środa, 14 października 2015

Wpływ nowych technologii na dzieci

Po ostatnim, dość subiektywnym wpisie dotyczącym szkodliwości technologii (Jak technologia niszczy dzieci), postanowiłam przyjrzeć się sprawie bardziej obiektywnie. Chciała bym przedstawić problem od strony naukowej i jasno i wyraźnie nakreślić, jaki (zgodnie z najnowszymi badaniami) technologia może mieć wpływ na dzieci i co możemy zrobić, aby ustrzec je przed jej ewentualnym szkodliwym działaniem. 



Nowe technologie i to jak mogą wpłynąć na rozwój naszych dzieci często przeraża nas równie bardzo, jak dawniej naszych rodziców przerażały radio czy telewizja (kiedyś uważano, radio za zgubne dla dzieci, gdyż gotowe były one nawet rezygnować z posiłków i skupiały się jedynie na odbiorze tego co akurat było na antenie, filmy miały zmieniać widzów w brutalnych przestępców seksualnych, telewizja była postrzegana jako psychiczne pustkowie a gry wideo oczywiście zamieniały graczy w brutalnych zabójców). A że obawy te często mają bardzo solidne uzasadnienie również nie jest tajemnicą. Tylko jak naprawdę kontakt dzieci z technologią może wpłynąć na dopiero rozwijający się, dziecięcy mózg?

Do prawidłowego rozwoju dziecka niezbędne są cztery podstawowe czynniki - ruch, dotyk, kontakt z człowiekiem i kontakt z naturą. Małe dziecko potrzebuje dziennie od 3 do 4 godzin aktywnej, żywej i energicznej zabawy do prawidłowego rozwoju i odpowiedniej stymulacji zmysłu równowagi, zmysłu kinestetycznego (orientacji ułożenia części własnego ciała) i zmysłu dotyku. Tymczasem w naszych czasach, za sprawą wszechobecnych ekranów zmysły słuchu i wzroku bywają często „przeładowane” docierającymi do nich bodźcami, gdy pozostałe nie są wystarczająco stymulowane. Brak równowagi między poszczególnymi zmysłami, brak balansu w dziecięcym dzienniku aktywności, może bardzo negatywnie wpłynąć na dopiero kształtujący się mózg i ciało.

Rodzimy się z około 2 500 synaps na każdy neuron w naszym mózgu. Do ukończenia 3 lat ich liczba zwiększa się do ok. 15 000 i od tego momentu ich liczba spada. W tym czasie powinniśmy jak najbardziej ograniczać dzieciom dostęp do technologii.

W 2001 roku, Amerykańska Akademia Pediatryczna wydała oświadczenie zalecające, aby dzieci do ukończenia drugiego roku życia w ogóle nie korzystały z technologii. Tymczasem wiele dzieci posiada telewizory w swoich sypialniach, a w ponad 50% domów telewizor gra non-stop. Sprawia to, że dzieci od najmłodszych lat są notorycznie wystawione na działanie technologii. I nie ma tu znaczenia, czy w telewizji zamiast bajki leci program dla dorosłych. Dla dziecięcego mózgu dalej jest to szybko zmieniający się, płaski obraz, który potrafi dosłownie hipnotyzować małe dzieci.

Rozwijające się systemy zmysłowy, ruchowy i społeczny nie są ewolucyjnie przystosowane do biernego korzystania z współczesnej, chaotycznej technologii. Nadmierna ekspozycja na nią może prowadzić do wielu fizycznych i psychicznych zaburzeń jak ADHD, otyłość, cukrzyca, autyzm (sic!), zaburzenia mowy czy trudności w nauce. Ponadto małe dzieci, wystawiane na przemoc w telewizji i grach wideo, mogą być narażone na podwyższony poziom adrenaliny i stres, gdyż często nie są zdolne rozróżnić, czy to co widzą na ekranie jest prawdziwe czy nie. Dziecko, u którego dopiero kształtuje się pojęcie własnej tożsamości może nawet nie być zdolne rozróżnić, czy samo jest postacią oglądaną na ekranie czy nadal tylko małym dzieckiem.

Gdy posadzimy dziecko w pokoju ze smartphonem, wybierze ono właśnie jego, zamiast innych zabawek. Często wybierze go ono nawet zamiast własnej mamy.”

Dodatkowo nawet proste zabawki elektroniczne, tworzone z myślą o dzieciach, mogą mieć na nie negatywny wpływ. Powtarzające się melodie, często spotykane w niektórych zabawkach, uruchamiają ośrodki znajdujące się w prawej półkuli mózgu, odpowiadające za odbieranie dźwięków niewerbalnych. Tymczasem za odbiór przekazów językowych (mowę) odpowiada lewa półkula. Melodyjki z zabawek dźwiękowych, puszczane non-stop mogą, blokować odbiór mowy i spowalniać naukę mówienia u dziecka. Dziecko słyszy rozmowę dorosłych ale nie przetwarza jej w wyższych strukturach układu nerwowego. Mózg uczy się ignorować język. Dziecko, które przebywa w pomieszczeniu, w którym gra TV, gra muzyka lub elektroniczna zabawka, odbiera mowę jako dźwięk, ale jej nie przetwarza.

Co piąty rodzic kupujący tablet, kupuje go dziecku a aż 47% rodziców kupuje go z myślą o dziecku.”

Jednakże wpływ technologii na dzieci może być równie szkodliwy co pożyteczny. To czy technologia będzie pomagała czy szkodziła w rozwoju myślenia u dzieci zależy od tego jakich technologii i jak często będziemy używać. Zamiast nakładać rygorystyczne ograniczenia na dzieci, lepiej upewnić się, że ich doświadczenia z technologią są dzielone z rodzicami.

Badania pokazują, że granie w gry multimedialne rozwija inteligencję wizualno - przestrzenną, zwiększa zdolność skupiania się, poprawia czas reakcji i zdolność do wyłapywania szczegółów. Gry, nie robią dzieci głupszymi od rówieśników, a po prostu innymi – rozwijając inne zdolności.

Jeśli jesteś przy dziecku, aby je prowadzić, współczesne, interaktywne urządzenia mogą być świetnym sposobem na naukę i zacieśnianie więzów.”

Powszechne korzystanie z wyszukiwarek internetowych sprawia, że dzieci gorzej radzą sobie z zapamiętywaniem różnych rzeczy, lecz dużo lepiej orientują się, gdzie można pożądanych informacji szukać. W naszych czasach, gdy codziennie trafiają do nas dziesiątki rozmaitych, nowych informacji, zdolność ta jest dużo bardziej praktyczna i użyteczna. Gdy zaczynamy odciążać nasz mózg, nie składując w nim mnóstwa zapamiętywanych informacji, pozwalamy mu lepiej skupić się na innych ważnych procesach, takich jak rozwiązywanie problemów, myślenie krytyczne czy kontemplacja.

Natomiast w innym ciekawym badaniu wykazano, jak różny wpływ na dzieci mogą mieć zupełnie inne technologie. Badane dzieci podzielono na dwie grupy i uczono ich nowych słów. Jedna grupa oglądała jedynie nagranie wideo, gdy druga grupa uczyła się za pomocą interaktywnej aplikacji i ekranu dotykowego. Dzieci bawiące się aplikacją wypadły w teście dużo lepiej niż ich „telewizyjni” rówieśnicy. Pokazuje to, że przynajmniej w porównaniu do telewizji, nowe technologie mogą mieć także pozytywny, edukacyjny wpływ na dzieci.

Oczywiście gdy mówimy o negatywnych skutkach korzystania przez dzieci w nowych technologii, to zazwyczaj mówimy o skrajnych przypadkach. Oczywistym jest, że dla wielu ludzi, całkowite odcięcie się od technologii na czas rozwoju małych dzieci jest prawie niemożliwe, lecz ważne jest abyśmy zdawali sobie sprawę z tego, jak może ono na nie wpływać. Jeśli dbamy o prawidłowy rozwój dziecka we wszystkich pozostałych aspektach, to sporadyczny kontakt z technologią, nawet u bardzo małego dziecka, nie powinien wyrządzić szkody.

Ponadto tym rodzicom, którzy nie orientują się w świecie gier komputerowych a ich dziecko chce spędzać przy nich czas, lub jeśli ktoś boi się tego momentu, gdy dziecko zacznie się o gry komputerowe dopominać, polecam blog http://zgranarodzina.edu.pl/. Znajdują się tam artykuły na temat społeczności gier komputerowych, wpływu gier na dzieci oraz jak radzić sobie z problematycznymi, małymi graczami.

Co o tym myślę:
Nie zmieniam zdania co do tego, że to rodzice a nie technologia psują dzieci. To my decydujemy o tym kiedy, ile i z czego korzysta nasze dziecko. To my powinniśmy pilnować aby jak najbardziej ograniczać kontakt dzieci z technologią w najmłodszych latach a potem nauczyć ich mądrego z niej korzystania. A gdy już nauczymy się z niej rozsądnie korzystać, to przekonamy się, jak bardzo za jej pomocą, świat stoi przed nimi otworem i jak wiele tego świata, możemy dzięki temu pokazać naszym dzieciom.


Źródła:





6 komentarzy:

  1. Mam podobne zdanie. To rodzic decyduje, czego nauczy dziecko. U nas bajki występują jedynie z rana, kiedy potrzebuję chwil paru, by otworzyć oczy, a telefon, jako "zapychacz" czasu w sytuacjach ekstremalnych. Choć powoli zauważam, że moje dziecko ma gdzieś technologię i bajki lecą w tle, a ono bawi się wszystkim innym. Przyciągają go po prostu dźwięki. Ostatnio zamówiłam CzuCzu Poznaję koło, które jest świetnym spędzaniem czasu z dzieckiem i już nie mogę się doczekać, jak zareaguje Kuba. Zbliża się zima, więc warto pomyśleć o tym co będziemy robić z dzieckiem, by nie utknęło właśnie przed tv, czy tabletem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na jedną z zabawek CzuCzu (Zgadywanki obrazkowe z pytaniami odpowiedziami) poświęcamy codziennie przynajmniej pół godziny, na czytanie książeczek, kolejne pół godziny, ale tablet czy smartfon też tyle czasu na zabiera.Mam nadzieję, że mimo wszystko dawkuję wszystko w miarę rozsądnie, choć po przeczytaniu Twojego wpisu F. zaczynam się zastanawiać czy dobrze robię.

      Usuń
  2. I tutaj oczywiście zgadzam się z Tobą w 100% winni są rodzice i od rodziców powinno się zacząć pouczanie, to ja rozgraniczam czas, pozwalam i zabraniam, to tak samo jak z zamknięciem szkolnych sklepików, żeby dzieci nie jadły słodkiego ? jak dziecko zechce to i tak pójdzie i sobie kupi w pobliskich sklepach, bo dzisiaj 99% dzieci otrzymuje pieniążki od rodziców, więc nie można tego zabronić, powinno zacząć od rodziców, bo jeżeli dziecko w domu jest uczone prawidłowego odżywiania, to będzie robiło to dobrze i nie będzie się opychało chipsami czy pączkami, zresztą kiedyś dzieci zajadały się porannymi pączkami i jakoś funkcjonowały, tylko kiedy w-f był w-f a nie tak jak dzisiaj cyrkiem, dzisiaj właśnie powinni większą uwagę zwracać na zanikający sport i ogólne poruszanie się wśród dzieci - zacznijmy od domów, a rodzicom się po prostu nie chce. Takie życie.
    Komputery, tablety, telefony, kiedyś tego nie było - a my żyliśmy w pełni szczęśliwy wychowując się na podwórko i grając w gumę, dzisiaj dzieci rozmawiają o grach i co zrobić żeby przejść jak największy lewel. Zapychacze czasu, mordercy umysłów - niestety, jak mama z tatą pozwalają tak dziecko z tego korzysta.
    A mnie zastanawia jedna rzecz i nurtuje bo przecież nie pozwolimy naszym dzieciom być gorszym i tak samo chciałabym, aby wśród rówieśników się nie wyróżniało, że np. nie ma telefony czy komputera... kurcze co to to nie, ale chciałabym, aby moje dziecko znało granice i znało wartość tych wszystkich rzeczy, ale to wszystko o czym pisze zależy ode mnie, albo będę mądrym rodzicem, albo nie będę miała czasu - a moje dziecko wolną rękę, na szczęście mam trochę czasu, by zmobilizować się do działania :) i nie przymykania oczu na swoje wymarzone dzieciątko. Rozpieszczania nie popieram, dziecko musi znać granice i znać wartości :) i tego będę się trzymała.
    Pozdrawiam ciepło :)
    matkapolka89.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny merytorycznie wpis! To powinien przeczytać każdy rodzic - mam nadzieję, że dotrze on do szerszego grona czytelników :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. To bardzo zadziwiające, jak małe dzieci też szybko lgną do technologii, do komputerów i telefonów i błyskawicznie uczą się ich obsługiwać. Ja nie dowierzam po prostu!

    OdpowiedzUsuń
  5. super wpis. warto też zwrócić uwagę na to że bajka bajce nie równa. kiedyś bajki np. reksio były w miare statyczne. teraz obraz tak szybko się zmienia, że dziecko nienadąża z przetwarzaniem a system nerwowy jest przeciążony.

    OdpowiedzUsuń