poniedziałek, 19 października 2015

Po co i dlaczego? Kolczyki u niemowlaków.

Idę sobie spokojnie przez centrum handlowe, park lub po prostu ulicą przez miasto, zajęta jestem swoimi sprawami i bezwiednie tylko przeskakuję wzrokiem po mijanych ludziach. Nagle jednak coś drobnego i błyszczącego wpada mi w oko. A mnie od razu zaczyna burzyć się krew w żyłach i święty spokój ucieka gdzieś daleko, daleko. Bo czy ktoś jest mi w stanie odpowiedzieć na jedno bardzo proste pytanie: Po co przekłuwa się uszy małym dziewczynkom?



Osobiście nie widzę żadnej innej odpowiedzi jak: Bo podoba się to ich mamom. Bo kto inny może o tym zadecydować? A ja po prostu nie rozumiem, po co? Czemu zadaje się taki bezsensowny ból niemowlętom czy małym dzieciom?

Bo nie będą pamiętać bólu? Co z tego? Nie będą pamiętać niczego co wydarzyło się we wczesnym dzieciństwie, co nie znaczy, że nie ma to na nie żadnego wpływu. Nie twierdzę, że przekłucie uszu może wywołać trwałą traumę w życiu dziecka lecz nie uważam, żeby był to argument do jakiegokolwiek krzywdzenia dzieci. Osobiście znam dziewczyny, które wcale dziećmi nie były i zdarzyło im się przy przekłuwaniu uszu zemdleć lub zasłabnąć. Lecz one przynajmniej wiedziały po co to się dzieje i był to ich własny wybór.

Bo i tak pewnie będą chciały przekłuć sobie kiedyś uszy? Pewnie, ale nie na pewno. Rozejrzyjcie się po znajomych. Nie znacie żadnej dziewczyny/kobiety, która nie ma przekłutych uszu bo nigdy nie chciała ich przekłuwać? Ja znam ich całkiem sporo. Czemu dzieciom zabiera się prawo decydowania o ingerencjach na ich własne ciało?

Bo to taka drobnostka? Możemy też założyć, że będą chciały przekłuć pępek, nos czy język. To też drobnostka, a nawet nie będzie tak widoczna jak dziurka w uchu. Z tym językiem to nawet wygodne by było, bo małe dziecko to tylko na mleku. Nie będzie się musiało w późniejszym wieku męczyć te kilka dni/tygodni z papkami, żeby się dobrze goiło.

Nie wyobrażam sobie zabrać swoje dziecko, nieświadome nawet do końca tego co dzieje się dookoła niego, na przekłucie uszu, tylko dlatego, że tak mi się będzie bardziej podobać. Nie wyobrażam sobie, tylko z poczucia własnej estetyki, zadawać mu ból. Nie mogę patrzeć na to jak płacze na szczepieniach, lecz wiem przynajmniej, że to dla jego dobra. A kolczyki w uszach? Nie wiem jakie to dobro, lecz wiem jak paskudnie mogą się takie rany goić. I wyobrażam sobie, że u dziecka, które większość czasu spędza tarzając się po podłodze, czy bawiąc w piasku, o takie zakażenie może nie być trudno. Nie wspominając już o tym, że nawet małe kolczyki mogą haczyć się o ubrania czy cokolwiek innego. To również mało przyjemne doświadczenie.

Wiem, że nie mogę się wtrącać w wychowanie innych dzieci i nawet nie mam zamiaru tego robić. Niech mamy kłują swoje dzieci jeśli tego chcą. Tylko czy ktoś może mi powiedzieć, co to ma w ogóle na celu?

I oczywiście trochę nauki z mojej strony:
Przekłuwanie uszu we wczesnym wieku może prowadzić do alergii na nikiel (zawierają go praktycznie wszystkie kolczyki, również te, służące do przekłuwania uszu). A nikiel znajduje się w wielu przedmiotach codziennego użytku jak biżuteria, metalowe części garderoby, aparaty ortodontyczne, protezy zębów a także w garnkach, niektórych produktach spożywczych czy wodzie.*

*Wg. badań przeprowadzonych przez pracowników Uniwersytetu Jagielońskiego.

11 komentarzy:

  1. Ja również nie widzę sensu w okaleczaniu małych dziewczynek (czasami też i chłopców, co już w ogóle jest niezrozumiałe). Moja chrześniaczka miała przekłuwane uszy w swoje 4. urodziny. Sama tego chciała. I nawet jeśli wtedy trochę pochlipała (bardziej ze strachu przed nieznanym niż z bólu) to do teraz wspomina, że była u kosmetyczki, że dostała wtedy misia (który otrzymał oczywiście imię Kolczyk) i że sama mogła wybrać, która błyskotka jej się najbardziej podoba. Było to dla niej ogromne przeżycie i po całej sprawie chodziła i chwaliła się całemu światu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie to również jedynie kaprys mamusiek =/ Kompletnie nie widzę sensu przekłuwania uszom dziewczynkom w okresie niemowlęcym, czy wczesnodziecięcym. Ja nie pamiętam czy chciałam czy nie, ale uszy miałam przekłuwane jak miałam 3,5 roku (nawet chwyciłam za album aby sprawdzić) i pamiętam to wydarzenie, jako jedno z niewielu z tamtego okresu, więc musiało być na tyle silnym bodźcem, że tak utrwaliło mi się w pamięci. Nie twierdzę, że mam traumę, ale po prostu to pamiętam. Swojej Córce nie będę przekłuwała uszków, chyba że później na jej wyraźne życzenie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten kaprys to tylko i wyłącznie wymysł mamy - bo raczej dziecko paro miesięczne nie powie, że chce mieć kolczyki. Hmm nie jestem jakoś tak strasznie temu przeciwna, tak na prawdę ani za ani przeciw, bardziej podchodzę do tego neutralnie. Chociaż każda matka powinna patrzeć nie na wygląd - a na zdrowie swojego dziecka. To jest indywidualne podejście. Ja póki co będę miała syna i nie mam tego problemu, chociaż przyznam, że kolczyki zrobiłabym dopiero w wieku szkolnym, uważam, że to odpowiedni czas na upiększanie dziecka, ale wcześniej ? po co ?
    Pozdrawiam
    matkapolka89

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja miałam uszy przekłute w wieku 3 lat. Całe życie nosze kolczyki, bo lubię. Nigdy mi w niczym nie przeszkadzały i cieszę się, że moja mama podjęła wtedy taką decyzję. Teraz moja kuzynka przekuła uszy swojej rocznej córci i również wygląda uroczo. Myślę, że malutkie, srebrne kropeczki na uszach to nic złego. Gorzej jednak, jeśli matki nakładają dzieci ogromniaste kolczyki, które deformuja uszy... albo chociaż tak jak ostatnio ( a propo upiększania) celebrytki zakładają córkom kilkuletnim wysokie szpilki...
    Mimo iż mamy odmienne zdanie na ten temat, to jednak wpis ciekawy i z przyjemnością go przeczytałam. Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za wizytę u mnie na konwenansach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy ja byłam malutka nie było mody na przebijanie uszu. Sama podjęłam tą decyzję bodajże w przedszkolu czy też wczesnej podstawówce. Moja mama była za, Tata niechętny. Ale dwie baby - cóż przegrał :) Ja też raczej nie będę przekłuwać Małej uszu :) Niech sama podejmie decyzję. Tak samo jak tatuaże :) A przyznam, że sama jeden mam. Ale zrobiłam go już jako dorosła osoba :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje uszy zostały przelkute po pierwszej komunii świętej czyli w wieku ok. 8/9 lat i mam uczulenie na nikiel. Decyzję podjęłam ja za zgodą rodziców bo bardzo tego chciałam, zabieg wykonano pistoletem to nic nie boli (naprawde) a jedynie strasZny hałas, pamiętam ropienie i pielęgnację. Ale nie żałuję - dziś mam przebite 4 dziurki w uszach i kolczyk w pepku - wcześniej jeszcze w nosie. Myślę ze nie ma potrzeby przebijać dziewczynka uszu - ale decyzja ta powinna pozostaw w kwesti rodziców, niezależnie od wieku dziecka

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio kuzynka pytała mnie, czemu nie przekułam Oli uszu... stwierdziłam, że nie mam takiej potrzeby :) W sumie to nawet nie zastanawiałam się nad tym, mimo że w naszej rodzinie dziewczynkom dość szybko przekuwano uszka.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  9. W niektorych kregach, to kwestia kulturowa. Np. zeby odroznic chlopcow od dziewczynek, albo jak u Romow, gdzie wszystkie kobiety maja przeklute uszy. Nie bronie, bo mi tez sie to nie podoba, tylko dodaje dodatkowy aspekt. Ja przeklulam, jak mialam 7 lat i sama tego chcialam, a nawet w tym wieku jest to tak mgliste wspomnienie, ze argument o nie pamietaniu bolu jest zupelnie nietrafiony. Btw. istnieja specjalne kolczyki dla niemowlat, ktore o nic sie nie zahaczaja. No i sa tez kolczyki nie uczulajace np. te z tytanu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Argumentu kulturowego nie bralam pod uwage. Tylko uwazam, ze powinna to byc decyzja dziecka a nie rodzica. Ostatnio trafilam na filmik 2-letniego chlopca, ktoremu mama postanowila zrobic tatuaz. Koszmar.

      Usuń
  10. Mnie też to irytuje. Wszystkie moje małe kuzynki kolczyki nosza od pół roku!! Ja mojej Małej ma pewno w kolczyki przed komunią nie zaopatrzę, o nie!!!
    Chyba że sama przyjdzie z pomysłem z przedszkola " Mamusiu chcę kolczyki!" :)

    OdpowiedzUsuń