sobota, 10 października 2015

Ta melodia

Słyszysz ją w radiu i zaczynasz się do siebie uśmiechać. To Wasza piosenka. Wasza bo słuchaliście ją na weselu, bo towarzyszyła wam podczas cudownych wakacji, bo macie z nią masę miłych wspomnień lub po prostu oboje bardzo ją lubicie. Niezależnie od tego skąd się wzięła, jest tą jedną jedyną Waszą piosenką i zostanie nią już pewnie na zawsze. A Wy będziecie się już zawsze lekko do siebie uśmiechać, za każdym razem gdy przypadkiem gdzieś ją usłyszycie, przypominając sobie miłe chwile razem spędzone.



Wyobraźcie sobie ich dwoje. Powiedzmy, jak w filmie, gdzie od samego początku przeplata się za nimi konkretny motyw muzyczny. Ich melodia, ładnie wkomponowana w historię ich miłości. W międzyczasie oczywiście dzieją się z ich związkiem różne rzeczy. Wzloty, upadki, rozstania, powroty - sami dopowiedzcie sobie co jeszcze chcielibyście zobaczyć w takim filmie. Wszystko kończy się oczywiście happy endem, a ostatnia scena to jedynie kadr na małą dziecięcą łapkę i grającą w tle pozytywkę, z tą ich właśnie melodią, która towarzyszyła im przez cały czas.

Powiedzmy sobie jednak szczerze - jest to jedynie ładny zabieg filmowy. Jaka jest szansa, że akurat ta konkretna, Wasza melodia znajdzie się na jakiejkolwiek pozytywce i akurat jakimś cudem trafi w wasze ręce? Widząc taką scenę w na pewno uznałabym to za śliczne zakończenie filmu, lecz popatrzyłabym na to oczywiście z dużym przymrużeniem oka.

Tymczasem, gdy przechodziliśmy ostatnio przez pasaż handlowy koło naszego domu, zatrzymałam się z ciekawości przy stoisku, które raz na jakiś czas się tam pojawia. Sprzedawane są na nim drewniane zabawki dla dzieci - kolejki, puzzle, klocki, lalki, kukiełki... czego tylko dusza zapragnie. Uwielbiam drewniane zabawki dla dzieci, lecz Miki jest jeszcze za mały, żeby czymkolwiek się bawić, a nie chcę na zapas zagracać mieszkania. Więc, choć niezwykle podobają mi się one podobają, do tej pory powstrzymywałam się przed kupnem czegokolwiek. W końcu jednak uległam pokusie i poprosiłam M. żebyśmy zatrzymali się tylko na chwilę, żeby rzucić okiem na pozytywki. Tego to przecież i małe niemowlę może posłuchać.
Nakręciłam jedną i zamarłam nie mogąc uwierzyć w to co słyszę.
- To jest to - powiedziałam. - To jest ta melodia!
M. nie od razu załapał. W końcu dźwięk z pozytywki to co innego niż melodia wygrywana na jakimkolwiek instrumencie. Po chwili jednak oboje szeroko się do siebie uśmiechnęliśmy i zaczęliśmy śmiać nie mogąc w to uwierzyć. Nasza melodia, kompletnie przez przypadek znaleziona na prostej pozytywce z przypadkowego straganu. Nasza melodia, która teraz będzie także melodią z dzieciństwa małego Kopernika.
Czy takie rzeczy nie zdarzają się tylko w filmach? :)

video

Tutaj możecie odsłuchać całą melodię. Jest naprawdę piękna. :)

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. W wersji Hatsune Miku...

      Usuń
    2. MAM!!!
      https://www.youtube.com/watch?v=vUAV9lCZoaw

      Usuń
    3. Ale ta piękniejsza :)
      https://www.youtube.com/watch?v=229K5n_PRJA

      Usuń
  2. Ale życie potrafi nas czasem zaskoczyć :) I jak czasem potrafi nas coś gdzieś zagonić by odkryć coś tak magicznego :) Fajna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń