niedziela, 27 września 2015

Po co czytać dziecku na dobranoc?

Czy tradycja czytania dzieciom do snu zanika? Według ekspertów, może być ona poważnie zagrożona, zarówno przez brak czasu rodziców, którzy z trudem próbują wyważyć czas na pracę i życie rodzinne, jak i przez zbyt wczesne z niej rezygnowanie.




Ostatnie badania, przeprowadzone przez YouGov (międzynarodową firmę zajmującą się badaniem rynku) pokazują, że wielu rodziców przestaje czytać dzieciom, gdy te nauczą się już czytać samodzielnie, nawet gdy dzieci nie są gotowe na pożegnanie się z tym zwyczajem. Według ankiety 86% dzieci lubi gdy czyta im się na głos a 68% z nich opisuje go jako specjalny czas z rodzicami. ("To takie ciepłe i podnoszące na duchu", jak opisał to pewien 11-letni chłopiec).

Jeden na pięciu rodziców przyznaje, że przestał dziecku czytać, zanim skończyło ono 9 lat, a przynajmniej jedna trzecia dzieci, którym rodzice przestali czytać między 6. a 11. rokiem, chciała aby ten zwyczaj kontynuowano. Frank Cottrell Boyce (brytyjski pisarz i autor wielu książek dla dzieci, za które był kilkakrotnie wyróżniany) twierdzi, że "radość, którą daje czytanie przed snem jest kluczem do rozwijania w dzieciach miłości do książek". Jest to nieporównywalnie lepsze od zajęć z literatury w szkołach. Zauważa też, że dla wielu dzieci, które swój pierwszy kontakt z książką miały dopiero w szkole, było to bardzo negatywne doświadczenie. "(Takie dzieci) uczy się czytać zanim ktokolwiek pokaże im, że można czerpać z tego radość. Jaką mają wtedy motywację do nauki? I nawet, jeśli niektóre z nich ostatecznie osiągają na zajęciach z literatury wysokie stopnie, najprawdopodobniej i tak nie będą widziały w czytaniu większego sensu."

Inna ankieta, przeprowadzona przez organizację charytatywną Settle Stories, przeprowadzona na 2000 rodziców dzieci w wieku 4-10, pokazuje, że tylko 4% rodziców czyta dzieciom codziennie z czego 69% tłumaczy to brakiem czasu. Natomiast badanie przeprowadzone przez holenderską firmę TomTom na 1000 rodziców ujawnia, że 34% z nich nigdy nie czyta dzieciom tłumacząc to np. późną pracą (29%), lub dojazdami (26%).

Brytyjski autor książek dla dzieci Michael Rosen wierzy, że telewizor w sypialni dziecka zabija tradycję wieczornego czytania. "Pytam czasem dzieci czytające moje książki, jak wiele z nich ogląda telewizję przed snem. W większości wypadków jest to zdecydowanie ponad 50%."

 Cottrell Boyce, uważa, że za wszelką cenę powinniśmy starać się zachować tradycję czytania przed snem. "Opowiadanie historii do snu nadaje czytaniu głębi emocjonalnej. Czemu więc mielibyśmy kiedykolwiek przestawać to robić? Jest to coś co ludzie robili odkąd zaczęto skupiać się przy ognisku rozpalanym krzesiwem. Zaprzestać tego to jak przerwać odwieczny łańcuch naszego jestestwa."


Ja tymczasem polecam książkę Władysława Kopalińskiego "125 baśni do opowiadania dzieciom". No właśnie. Nie jest to książka do czytania. Zawiera ona pokrótce opisane baśnie (większość jest naprawdę króciutka), które rodzic najpierw powinien sam przeczytać a potem, używając własnych słów, opowiedzieć ją dziecku na dobranoc. Myślę, że i dla dziecka i dla rodzica może to być ciekawe urozmaicenie wieczornej tradycji.
Artykuł w wolnym przekładzie z The Guardian: http://www.theguardian.com/education/2015/sep/26/bedtime-story-is-key-to-literacy-says-childrens-writer-cottrell-boyce

5 komentarzy:

  1. Nie słyszałam jeszcze do tej pory o podobnej książce. Wydaje się świetnym pomysłem i jednocześnie daje się wykazać rodzicom... Przyznam, że zainteresowałaś mnie :)
    My, choć częściej po prostu ja :) czytamy Hani bajkę codziennie na dobranoc i bardzo często jakieś wierszyki w ciągu dnia, na razie widzę, że to jej się podoba. Oby tak zostało :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem molem książkowym, więc czytam już swojemu Jasiowi, który jest w brzuszku... Oczywiście sukcesywnie kompletuję synowi biblioteczkę, żeby nie nudził się, gdy przyjdzie na świat! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja będę chciała z całych sił by udało mi się czytać Małej bajki.
    Pamiętam jak uwielbiałam jak mój Tatuś czytał mi książki. To było coś niesamowitego... Cudne przeżycie... bliskość z rodzicem i rozwijanie wyobraźni gdy czytał... Ahhhh :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie jestem za tym, aby jak najwięcej czytać dzieciom, przekazujemy w tej sposób nie tylko ciekawe historie, poszerzamy zasób słownictwa, ale też pomagamy dzieciom myśleć, wyobraźnia wtedy działa z podwójnym powerem.
    Książka, którą polecasz wyżej to bardzo fajna sprawa dla rodziców chcących ! bo to jednak wymaga wysiłku czasowego, najpierw sami musimy przeczytać, potem przekazać ją dziecku. Bardzo fajne :)
    Pozdrawiam
    www.matkapolka89.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytamy, czytamy, czasem nawet to uwiecznimy i w świat wypuszczamy. Alan najbardziej lubi swoją pierwszą książkę jaką otrzymał w szpitalu w tzw. wyprawce w ramach akcji Cała Polska Czyta Dzieciom. Moje Pierwsze Bajeczki - bardzo fajna publikacja - szczerze polecam.

    Czytam czasem rzeczy typowo dziecinne pod Jego wiek, ale czasem też bardzo trudne, ważne jest jednak by głos falował, wówczas dziecko jest spokojne i czynność związana z czytaniem będzie mu się miło kojarzyła miło, mimo, że niewiele tak naprawdę z tego nie rozumie. Chcecie przykładu, proszę bardzo, oto MY: https://www.youtube.com/watch?v=w5pCzesR37U

    OdpowiedzUsuń