wtorek, 12 maja 2015

Fałszywy alarm

M.: Więc jak często masz skurcze?
Ja: Co trzy minuty.
M.: I od jak dawna?
Ja: No nie wiem. Jak jechaliśmy autobusem to się zorientowałam i zaczęłam liczyć.
M.: A przy jak częstych należy jechać do szpitala?
Ja: Jak są co 5-10 minut.
M.: Więc na co jeszcze czekamy?
Ja: Bo najpierw trzeba wziąć no-spę, i jak nie przechodzą to wziąć ciepłą kąpiel i jak dalej nie przechodzą to dopiero. Mają być regularnie co 5-10 min i trwać jedną lub dwie godziny. Poza tym nic mnie nie boli. One po prostu są.

Po no-spie przeszło jak ręką odjął.

Ale naprawdę już się nie możemy doczekać. Upatruję się w sobie najróżniejszych oznak zbliżającego się porodu. Znów coraz częściej i coraz dłużej czuję bóle w podbrzuszu przy których robi mi się niedobrze. Jak tylko gdzieś idę to łapią mnie skurcze. Poza tym od dwóch dni czuję już wyraźne ciągnięcie i lekki ból w pachwinach, też bardzo wyraźny podczas chodzenia. Brzuch mi często bardzo twardnieje.
No i powinnam wziąć się w garść i dopisać te poprawki do pracy, co mi promotor wysłał ale mi się tak bardzo nie chce. Tak bardzo, że próbowałam zrobić tłumaczenie tekstu z google tłumacza, zamiast samemu do tego przysiąść. Nawet nie przejmowałam się perełkami typu: "Astrologia, ustawiony w środku mięczaków na trafienie.", wmawiając sobie, że wystarczy zrozumieć kontekst i nie trzeba będzie w zasadzie sięgać po słownik. Niestety nie mam pojęcia o jakie mięczaki i astrologię chodzi :/.
No i Wiedźmin III wychodzi za tydzień a ja nawet nie mam sumienia kończyć teraz przechodzenie dwójki bo... muszę poprawić licencjat. I takie błędne koło się zamyka.
Łapie mnie apatia bo nie mogę zająć się fajnymi rzeczami - nie mogę zająć się fajnymi rzeczami, bo powinnam skończyć licencjat - nie mogę skończyć licencjatu bo łapie mnie apatia.
No ale przynajmniej Hermesik znów się dobrze czuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz