piątek, 22 maja 2015

Dziecko się przestraszy

- Jak minie termin porodu i nic się nie będzie działo, to proszę jechać do przychodni przyszpitalnej, żeby panią zbadali - tak mi powiedział mój lekarz prowadzący na ostatniej wizycie.
W związku z powyższym chciałam dziś się zapisać do przychodni na wizytę lecz telefonicznie zostałam poinformowana, że w przychodni nie ma miejsc na dziś i mogę spróbować zgłosić się osobiście i zobaczyć czy jakiś lekarz mnie przyjmie lub pojechać na izbę przyjęć. M. wziął wolne i pojechał ze mną na izbę przyjęć. Tam podpięli mi KTG (badające tętno dzieciaczka i skurcze) i wyszło na to, że w zasadzie wszystko jest ok. ALE, że jestem już po terminie to lekarz chciał zostawić mnie już w szpitalu. Potwornie mnie to zestresowało. Z badania w prawdzie wynika, że jest tam jakieś 2cm rozwarcia i macica jest napięta (choć regularnych skurczów nie ma), ale w takim stanie może się to jeszcze utrzymywać kilka dni. Nie chcę bez potrzeby leżeć kilka dni w szpitalu. Po naradzie, M. zgodził się, żebym podpisała, że na własną zgodę odmawiam pobytu w szpitalu i wróciliśmy do domu. Wolę czekać tutaj z psami i M. niż tam. Nawet jeśli miałoby się okazać, że jeszcze dziś wieczorem będziemy musieli jechać tam z powrotem. Ale żeby było śmiesznie to okazało się, że lekarz który mnie badał mieszka dwa bloki od nas. Świat jest mały.
A o co chodzi z przestraszonym dzieckiem? No więc już któryś raz słyszałam o tym, jak to wystraszymy dziecko gdy pojawi się już na świecie. A czym? Dwoma rzeczami: brodą M. (którą zapuścił ostatnio) i pluszowym Kthulhu. I wiecie co? Dla mnie to trochę jakby mi ktoś mówił, że dziecko przestraszy się, jak zobaczy u kogoś nos lub słodkiego pluszowego misia. Bo co za różnica? Przecież ono nigdy w życiu niczego wcześniej nie widziało. Skąd ma wiedzieć, że broda jest straszna a zwykły nos nie? Skąd ma wiedzieć, że nie trzeba bać się czerwonej bluzy? Skąd ma wiedzieć, że pluszowy miś jest uroczy a pluszowy Kthulhu przerażający? Nie ma przecież żadnych wzorców na razie. Przecież ono nigdy wcześniej niczego nie widziało. Wydaje mi się raczej, że to z czym spotka się na początku będzie dla niego normalne i naturalne, niezależnie co to będzie.
Czytałam gdzieś o tym, że u małych kaczek jest krótki okres, tuż po ich wykluciu, który warunkuje to jak postrzegają siebie i swój gatunek. Zazwyczaj w tym czasie jest przy nich ich mama i właśnie ona staje się pierwotnym wzorcem. Jednakże gdy naukowcy pokazywali kaczkom w tym okresie zielony balonik, to potem już zawsze, gdy miały okazję, wolały podążać za zielonym balonikiem niż innymi kaczkami.
No bo dlaczego dziecko ma się bać czegoś o czym nie wie, że jest straszne (bo skąd ma to wiedzieć?!)? Jeśli zna głos M., będzie kojarzyć go też po porodzie. Skoro będzie go kojarzyć po porodzie to automatycznie jest to coś, co daje raczej jakieś poczucie bezpieczeństwa. Tak samo jak dziecko przyzwyczaja się do głosu matki. Biorąc pod uwagę, że małe dzieci w ogóle mają słaby wzrok po porodzie to uważam, że kwestia tego co słyszy (czyli tych bodźców z którymi wyraźnie się wcześniej spotkał) jest dużo ważniejsza niż broda tatusia.
Tymczasem my dalej cierpliwie czekamy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz