środa, 1 lipca 2015

Zabawki dla niemowlaka

Dziecko jest doskonałą wymówką... żeby obudzić dziecko w sobie.
Przyznam, że kompletując wyprawkę dla Mikiego, przed porodem, nie zastanawiałam się nawet nad kupnem zabawek dla niego. Nie sądziłam, że w pierwszych miesiącach będzie jakichś potrzebował i mam wrażenie, że niespecjalnie się pomyliłam. Mikołaj póki co bardzo wybiórczo zwraca uwagę na otoczenie. Interesują go rzeczy, które dla mnie, z perspektywy osoby dorosłej, wcale dla dziecka nie powinny być interesujące. Jak na przykład poduszka w kropki, o której pisałam wcześniej. Żadne pluszaki ani inne dzieciowe rzeczy kompletnie nie przykuwają jego uwagi. Jednak jakieś "zabawki" mu zorganizowaliśmy.

Przede wszystkim karteczki ze wzorami. Nie ważne w zasadzie co na nich jest (nie chodzi o to, żeby noworodka uczyć alfabetu), ważne, żeby były proste i kontrastowe. Miki lubi skupiać na nich wzrok tak jak na swojej ulubionej poduszce.
Samolocik zawieszony nad gondolką wózka. Jest żółty, więc nie od razu przyciąga jego uwagę. Fajniejsze są rzeczy o bardzo intensywnych barwach, najlepiej ciemnych, lecz gdy jesteśmy na spacerze i samolot lata mu tuż nad głową to też można się na niego pogapić.

I w zasadzie to główne nasze atrakcje. W domu Miki sam sobie wybiera co chce właśnie oglądać. Może to być ściana, ręka mamy, okulary taty czy otwarte drzwi od kuchennej szafki. Poznaje świat po swojemu lecz lubi gdy bodźce się zmieniają. Ciemno - jasno, wysoko - nisko, ogródek - dom. No i telewizor. Bardzo lubi patrzeć na to co się rusza na tej dziwnej ścianie.
Rękoma jeszcze niczego nie chwyta (chyba, że mu się na siłę wciśnie w dłoń palec i potrzyma go tam wystarczająco długo - po pewnym czasie można w końcu zacząć krzyczeć "Patrz! Patrz! Złapał mnie!"). Na dźwięki też reaguje bardzo wybiórczo i raczej trudno w ten sposób skupić jego uwagę. Puszczam mu w prawdzie jakieś pioseneczki na you tube ale dużo fajniejsze są animacje do nich.

Jednak jak już pisałam wcześniej - dziecko jest doskonałą wymówką. Bo trochę skłamałam pisząc, że nie kupowaliśmy Mikiemu zabawek. Miki ma już bowiem cudownego pluszaka Kthulhu, zestaw naprawdę ciekawych książek, drona, jeszcze kilka książek i zapewne niebawem trzeba będzie mu kupić jakąś grę komputerową lub planszową. Kiedyś w końcu z tego skorzysta, nie? A do tego czasu my się tym wszystkim zaopiekujemy.

Tymczasem muszę kończyć bo M. uczy się pilotować drona, żeby mógł pokazać potem jak to się robi, Mikołajowi. A dopóki M. się nie nauczy, trochę boję się o swoją głowę.

P.S.
Żartowałam z tymi zabawkami. Tak naprawdę to Miki cały dzień kosi w Wiedźnima III.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz