środa, 2 września 2015

Cesarskie cięcie a dziecko

Chociaż w Polsce, cesarskie cięcie jest operacją przeprowadzaną tylko ze wskazań medycznych to chyba nie jest dla nikogo tajemnicą, że owe wskazania za odpowiednią kwotę zawsze mogą się znaleźć. Kobiety często nie ukrywają nawet, że miały cesarkę robioną na żądanie bądź taką planują. "Bo każda kobieta powinna mieć prawo wyboru co do sposobu w jaki chce rodzić." "Bo mamy XXI wiek i możemy sobie pozwolić na bezpieczniejszą formę porodu." Jednak poród to przeżycie i doświadczenie nie tylko rodzącej kobiety lecz także dziecka i z jakiegoś powodu matka natura zaprogramowała go w ten a nie inny sposób.

Niewiele mówi się o tym jak na dziecko wpływa poród naturalny, a jak cesarka. Większość dyskusji, których do tej pory byłam świadkiem (internetowych i nie tylko), opierało się na przekrzykiwaniu się, do czego kobieta powinna mieć prawo a do czego nie. Ja skupię się dokładnie na tym co dzieje się podczas jednego i drugiego porodu z samym dzieckiem.

Przede wszystkim dziecko, przechodząc przez kanał rodny jest dociskane. Stymuluje to jego skórę i mięśnie i wpływa na zmysł dotyku i czucia głębokiego. Pomaga mu to poczuć swoje ciało i przygotowuje do walki z grawitacją. Przygotowuje dziecko do życia w zupełnie nowym środowisku.
Dodatkowo dziecko odwrażliwia się. Nieprzyzwyczajone do dotyku doświadcza pierwszego, ważnego kontaktu ze skórą.

Poród naturalny pomaga też dziecku przygotować się do samodzielnego oddychania. Podczas przepychania się przez kanał rodny, z jego płuc zostaje wyciśnięte ok 80% płynu owodniowego. Reszta jest wchłaniana. Dzięki temu, dziecko znacznie swobodniej bierze pierwszy oddech. U dzieci urodzonych po cesarskim cięciu, mówi się, że pierwszy oddech jest bolesny i trudny, a po natychmiastowym odcięciu pępowiny "nagle zostaje ono odcięte od dopływu tlenu i musi w szybkim tempie nauczyć się brać oddech".
Dodatkowo, przez to, że płyn owodniowy nie został naturalnie wydalony z płuc, musi mu w tym pomóc personel medyczny a odsysanie go, jako jedno z pierwszych doświadczeń dziecka, może być dla niego niekorzystnym doświadczeniem.

Mogą pojawić się problemy z karmieniem piersią. Gdy dziecko, zaraz po porodzie nie jest przystawione do piersi, nie dostanie siary i nie zacznie od razu ssać - może być z tym problem. Często po cięciu dzieci nie mają bliskiego kontaktu z matkami nawet przez kilka czy kilkanaście godzin. A podanie siary jest ważnym elementem ze względu na wchodzące w jej skład przeciwciała, białka, witaminy i bakterie, które kolonizują układ pokarmowy dziecka.

Niektóre zaburzenia mogące wystąpić po cesarskim cięciu:
- nadwrażliwość na dotyk - sama jestem tego najlepszym przykładem. Rodziłam się przez cesarskie cięcie - do dnia dzisiejszego wszyscy w rodzinie wiedzą, że mnie się po prostu nie dotyka jeśli nie trzeba. Reaguję na to bardzo agresywnie, bo jest to dla mnie po prostu niemiłe doświadczenie (oj biedny ten M. ze mną, biedny),
- zaburzenia zmysłu orientacji i ułożenia części swojego ciała,
- niepewność grawitacyjna i przesadny lęk wysokości,
- częste wybudzanie się w nocy,
- duża chwiejność emocjonalna,
- wg. niektórych naukowców, cesarskie cięcie zwiększa też ryzyko alergii, astmy i otyłości w dorosłym życiu.

(Zaburzenia te mogą ale wcale nie muszą wystąpić u wszystkich dzieci urodzonych przez cesarskie cięcie. Istnieją też sposoby ich leczenia. Ponadto, wymienione zaburzenia, bardzo rzadko dotykają dzieci urodzonych siłami natury.)

