środa, 8 kwietnia 2015

Pojawia się problem

Co za problem? A dość dziwny i niespodziewany jak dla mnie. Pisałam wcześniej, że bolą mnie trochę plecy jak długo siedzę, nie? No więc w chwili obecnej owe "długo" to jakieś 5-10 min. Wniosek: jestem w stanie bez problemu chodzić, leżeć, biegać, skakać, kucać i co tam jeszcze się da, a gdy usiądę choć na chwilę czuję się jakby mnie ktoś okładał kijem. No mało fajne. Choć co jeszcze bardziej interesujące zawsze boli mnie tylko jedno miejsce - mięsień przy lewej łopatce i nic więcej. Czemu? No nie wiem. Niemniej jednak odpada teraz nie tylko siedzenie przy stole czy posiadówka w kawiarenkach ale też jak się okazuje siedzenie w autobusie czy na wykładach. Zamieniam się więc w stojącą istotę.Trochę to nieciekawy scenariusz ze względu na to, że droga autobusem na uczelnię zajmuje ok 50 min. Do tego potem 1,5h wykład (o ile tylko jeden) i powrót do domu. Wszystko na nogach. Cóż, da się. Zdecydowanie bardziej wolę żeby mnie nogi bolały od stania niż plecy od siedzenia. Poza tym już niewiele mi zostało i w zasadzie na uczelnię mogę chodzić tylko trzy razy w tygodniu. Jakoś do końca kwietnia wytrzymam a potem już tylko na egzaminy się poumawiam. Jak stwierdził jeden z moich wykładowców: "W związku z tym, że zdecydowała się pani jak widać zostać w kraju i dążyć do jego rozwoju i rodzić tu dzieci to się pani wszystko należy." To jak mi się należy to skorzystam. :)
Z jednej strony trochę niefajnie a z drugiej to trochę się cieszę, bo w zasadzie cały czas muszę się ruszać i trochę wysilać. Tak więc nawet jak nie mam czasem czasu poćwiczyć w domu to teraz i tak będę się musiała codziennie kondycją wykazać. Myślę, że to ważne, zwłaszcza pod koniec, żeby tak się nie zasiedzieć i nie zesztywnieć tuż przed rozwiązaniem. Poród to też jakiś tam wysiłek i to nie mały więc chyba lepiej być w miarę dobrej kondycji tuż przed nim. No i muszę przyznać, że naprawdę podoba mi się mój brzuszek. Szczególnie fajny kształt przyjmuje właśnie jak napinam mięśnie brzucha bo robi się wtedy coś w rodzaju stożka.
No i powolutku kończymy kompletowanie wyprawki. Już w zasadzie to prawie wszystko jest, czeka i pachnie (bo wyprane). A czas zasuwa w niewyobrażalnym tempie więc w zasadzie to już naprawdę niedługo. Tymczasem idzie wiosenne ciepełko i sezon grillowo-imprezowy. Może i my niedługo jakiegoś grilla zorganizujemy w naszym uroczym ogródku?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz