czwartek, 3 grudnia 2015

Języków ci u nas dostatek

W 1922 roku, filozof Ludwig Wittgenstein powiedział "Zakres mojego języka to zakres mojego świata." Ucząc się nowych języków uczymy się szerzej patrzeć na świat.

Szacuje się, że większość światowej populacji jest dwujęzyczna lub wielojęzyczna. I pod tym względem akurat Europa zdaje się być daleko w tyle. Z wyjątkiem kilku zaledwie europejskich krajów, w większości z nich pojawia się znany nam schemat - we Francji mówi się po francusku, w Niemczech po niemiecku, w Polsce po polsku, itp. Wielu Europejczyków nie zna biegle żadnego języka oprócz swojego rodzinnego. Z drugiej strony za to, uznaje się, że przeciętny Afrykanin posługuje się co najmniej trzema językami (co najmniej!). A dziś skupię się na dwujęzyczności wśród dzieci i na tym, jaki ma na nie ona wpływ.




Na początku XX wieku, wielojęzyczność postrzegano jako swojego rodzaju wadę, która w jakiś sposób uszkadza ludzki mózg. Bez wątpienia nie jest to prawda, a wręcz przeciwnie, według wielu badań wielojęzyczność zdecydowanie poprawia pracę mózgu.

Pomijając fakt iż wielojęzyczność w obecnych czasach niewyobrażalnie ułatwia nam życie, to według wielu badaczy, pomaga nam również usprawnić wiele procesów myślowych. Wielojęzyczność pomaga między innymi ignorować rozproszenia i skupiać się na konkretnym zadaniu. Pomaga płynnie przechodzić do różnych zadań zachowując w pamięci to co robiliśmy wcześniej. Wspomaga planowanie, myślenie abstrakcyjne i oczywiście zdolności poznawcze. Dwujęzyczne dzieci szybciej uczą się innych języków i nowych słów. Zdecydowanie lepiej reagują też na wszelkie nowe dźwięki.

W artykule opublikowanym przez Nature Communications, badacze z uniwersytetu McGill i Instytutu Neurologii w Montrealu dowodzą, że nawet krótka ekspozycja w młodym wieku na dany język wpływa na to jak mózg przetwarza dźwięki drugiego języka w późniejszym życiu

Badanej grupie dzieci, w wieku 10-17 lat, o różnym podłożu językowym, zlecono wykonanie zadania zawierającego pseudo-francuskie słowa (jak vapagne chansette). Jedna grupa była urodzona w jednojęzycznych, francuskich rodzinach. Druga grupa składała się z dzieci adoptowanych z Chin do francuskojęzycznych rodzin, przed ukończeniem trzeciego roku życia i od tej pory mówiła tylko po francusku. Trzecia grupa to dzieci od urodzenia posługujące się zarówno chińskim jak i francuskim językiem. Podczas testu dzieci były na bieżąco badane za pomocą rezonansu magnetycznego, aby zobaczyć, które obszary mózgu są aktywowane. 

Jakkolwiek wszystkie dzieci przeszły test pozytywnie to podczas jego wykonywania, w grupach odnotowano aktywność innych obszarów mózgu. Wśród dzieci jedynie francuskojęzycznych, które nie miały kontaktu z językiem chińskim, odnotowano jedynie aktywność tej części mózgu, która odpowiada za przetwarzanie języka. Jednak wśród pozostałych dwóch grup zarejestrowano aktywność jeszcze jednego, dodatkowego obszaru mózgu. 

Wśród dzieci adoptowanych z Chin, nie mówiących jednak po chińsku, aktywowały się dokładnie te same obszary mózgu co u dzieci dwujęzycznych. 
Jak wynika z badań: "W pierwszym roku życia, podczas pierwszego kroku w rozwój języka, mózg niemowlęcia jest mocno skupiony na zbieraniu i przechowywaniu dźwięków języka, który słyszy dookoła."

Z innych badań, przeprowadzonych prze Ellen Bialystok i Michelle Martin-Rhee wynika, że wielojęzyczność pomaga także w rozwiązywaniu niektórych zagadek logicznych. Wśród przedszkolaków wielo i jednojęzycznych, przeprowadzono prosty eksperyment. Miały za zadanie segregować w programie komputerowym dwukolorowe figury geometryczne. Dopóki trzeba było segregować je podłóg kolorów - zadanie było równie proste dla obu grup. Gdy jednak poproszono dzieci o posegregowanie ich według kształtów, zadanie było zdecydowanie szybciej rozwiązane przez dzieci dwujęzyczne.

Uczenie dzieci nowych języków może przyjąć dwie formy:

- Uczenie dziecka od urodzenia bądź wprowadzenie nowego języka przed ukończeniem trzeciego roku życia.

- Uczenie nowego języka gdy dziecko opanowało już pierwszy język.

I choć, pierwsza forma uczenia dziecko drugiego języka jest zdecydowanie prostsza i łatwiej przyswajalna, to każdy krok do wprowadzenie dziecku nowego języka to inwestycja w jego przyszłe życie.

Nie jest prawdą, że dzieci dwujęzyczne mają mniejszy zakres słownictwa (w obu językach będzie miało opanowane dokładnie tyle samo słów co dziecko jednojęzyczne w jednym), a uczenie dziecka dwóch języków od urodzenia spowoduje opóźnienie rozwoju mowy.
Dziecko dwujęzyczne może zacząć mówić nieco później niż dziecko jednojęzyczne lecz nadal powinno się to mieścić w przedziale wiekowym, w którym dzieci naturalnie zaczynają mówić (między 8-15 miesiącem).

Nie jest prawdą, że dzieci dwujęzyczne, które zaczynają mieszać języki, nie radzą sobie ze swoją dwujęzycznością.
U osób dwujęzycznych naturalnie występuje tzw. code mixing, czyli właśnie mieszanie języków. Mogą się wtedy pojawiać zdania typu "big kuku" (gdy dziecko się skaleczy), czy "chciałbym zjeść apple" (gdy jest głodne). Nie jest to powód do obaw i nie jest oznaką pogorszenia się zdolności językowych.

Nie jest prawdą, żeby zostać osobą dwujęzyczną trzeba zacząć się uczyć języka w bardzo młodym wieku.
Jest wielu zwolenników tzw. krytycznego okresu, wyznaczającego ścisłe ramy czasowe, w których powinniśmy zacząć uczyć się języka, aby móc opanować go na poziomie "wielojęzyczności". Owszem, młodsze dzieci wykazują znacznie lepsze tendencje do nauki akcentu i przyswajania form gramatycznych, lecz nie oznacza to, że nie jesteśmy w stanie nauczyć się biegle języka, gdy ten okres nam umknie.

Nie jest prawdą, że rodzice chcąc uczyć dziecko drugiego języka, powinni przyjąć zasadę jeden rodzic - jeden język.
Rodzice mogą swobodnie rozmawiać między sobą w swoim ojczystym języku i mogą mieszać język, którym akurat mówią do dziecka. Nie wpływa to na rozwój code mixing i nie utrudnia wcale nauki drugiego języka. Rodzice powinni rozmawiać z dzieckiem w sposób który jest dla nich naturalny.



U nas w domu języki obce są bardzo mile widziane. Do Kopernika mówimy zarówno po polsku jak i po angielsku (czasem zdarzy się jeszcze w innych językach, ale bez zamierzonego waloru edukacyjnego), zbieramy anglojęzyczne bajki i słuchamy dużo obcojęzycznych rymowanek. Całkiem dobrze się z tym czuję. Nie robimy nic na siłę. Jeszcze przed pojawieniem się synka, język angielski był u nas w domu prawie na porządku dziennym - książki, filmy, portale internetowe - i przez cały ten czas ciągle się douczałam (i dalej mam zamiar!).

Jednocześnie zachęcam wszystkich rodziców do wczesnego wprowadzania nauki języków obcych u maluchów i wspieraniu tej nauki w późniejszych latach. Jak już wspomniałam - jest to inwestycja na całe ich życie!


Źródła:
http://www.mcgill.ca/newsroom/channels/news/first-language-wires-brain-later-language-learning-257068
http://www.hanen.org/Helpful-Info/Articles/Bilingualism-in-Young-Children--Separating-Fact-fr.aspx http://www.newyorker.com/science/maria-konnikova/bilingual-advantage-aging-brain http://www.asha.org/public/speech/development/The-Advantages-of-Being-Bilingual/ http://www.nytimes.com/2012/03/18/opinion/sunday/the-benefits-of-bilingualism.html?_r=0

3 komentarze:

  1. Ja się bardzo martwię tym drugim językiem. Sama prawie nie umiem angielskiego, dopiero się go uczę, a dziecko juz na świecie. Mieszkamy za granicą, boję się, że moja córka będzie szybciej posługiwać się angielskim niż ja, boje się, że nie dam jej wsparcia, że nie pomogę jej w szkole! Kształciłam się na nauczyciela języka polskiego, mogłabym jej dawać korki z naszego ojczystego, ale nie z angielskiego. Gdy o tym myślę, łapię dośc dużego doła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przejmowałabym się tym tak bardzo. Zanim córa pójdzie do szkoły to i Twój angielski się na pewno zdecydowanie polepszy a ona, mając go na codzień w przedszkolu/ szkole/ na podwórku, na pewno będzie traktować go sama dość naturalnie. Myślę, że dacie sobie radę :)

      Usuń
  2. Hanka się uczy angielskiego od pierwszych dni, w brzuchu :)
    Udzielam sporo korepetycji, więc nie miała wyboru :)
    Ale widzę, że za każdym razem jak rozmawiam z kimś po angielsku czy czytam na głos to jest szczerze zainteresowana i najwidoczniej jej się to podoba :)

    OdpowiedzUsuń