmieniać pozycje, kręcić się i najlepiej robić co jakiś czas fajrant na ćwiczenia żeby potem płaczu nie było. A ja kurczę, jak mam coś takiego do zrobienia to lubię usiąść i przesiedzieć ciurkiem te trzy godziny, czy ile tam potrzebuję, i zamknąć temat. Lubię chodzić do kawiarni i różnego typu kafejek w takich chwilach. Teraz to odpada a czuję, że siedzenie w domu i pisanie rozciąga wszystko w czasie tak, że aż tracę trochę motywację. No ale już niedługo. Wkrótce wszystko będę miała za sobą.Wtedy pomyślę może jeszcze Fasolce :).
Ona sama ma dużo mniej miejsca w brzuchu niż jeszcze niedawno i faktycznie ruchy są dużo płynniejsze i jakby nieco łagodniejsze, choć zdarzają się (na szczęście rzadko) dość bolesne kopnięcia.No i w zasadzie jakby Fasola się wykluła już teraz to istnieje duża szansa, że oddychałaby samodzielnie. No ale niech posiedzi tam do tej nieszczęsnej obrony. Chciałabym nie musieć się tym przejmować jak już będzie na świecie tylko zająć się uczciwym matkowaniem.

No i tak wygląda nasz 8. miesiąc.
Zaskakuje mnie, że nadal mam dość silne mięśnie brzucha i cały czas da się je ćwiczyć. Oczywiście nie rzucam się na brzuszki ani nic takiego ale delikatnie ćwiczenia na brzuch, czemu nie?

No i dla chętnych na święta, polecam film dokumentalny o dzieciach z różnych stron świata. Film składa się z samych scen pokazujących życie czwórki dzieci od narodzin do ok 1 roku i pozbawiony jest komentarza. Jeden z dzieciaczków jest z Mongolii więc trochę bliski memu sercu.
Babies





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz