wtorek, 15 września 2015

Zabawy z niemowlakiem

Nie bardzo wiedziałam jak "wygląda" małe dziecko, zanim się jednego nie dorobiłam. Niewiele miałam kontaktu z niemowlakami i nawet nie miałam pojęcia kiedy to się w ogóle robi rozumne na tyle, żeby móc się z nim/nią bawić i jak wiele tej zabawy i uwagi potrzebuje.
Wszystkie nasze zabawy odkrywaliśmy stopniowo, sprawdzając co się Mikiemu podoba a co nie. Pozwolę sobie więc wymienić naszą listę najlepszych zabaw.


1 Czytanie/rozmawianie
Wrzucam te dwie rzeczy do jednego worka, bo jedno zdecydowanie wolę ja a drugie Miki. Ja wolę mu (sobie) poczytać książkę a on się strasznie denerwuje monotonnym głosem bez wyraźnej interakcji. Lubi za to gdy mówi się do niego, twarzą w twarz (najlepiej jeszcze strojąc przy tym jakieś miny ale nie jest to konieczne). Więc albo sobie rozmawiamy na różne tematy albo czytam mu książkę, ciągle na niego zezując i udając, że z nim rozmawiam.
Ewentualnie można zamiast klasycznej dyskusji przejść do wymawiania rozmaitych słów zawierających literę "r". Miki uwielbia gdy tata zaczyna mu wyliczanie: "rower, rabarbarowy z kurczakiem kolorowym na różowym ranczo... itp.."

2 Książeczki/karty

Nie wiem, kto wymyślił, że książeczki z obrazkami są dla dopiero dla dzieci powyżej 6. miesiąca. Miki uwielbia wpatrywać się w ilustracje. Często siadamy więc z książeczkami lub wyciągam karty do Dixita (są cudne - zobaczcie sami) i pokazuję mu i opowiadam, co jest na obrazkach. Staram się wybierać proste karty z dużymi elementami, żeby łatwiej mu było skupić wzrok i bardzo mu się to podoba.

3 Lustro

Miki od samego początku uwielbia lustra. Gdy tylko zobaczy swoje odbicie to od razu zaczyna szczerzyć do niego... dziąsła. A gdy jeszcze poskaczemy i pogibamy się przed nim to dopiero jest ubaw po pachy.


4 Helikopter

Najprościej, leżąc na plecach, podnieść dzieciaczka do góry i zacząć latać! Na boki, w przód i w tył, do góry, do dołu i najfajniejsze ze wszystkiego: trzęsienie! Czasem mam wrażenie, że Miki jakby mógł to cały dzień by się tak chyba trząsł. Oczywiście zabawa niesie ze sobą dość duże ryzyko, gdy mamy do czynienia z rozkosznym ulewaczkiem lub gdy dziecko zaczęło się już ślinić. Tetra w pogotowiu mile widziana.
Alternatywą dla zwykłego podnoszenia dziecka jest położenie go sobie, leżąc na plecach, na zgiętych kolanach. Tak można zdecydowanie dłużej wytrzymać i bądź co bądź, lepiej panujemy nad sytuacją. (Tylko trząść już trudniej.)

5 Instrumenty

Nie trzeba mieć skończonej szkoły muzycznej, żeby stać się wirtuozem dla swojego dziecka. Osobiście lubię na czymś czasem pograć, ale zapewne wyśmiałby mnie każda osoba, która kiedykolwiek otarła się o muzykę nieco profesjonalniej. Mikiemu to nie przeszkadza (a M. niech sobie marudzi jak chce). Po tą formę rozrywki sięgam jednak zwykle gdy jestem zbyt zmęczona, żeby zrobić cokolwiek innego i sama chciałabym się wyciszyć. Na Mikiego działa to bowiem bardzo uspokajająco. Leży, patrzy na mnie i słucha. Zwykle posiłkuję się gitarą, drumlą lub tym czymś co znalazłam w kolekcji M.
Wydaje strasznie ładne dźwięki i można brzdąkać tym na ślepo. Miki jest zachwycony.
Rozumiem jednak, że nie każdy ma kolekcję jakuckich instrumentów ludowych w domu, lecz zapewniam, że jeśli tylko rozejrzeć się po mieszkaniu, można znaleźć mnóstwo rzeczy, które będą wydawać bardzo ciekawe dźwięki.

6 Rymowanki łaskotki

Klasyka, ale też świetnie się sprawdza. "Idzie rak - nieborak", "Idzie pan za panem" czy cokolwiek innego, też jest super zabawą. No i wymyślamy oczywiście całą masę własnych rymowanek (przedstawiam je na bieżąco na facebooku).

7 Latanie po domu

Najprościej położyć sobie delikwenta na ręce, na brzuchu, żeby miał dobrą widoczność i latamy z nim po całym domu, pokazując przy okazji rozmaite miejsca i przedmioty. Miki lubi też potwornie, gdy przechodzi się z ciemnych pomieszczeń do jasnych lub na zmianę przybliżamy się i oddalamy od jakiegoś obiektu. No i jak ktoś ma w domu burka to można zabawę urozmaicić lataniem za psem (i pies wtedy szczęśliwy i dziecko).  


To chyba tyle, jeśli chodzi o nasze pomysły. Ciekawa jestem w co Wy się bawicie z pociechami lub co innego przychodzi Wam jeszcze do głowy. :)


3 komentarze:

  1. U nas był podobny zestaw :) później przychodzą różnorodne zabawki, więc jest trochę inaczej :) u nas też od zawsze aż do teraz sprawdza się zabawa w "akuku".

    OdpowiedzUsuń
  2. No Milenka chrześnica męża mego lubi jak się mówi do nie głośno lub jak się wyskakuje z za rogu krzycząc akuku :D akuku zawsze modne i na czasie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas wierszykiem, który zawsze od pierwszych miesięcy, aż do teraz (Alan ma już 21 miesięcy) jest nie wiedzieć czemu taki łamacz języka:
    Tracz tarł tarcicę tak takt w takt, jak takt w takt tarcicę tartak tarł.

    A co do instrumentów i muzyki masz rację zwykle takie zabawy zdają egzamin :)

    OdpowiedzUsuń