piątek, 2 października 2015

Lepsze dzieciństwo to lepsze rodzicielstwo

Matki, od których w dzieciństwie wymagało się bardzo wiele i nie pozwalano im po prostu "być dziećmi", zdają się być mniej czułe na potrzeby własnych dzieci. Badania, przeprowadzone przez Uniwersytet Stanowy Michigan, dowodzą, że osoby wychowywane w ten sposób, nie rozumieją prawidłowego rozwoju dzieci. Zwykle potem sami wychowują swoje pociechy w podobny, krzywdzący sposób, którego doświadczyli w dzieciństwie.


 Amy K. Nuttall zajmująca się Naukami o Rodzinie na USM twierdzi, że: "jeśli w dzieciństwie rodzice oczekiwali od ciebie nadmiernego wsparcia i pomocy, nie dając szansy do rozwijania samego siebie, mogło to spowodować błędne postrzeganie istoty dzieciństwa, oraz tego, czego powinniśmy od dzieci wymagać. Takie osoby zapewne będą posiadały mniejszą wiedzę co rozwoju i ograniczeń rozwojowych dzieci a także potrzeb niemowląt. Jeśli matki nie rozumieją potrzeb dzieci, nie są w stanie właściwie na nie odpowiadać."

Dzieciom stawia się wysokie wymagania, oczekuje od nich dorosłości i "urodzicielnia" na zasadzie rutynowego oddawania pod opiekę i dyscyplinowania rodzeństwa, jak również zajmowania się domem. Zarzuca się je wieloma obowiązkami i jeszcze oczekuje wsparcia emocjonalnego rodziców.

W trakcie badań, wśród 374 ciężarnych kobiet z rodzin o niskich dochodach, z czterech miast Stanów Zjednoczonych przeprowadzono ankietę dotyczącą ich dzieciństwa i tego w jaki sposób były wychowywane. Po porodzie, każda z kobiet była kilkakrotnie w ciągu 18. miesięcy poddawana szczegółowej obserwacji. Matki, od których w dzieciństwie wymagano zbyt wiele były mniej skłonne do okazywania niemowlętom ciepła i właściwego odczytywania ich potrzeb, oraz same oczekiwały od dzieci zachowań i samodzielności ponad ich wiek.

Wcześniejsze badania Amy K. Nuttall, pokazywały również, że dzieci takich matek dużo częściej wykazywały rozmaite problemy wychowawcze. Oba te badania mogą przyczynić się w takim razie do rozwoju i poprawy programów edukacyjnych dla przyszłych i obecnych rodziców. Ponadto Nuttall zaznacza, że najlepszym miejscem do rozmawiania o rozwoju niemowląt i dzieci są szkoły rodzenia. Kobiety są bardziej skłonne do uczestniczenia w takich zajęciach niż w innych tego typu już po narodzinach. Według Nuttal "Szkoły rodzenia mogą być szczególnie ważne  do przekazywania wiedzy o rozwoju dzieci oraz właściwych oczekiwań co do ich możliwości jeszcze zanim kobieta urodzi dziecko i sama zajmie się rodzicielstwem."

Jak ja to widzę?
Może starsze pokolenia nie zawsze miały rację i niekoniecznie musimy wzorować się na tym co zabraliśmy z domu? Rozumiem, że czytanie wszystkich dostępnych na rynku podręczników dotyczących wychowania dzieci może nie tyle znużyć co nawet przyprawić o zawrót głowy ze względu na kompletne sprzeczności, na które możemy w nich trafić, lecz może warto sięgnąć chociaż po publikacje naukowe traktujące o rozwoju dzieci?

Osobiście jestem zadowolona też z naszej szkoły rodzenia (i wspominałam już o tym chyba setki razy). Mieliśmy na niej bardzo wiele zajęć poświęconych rozwojowi dzieci i cieszę się z ilości zebranych przeze mnie wtedy notatek. I pozwolę sobie znów wrócić w tym miejscu do psów.

Gdy zaczęłam prowadzić zajęcia psiego przedszkola, widziałam jak wiele one dają i jak dużo mam do przekazania ludziom, którzy do nas przychodzili. I nie chodziło o zrobienie z tych szczeniaków mistrzów świata w posłuszeństwie. Chodziło o przekazanie kilku podstawowych informacji o psach (wbrew pozorom nie tak oczywistych), sposobach uczenia ich nowych rzeczy oraz podzieleniu się poradami co do tego jak radzić sobie w kłopotliwych sytuacjach. Czułam, że gdyby każdy kto zabiera do domu nowego psa zdecydował się uczestniczyć w takich zajęciach i poznać te absolutne podstawy to bylibyśmy w stanie zapobiec wielu przykrym sytuacjom i ułatwić sobie życie z naszymi "najlepszymi przyjaciółmi".

Dlatego też, gdy zaszłam w ciążę, sama nie wahałam się przed sięgnięciem po fachowe porady osób, które zajmują się dziećmi i ich rozwojem na co dzień i nie żałuję. Jak przypuszczałam, dowiedziałam się rzeczy, o których wcześniej nawet nie myślałam i niezwykle ułatwiły nam one początek nowego życia z małym człowiekiem. I nie chodzi o to aby kompletnie wyprzeć się tego co wynieśliśmy z domu lecz, o to aby nie rezygnować ze zdobywania nowej wiedzy. Być może zawczasu uda nam się w ten sposób zapobiec wielu problemom i dać naszym pociechom jeszcze lepszy start!

No i najważniejsze. Pozwólmy dzieciom być dziećmi! :)

Artykuł w wolnym tłumaczeniu ze strony: http://www.eurekalert.org/pub_releases/2015-09/msu-kat092915.php

5 komentarzy:

  1. Ostatnie zdanie - otóż to! http://virgo1982.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy początek notki - szczerze mówiąc nie spodziewałam się innych wyników tych badań. Najbardziej kształtuje nas dzieciństwo, bo fundamenty ciężko zmienić, można jedynie coś dobudować... Bardzo bym chciała, podobnie jak Ty, aby rodzice poczytali coś, cokolwiek, przed narodzinami swojego dziecka. Jeśli nie książki o wychowaniu (a trzeba się niektórych wystrzegać, bo są tytuły zachęcajace do tresury, a nawet bicia dzieci), ale choćby jakiś artykuł o podstawach - biologia i psychologa, jak rozwija się taki maluszek i czego potrzebuje... Może wtedy łatwiej będzie im zrozumieć niektóre zachowania, nie zwalając ich na "bycie niegrzecznym", a dostrzegając istotne rzeczy jak np. lęk separacyjny czy kryzys rozwojowy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Nawet nie chodzi o szukanie odpowiednich metod wychowawczych w książkach lecz przynajmniej o to by dowiedzieć się jak w ogóle przebiega rozwój takiego dziecka i jak można go wspomóc.

      Usuń
  3. Tak, to prawda o czym piszesz. Każdy rodzic powinien być świadomy, zasięgnąć wiedzy fachowej o rozwoju dziecka, moim zdaniem to dużo ułatwia w życiu przy podstawowych niewielkich nawet czynnościach przy dziecku, na każdym etapie życia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tymi Matkami to prawda. Ja mam nadzieję, że choć zapewne w dzieciństwie nie byłam rozpieszczana (4 dziecko na gospodarce, gdzie Mama była wiecznie zarobiona) to mam nadzieję, że mojemu dziecku właśnie daję wszystko to czego mi brakowało, bo pamiętam wiele właśnie trudnych chwil z dzieciństwa i zawsze sobie obiecałam, że u mnie będzie inaczej. Do tego jednak trzeba dojrzeć, bo zwykle gdy się tematu dobrze nie przemyśli, to wówczas właśnie wpada się w schemat opisany w badaniach, które podałaś.
    Ważne jest też by od pierwszych dni życia dziecka dawać mu wiele uczucia i miłości i od pierwszych dni pokazywać co dobre, a co złe. Wbrew pozorom ta nauka nie pójdzie w las. Maluszki są bardzo pojętne i chętne do kształtowania.

    OdpowiedzUsuń