czwartek, 17 września 2015

Ashley Madison czyli banda frajerów

Głośno było całkiem niedawno o ataku hakerskim na portal dla zdradzających, Ashley Madison. Paskudni hakerzy opublikowali wykradzione z portalu informacje i poznaliśmy wiele nazwisk niewiernych mężów i żon. Ujawniono dane, szukających przygody na boku, milionów kobiet i mężczyzn. Ale czy na pewno? Jaka jest okrutna prawda o Ashley Madison?

Mapa użytkowników AM

Pewna dociekliwa kobieta imieniem Annalee Newitz, postanowiła dokładnie przyjrzeć się opublikowanym danym. A wyniki jej badań są... chciałoby się powiedzieć szokujące, jednak po zapoznaniu się z nimi ciśnie się na usta jedynie: "można się było tego spodziewać".

Najpierw oficjalne liczby:
- na portalu AM zarejestrowanych było ok 36 mln użytkowników
- ok. 31 mln kont należało do mężczyzn
- ok. 5 mln kont należało do kobiet

Annalee, po przestudiowaniu danych wykazała jednak, że wiele spośród tych kont, zostało utworzonych wewnętrznie, przez właścicieli portalu. Ok. 90% fikcyjnych kont było kontami kobiet. 
Dalej, wysnuła też bardzo konkretne wnioski co do kont, założonych i użytkowanych przez prawdziwe kobiety:

- Tylko 1,492 kobiety kiedykolwiek zajrzały do skrzynki odbiorczej (zrobiło to 20 mln mężczyzn).

- Tylko 2,409 kobiet kiedykolwiek skorzystało z czata na stronie (zrobiło to 11 mln mężczyzn).

- Tylko 9,700 kobiet kiedykolwiek odpowiedziało na wiadomość od innego użytkownika strony (zrobiło to prawie 6 mln mężczyzn). (Liczba ta jest większa niż liczba odwiedzin skrzynek odbiorczych ze względu na ustawienia portalu AM.)

Prawdopodobnie większość kobiet zarejestrowało się w portalu lecz nigdy faktycznie z niego nie skorzystało.



Annalee podsumowała swoje wyniki jednym zdaniem: "Ashley Madison jest stroną, gdzie dziesiątki milionów mężczyzn pisze maile, czatuje i wydaje pieniądze dla kobiet, których tam nie ma."

I wiecie co? Gdy tylko o tym przeczytałam za razem chciało mi się śmiać jak i zrobiło mi się potwornie żal tych dziesiątków milionów mężczyzn, którzy zapewne kilka ładnych lat byli robieni w konia przez twórców strony. Bo nie dość, że zapewne żadnemu z nich (może poza jakimś szczęśliwym promilem) nie udało się zaliczyć tego skoku w bok, którego szukali, to na koniec jeszcze ich nazwiska zostały tak brutalnie rozpowszechnione na cały świat.
Niemniej jednak, panom się chyba trochę należało.


3 komentarze:

  1. Life is brutal and full of zasadzkas :P

    OdpowiedzUsuń
  2. no nawet z moich okolic kilka osób się zarejestrowało!
    www.puffa.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeżeli to prawda, to jest to niezły przekręt, który niestety ma tragiczne skutki, ale, że tyle milionów użytkowników dało się wciągnąć... Świat zaskakuje, nawet w takich dziedzinach.

    OdpowiedzUsuń