Dzieci urodzone przez cesarskie cięcie mogą czuć się niepewnie w niektórych pozycjach, nie lubić być dotykane w pewnych miejscach, czy czuć potrzebę wyraźnego dociskania. Dowiedziałam się tego późno i bardzo tego żałuję, bo pomogłoby mi to zaraz po porodzie Mikołajka.
Kilka tygodni walczyliśmy z jego problemami z zasypianiem i to co ostatecznie nam pomogło to właśnie szczelne zawijanie go w kocyk tak aby kompletnie nie mógł się ruszyć (zasypiał niemal natychmiast po owinięciu), bądź przyciśnięcie dłoni do jego klatki piersiowej (od razu się po tym uspokajał). Zanim jednak odkryliśmy te metody, sporo się namęczyliśmy - zarówno my jak i on. Żałuję, że nikt nam o tym nie powiedział i sami musieliśmy do tego dochodzić.

Tymczasem nasz Mały Cesarz rośnie zdrowo i rozwija się bardzo szybko. Nie mamy też już problemów z zasypianiem, niemniej jednak do tej pory (ma już skończone trzy miesiące) budzi się w nocy co godzinę lub dwie. Nie pamiętam już kiedy sama spałam ciągiem więcej niż dwie godziny. No ale w końcu jestem jeszcze studentem. Taki tryb życia powinien być dla mnie naturalny, nie? :)

Cesarz Mikołaj, zdziwiony, że ludzie chcą przespać noc bez 6. pobudek.

20 komentarzy:

  1. No ja chciałabym cesarkę, ale gdyby przyszło mi rodzić naturalnie to dałabym radę, musiałabym. Chociaż mniej męcząca jest cesarka i dla dziecka i dla matki, a ja się po prostu boję, że ktoś mnie, albo dziecko skrzywdzi. Słyszy się wiele ile jest defektów po porodzie naturalnym, ile przypadków złego stanu zdrowia w późniejszej fazie. No cóż mamy tutaj dylemat. A kobiety wykorzystują teraz to, że jak zapłacą to mogą mieć cesarkę i nie muszą cierpieć. Bo podczas porodu naturalnego często nie dostaje się znieczulenia, uważam to za absurdalne i karygodne. Proponowałabym, aby każdy mężczyzno na świecie co ma do powiedzenia na temat porodów, otrzymał dawkę bólu jakie przechodzi kobieta.
    Owszem jesteśmy może stworzone do samej ciąży, nasze ciało, organizm, psychika, wręcz wszystko się zmienia, ale czy musimy być zmuszane do porodów w wielkim bóli czy traktowania jak przedmiot ? NIE !
    Mamy prawo czuć się bezpiecznie i mamy prawo by nasz ból był zminimalizowany.
    Bywa....
    Może kiedyś to się zmieni.
    A ja jestem i za naturalnym i za cesarką, jak trzeba to trzeba bo dobro dziecka jest najważniejsze.
    Pozdrawiam
    www.matkapolka89.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o powikłania przy porodzie to zwykle nie są one spowodowane samym porodem tylko czynnikami, które wystąpiły już wcześniej.
      Ponadto, gdy rozmawiałam z jedną położną, pracującą w szpitalu, powiedziała mi ona, że ona bardzo by chciała, żeby wszystkie porody były nagrywane. Wtedy miałyby przynajmniej jakąkolwiek szansę obrony w wypadku pozwów o błędy podczas odbierania porodu. Mówiła, że często to sami przyszli rodzice, nie słuchając się do poleceń położnych i lekarzy, sprowadzają na siebie i dziecko wiele nieszczęść.
      Ja sama doskonale rozumiem, że emocje w takiej chwili są ogromne i czasem trudno zachować jasny umysł ale niestety trzeba.
      Jeśli chodzi o znieczulenia, to zgadzam się, że kobiety powinny je dostać jeśli tego chcą. I oczywiście jeśli nie jest na to za późno. Wiele jest przypadków, gdy kobiety domagają się znieczulenia już przy 7 czy 8 centymetrach rozwarcia a to już jest po prostu niemożliwe lub niebezpieczne.

      Usuń
    2. zgadzam się z Kwiatek ZeSnu1989 w 100%, kobieta powinna mieć wybór i prawo do znieczulenia zawsze i wszędzie.

      Usuń
  2. Miałam do wyboru CC, skierowanie ze względu na złamanie kręgów lędźwiowych w przeszłości mogłam dostać od ręki. Jednak neurochirurg stwierdził, że jeśli czuję się na sile, mogę próbować naturalnie i spróbowałam i nie żałuję. To było cudowne przeżycie.
    Ja nie popieram takich cesarek na życzenie. Jednak jeśli już któraś kobieta się na taką decyduje, to nie osądzam... Jej sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się - nie ma co osądzać. Można mieć swoje zdanie ale po co wtrącać się z nim w czyjeś życie?

      Usuń
  3. zgadzam się w 100%. Ja niestety nie mogłam inaczej niż przez cc i faktycznie kilka z objawów jakie wymieniłaś pojawiło się i u nas (m.in przyspieszony oddech - przy naturalnym porodzie uciśnięcie klatki malucha przy przeciskaniu przez kanał pewnie zabrałoby nam ten problem).
    Mam trochę takie wrażenie że dziś kobiety płacą krocie za brak bólu WŁASNEGO narażając bądź co bądź swoje dzieci na ryzyko powikłań zdrowotnych, ale i siebie na stres poporodowy związany z niepewnością o zdrówko swojego maluszka. Chociaż nie chcę nikogo osądzać myślę, że powinno się głośniej mówić o ewentualnych skutkach cc. I bardziej iść w stronę intymności, komfortu i dobrego personelu na porodówkach

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie wchodzi w rachubę poród naturalny ( tylko coś co się stanie w trakcie porodu może to zmienić). Ja wierzę, że skoro natura tak to wymyśliła tak ma być. Nasłuchałam się wiele o zaletach i wadach cc i naturalnego ... i wiem, że więcej korzyści jest z natury. I sam fakt, że dostaje się Maleństwo od razu i się kanguruje rozczula mnie na samą myśl...
    Wiadomo każda kobieta może rodzić jak chce, ale lęk przed bólem jest całkiem normalnym, ale zdrowie dziecka i jego przyszłość jest ważniejsze. Nasz anestezjolog, który miał wykłady w szkole rodzenia powiedział, że kobiety teraz przychodzą z zaświadczeniem o Tokofobii - czyli lękiem przed porodem.... i powinny mieć cc. Cóż ja nie osądzam tak jak pisałam każda kobieta niech rodzi jak chce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie najbardziej przerażała myśl, że po cesarce jednak do końca życia zostanie mi wielka blizna na brzuchu. No i tak się uśmiecha do mnie paskudnie. A ja czasem uśmiecham się do niej. Paskudna bo paskudna ale uratowała jednak mojego Mikiego.
      Mam nadzieję, że trend na rodzenie przez cesarkę będzie malał. Nasze prababki, babki i matki dały radę to i my możemy!

      Usuń
  5. ja jak będzie mi dane doświadczyć tego w ogóle ... to chciała bym naturalnie, ale jak na razie nie mam o czym myśleć :) Aa aaa...Mikołaj hmm.. znaczy się Cesarz Mikołaj .. wygląda zaiste powabnie

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie boli to, jak niektórzy traktują osoby, które rodziły przez cc, a nie naturalnie. Patrzą z powątpiewaniem, bez szacunku twierdząc, że taki poród to nie poród. To straszne, od kiedy to mama, która miała cc jest gorszą matką... Zdaje sobie sprawę, że rośnie odsetek kobiet, które chcą cesarkę - bo tak... Choć nie zdają sobie sprawy jak potem może być ciężko... Kręgosłup boli, spać nie można, siedzieć nie można...podczas, gdy mamy po porodach sn, śmigają z dziećmi po korytarzu..
    Ja rodziłam poprzez cc, wiem też, że każda moja następna ciąża zakończy się cc, nie ma mowy o porodzie siłami natury, czy dlatego mam się czuć gorsza... ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorsza, absolutnie nie. Ja też (choć trochę liczę na to przy drugim dziecku) raczej nie będę miała szansy rodzić naturalnie, choć bardzo tego chciałam.
      Nie rozumiem tylko, dlaczego aż tyle kobiet chce tej cesarki. Dla wygody? Dla mnie to nie była żadna wygoda - chociażby z powodów, które wymieniłaś.

      Usuń
  7. Przede mną poród. I chcę spróbować owszem, naturalnie, ale też uważam, że w cesarce nie ma nic złego, jesli ma pomóc mamie, uratować maluszka i ułatwić ten cały proces, dlaczego nie. Znam wiele maluszków po cesarkach któe rozwijają się prawidłowo, znam te takie po naturalnych które mają problemy, bo wystąpiły komplikacje
    Nie ma złotego środka, ale gdyby tylko kiedykolwiek ktoś na mnie ruszył, bo miałam cc, oj....nie darowałabym

    OdpowiedzUsuń
  8. Po porodzie naturalnym męczyłam się bardziej niż dziewczyna po cc. Nie mogłam się obrócić na drugi bok, każde wyjście do toalety przez prawie dwa miesiące od porodu kończyło się prysznicem, po dziś dzień czuję blizny (1,5 roku), przez kilka miesięcy po porodzie nie mogłam stać/chodzić dłużej niż 20 minut - ból był tak duży, że płakałam. Czułam się trochę jak kaleka. Byłam wymęczona psychicznie z powodu ciągłego bólu, który odczuwałam przy najbardziej podstawowych czynnościach.
    Drugi syn ma być większy. I szczerze mówiąc jestem spanikowana. Co jeśli znów będę w takim opłakanym stanie i zostanę sama z dwójką dzieci w domu? Dlatego poważnie myślę o cesarce. Boję się, że to właśnie później nie dam sobie rady.

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie miałam dwa w jednym, najpierw kilkanaście godzin rodzenia, a potem w momencie gdy dziecko nareszcie ułożyło się tak, by zacząć drogę w kanale rodnym w moment podjęto decyzję o cesarce. Cieszę się, że wiem co to bóle porodowe, bo trudno to porównać z czymkolwiek. Z cesarki wcale się nie cieszyłam, przecież już prawie finiszowaliśmy, no ale zdrowie dziecka jest najważniejsze. Mój Malec to wielki przytulak, uwielbia dotyk :-) wyjątek czyni regułę?

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo się cieszę, że o tym napisałaś. Mało się mówi o zaburzeniach integracji sensorycznej po cc, a szkoda. To jednak dość duży argument przemawiający za tym, by jednak cesarkę traktować jako mus.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo chciałam rodzić naturalnie, właśnie przez te wszystkie korzyści, nie wyobrażałam sobie, że mogłoby być inaczej. Po 18 godzinach naturalnego porodu akcja się zatrzymała. 9 cm przez kilka godzin i dalej nic! Trzeba było robić cięcie, bo pojawiło się zagrożenie dla dziecka. Chyba przez to, że tak bardzo negatywnie nastawiłam się do cc - wspominam to jako osobistą klęskę, czułam się wtedy strasznie. Wiem, że tak naprawdę nic się nie stało i po 30 minutach byłam już z moim dzieckiem (z którym wcześniej był mąż), ale nie mogę o tym inaczej myśleć. Teraz znów nastawiać się poród naturalny i niestety znowu tak samo mocno. Mam nadzieję, że jednak się uda.
    P.S. Z problemami z zasypianiem walczę do teraz (16 m-cy), ale czy to od tego? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawie dokładnie tak jak u mnie. U mnie zatrzymana akcja na 2 centymetrach i ani rusz. Odczucia po porodzie miałam dokładnie takie same.

      Usuń
  12. Witam, dzisiaj znalazłam ten oto wpis na blogu. Mamy dzieci w podobnym wieku, mój mały tez urodził się przez cesarskie cięcie. Od urodzenia nie przespał mi ani jednej nocy, budzi sie co godzine, czasem co dwie a czasem to i nawet co pół. Z zasypianiem jest już lepiej, choć pierwsze miesiące były istnym koszmarem. Krzyki, płacze, jakby go ze skóry obdzierali. Wybudzał się podobnie...
    Czy Pani dziecko przesypia już całe noce? Jak tak to jest jakiś sprawdzony sposób? Czy po prostu zaczął je przesypiać?
    Pozdrawiam i czekam na odpowiedź, bo juz nie mam pomysłów co mam robić a próbowałam już chyba wszystkiego :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Nasze noce wygladaja prawie identycznie jak opisane przez Pania :( I nic nie pomaga.

      Usuń
    2. Cholerka....myślałam, że może tu znajdę pomoc. No nic, pozostają zapałki w oczach i nadzieja, że to jednak kiedys minie. Pozdrawiam :)

      Usuń