niedziela, 23 sierpnia 2015

Wyprawka udana!

Bycie rodzicem po raz pierwszy nie jest łatwym zadaniem. Trudno zdobyć doświadczenie do tej roli, a przyszykowanie wyprawki dla nowego człowieka jest naprawdę trudne. Zewsząd zalewani jesteśmy milionami rzeczy idealnymi dla naszego maleństwa, które musimy mieć i bez których nie możemy się obejść! A Co biedny, ogłupiony człowiek, nie mający pojęcia o co w ogóle chodzi ma zrobić i którym ekspertom ufać? Przyznam, że my próbowaliśmy w tym wszystkim postawić na minimalizm i racjonalizm. A oto kilka rzeczy, które uważam za absolutny strzał w dziesiątkę, w naszym eksperymentalnym szale zakupów.


1. Wiaderko do kąpieli

Pisałam już o nim wcześniej, ale teraz, po trzech miesiącach użytkowania potwierdzam - sprawdza się świetnie.
Wybraliśmy je ze względu na dość małą łazienkę. Nie chcieliśmy zagracać jej dodatkowo wanienką i szukaliśmy jakiejś alternatywy. Uważam, że ta decyzja była naprawdę dobra. Miki potwornie lubi kąpiele. Nie wiem jak to jest kąpać dziecko w wanience, ale w wiaderku Miki ma poniekąd cały czas kontrolę nad tym co się dzieje dookoła. Może pluskać się i bawić stópkami, a ciepło z wody ucieka bardzo powoli.
Przyznaję, że na początku było trochę trudno ale na chwilę obecną jesteśmy już tak wprawieni, że umiemy spokojnie wymyć wszystkie fałdki i całą kąpiel można bez rpoblemu zrobić w jedną osobę.

2. Rozpinane ubranka


Pewna ciocia dobra rada, jeszcze gdy byłam w ciąży, powiedziała nam, abyśmy ubranka dla niemowlaka kupowali zawsze rozpinane po całości a nie zakładane przez główkę. I na chwilę obecną uważam, że była to chyba najlepsza rada jaką usłyszałam przez całą ciążę. Przyznam, że trochę się tym rozpuściliśmy. Wszystkie zakupione przez nas ubranka, były zapinane na całej długości i gdy pewnego dnia, zaczęły pojawiać się u nas nowe ubranka, które trzeba było założyć przez łebek, to trochę zgłupieliśmy we trójkę. Miki nie wiedział co się dzieje, ani ja ani M. nie mieliśmy pojęcia jak mu to naciągnąć, żeby zrobić to sprawnie i bezboleśnie i niestety tak już chyba zostało. M. w ogóle raczej nie ubiera Mikiego w cokolwiek co ma tylko dziurę na głowę a i ja staram się tego unikać jak ognia. Ubranka rozpinane są niewyobrażalnie wygodniejsze i cieszę się, że takie właśnie stanowią zdecydowaną większość w szafie syna.

 3. Łóżeczko turystyczne

Od początku wolałam łóżeczko turystyczne, składane, od zwykłego drewnianego. To z kilku powodów. Po pierwsze, można je łatwo złożyć i zabrać ze sobą na wyjazdy. Po drugie, nie ma twardych szczebelków i dziecko nie uderzy się w nim o nic. Po trzecie, są dużo tańsze. Nasze (mamy dokładnie to ze zdjęcia) ma podwieszany spód dla dzieci do 10 kg (bądź zaczynających siadać), dodatkowe półeczki, które można zawiesić z dowolnej strony i mieszczą mnóstwo dzieciowych rzeczy i bardzo stabilny przewijak (również z kieszonkami z boku). Jestem na chwilę obecna bardzo zadowolona z tego wyboru i uważam, że wszystko się doskonale sprawdza.

4. Wodoszczelne prześcieradła

A jak już jesteśmy w temacie łóżek to polecam też każdemu wodoszczelne prześcieradełka. Nie sądziłam nawet, że tak bardzo się one przydadzą. Miki jednak okazał się być potwornym ulewaczkiem i nie raz, jak był jeszcze noworodkiem i jeszcze uczyliśmy się zakładać (chłopcu) pieluchy, zdarzało mu się kompletnie zasikać. Mam wrażenie, że materac jest nam bardzo wdzięczny, że nie musiał tego wszystkiego brać na siebie.

5. Termostat i/lub termometr do kąpieli

No i na koniec jeszcze to co zauważył M., a ja chyba zbyt się przyzwyczaiłam, aby uznawać to za jakąś szczególną wygodę. Mamy prysznic z termostatem i w zasadzie nawet nie muszę zastanawiać się, gdy szykuję kąpiel nad tym czy dobrą mam temperaturę w wiaderku. Temperaturę ustawiam zanim woda zacznie lecieć i już się tym nie przejmuję. Bardzo wygodne i nie kosztuje tak wiele.
Używamy również termometru do kąpieli (g woli formalności), ale uważam, że jest niezbędny, gdy termostatu ktoś nie ma. Bardzo szybko odczytuje temperaturę i jest niezwykle pomocny.
Taką mamy żyrafę!

To nasza top lista, z której jesteśmy bardzo zadowoleni i która w naszym przypadku świetnie się sprawdziła.

5 komentarzy:

  1. Rozpinane ubranka jak najbardziej. Szczególnie uwielbiam bodziaki zapinane na kopertkę. Do tego półśpiochy. <3 och, jaka wygoda!
    Mam hopla na punkcie kocyków - od grubych, zimowych po cieniutkie, bawełniane na lato.
    Marzy mi się eleganckie, białe drewniane łóżeczko dla drugiego, ale cały czas muszę pamiętać o ograniczonej przestrzeni i o tym, że większość łóżeczek jest raptem na 2-3 lata.
    Co do wiaderka to dla mnie taka ciekawostka raczej jest. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić jak tak myję młodego. Może musiałabym to na żywo zobaczyć. :D Chyba po prostu tym razem kupię taką wkładkę do wanny. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocyki są cudowne przy małych dzieciach, zgadzam się.
      A co do wiaderka, to może wrzucę jakiś filmik, żeby pokazać z czym to się je :)

      Usuń
    2. I na ile mniej więcej takie wiaderko? I jak tam ułożyć noworodka, który nie trzyma główki? Nie bałaś się? ;P

      Usuń
    3. Wiaderko powinno wystarczyć dla dzieci do 6-12 miesiąca (w zależności od wielkości dzieciaczka). Na razie mieścimy się bez problemu. Noworodkowi wystarczało podtrzymać bródkę bo tył głowy oparty był o ścianki wiaderka. Nie było z tym większego problemu, tylko trzeba było pilnować.

      Usuń
  2. Dzięki serdeczne! Za sprawą Waszej rekomendacji zdecydowaliśmy się kupić tummy tube i łóżeczko turystyczne. Wzięliśmy to serca całą listę i za kilka miesięcy będziemy mogli powiedzieć coś więcej... już z własnego doświadczenia :D

    OdpowiedzUsuń