czwartek, 16 lipca 2015

Czas się wziąć za siebie

Od porodu minęło półtora miesiąca, prawie dwa. Ze względu na cesarkę nie mogłam wrócić do ćwiczeń od razu ale byłam już u lekarza, zbadał mnie i stwierdził, że wolno mi już wszystko. Więc koniec wymówek. Tylko jak tu teraz ćwiczyć?

Sprawa oczywista, że przy Mikim nie ma aż tyle czasu ile było przed porodem. Mogłam sobie przebierać w porach w jakich chcę ćwiczyć i ile czasu chcę na to poświęcić. Teraz, 40-to minutowy skalpel Chodakowskiej raczej odpada. Druga kwestia to taka, że ja jednak jestem nieco leniwa i teraz, gdy stosunkowo niewiele mam czasu tylko dla siebie to na pierwszy plan stawiam nieco bardziej relaksujące zajęcia. Tak więc podstawą dla mnie są ćwiczenia, które nie zajmują wiele czasu. Z oczywistych względów w takim razie, nieco dłużej będzie trzeba poczekać na efekty ale ważne, żeby robić cokolwiek.
Jakie ćwiczenia wybrałam?
1. Bieganie po schodach
Pomysł M., który uważam za świetny. Bardzo poprawia kondycję i wytrzymałość, no i zakładam, że z pupą i biodrami może zdziałać cuda.
Na górę wbiegamy, na dół schodzimy - do oporu.
 2. Tabata ze wspinaczką górską.
"Tabata trwa tylko 4 minuty. Zasada jest prosta – ćwiczymy przez 20 sekund i przez 10 odpoczywamy. Wykonujemy 8 takich serii. W ciągu 20 sekund pracy robimy tyle powtórzeń jednego ćwiczenia, ile tylko jesteśmy w stanie jak najszybciej."
Ćwiczyłam tabatę już wcześniej i zadowolona z niej byłam. Czemu by do tego nie wrócić?
A jako ćwiczenie do niej wybrałam wspinaczkę górską bo pracuje przy niej wiele mięśni na raz a przede wszystkim brzuch.
Żeby nie przejmować się liczeniem sekund podczas tabaty, są przygotowane do tego specjalne ścieżki dźwiękowe wyznaczające czas pracy i odpoczynku. Ja korzystałam z tej:
 Tabata classic - na filmiku również przykłady ćwiczeń.
 Chociaż teraz chyba przerzucę się na tą:
Tabata epic
Wersji do ćwiczeń na YouTube jest bardzo wiele i każdy może znaleźć coś w swoim guście.

Cały powyższy trening nie powinien zająć więcej niż 10 - 15 minut na początku. Gdy nabiorę kondycji i zacznę dłużej biegać to pewnie się to trochę wydłuży ale nadal pozostaje to dość wygodne dla mnie. Ot takie wieczorne odprężenie.

Kolejna ważna sprawa to DIETA. Ja mianowicie jestem raczej przeciwnikiem diet. O ile ktoś nie zamieszkał w McDonald's to uważam, że same regularne i konsekwentne ćwiczenia wystarczą. Jednak mam zamiar wprowadzić znów jedną zasadę, z której przez długi czas kiedyś korzystałam. Mianowicie tylko trzy posiłki dziennie. Wiem, że zaleca się jeść pięć posiłków mniejszych ale w moim przypadku nigdy się to nie sprawdziło i i tak kończyło się na tym, że jadłam cały dzień. A dla mnie najważniejsze jest ograniczenie podjadania między posiłkami, bo to jest potwornie zgubne. Jeśli chodzi jednak o same posiłki to w żaden sposób się nie ograniczam. Jem to co chcę i ile chcę. Z czasem, w tym trybie i tak żołądek się kurczy i nie da rady zjeść nie wiadomo ile. U mnie zawsze działało.
Podobnie robię ze słodyczami. W tygodniu wyznaczony jest jeden dzień słodyczy i tylko wtedy pozwalam sobie na łakocie. No i nie oszukujmy się - ile czekolady można zjeść w ciągu jednego dnia? Może sporo ale na pewno mniej niż normalnie przez cały tydzień.

To tyle jeśli chodzi o moje postanowienia. Niewiele tego jest ale ja nie lubię się bardzo ograniczać i zniechęcam się gdy stawiam sobie zbyt wymagające cele.
Pierwsze efekty postaram się przedstawić za miesiąc.

2 komentarze:

  1. Trzymam kciuki!!! :)
    Ja po porodzie, jak dojde do siebie zaczne od zumby na xboxie:), jakis trening dla poczatkujacych max 20 min. Przed ciaza tanczylam dluzsze cykle, zdaje sobie sprawe ze nie bede miala po wszystkim tyle sily i checi ;), ale od czegos trzeba zaczac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie "dojście do siebie" zajęło te 6 tygodni połogu akurat ;). Po tym czasie już się w miarę przyzwyczaiłam do wszystkiego i zaczęłam uczyć walczyć ze zmęczeniem.

      Usuń